Erystyka
Erystyka, czyli sztuka prowadzenia sporów, jest zgoła czymś innym niż sztuka dyskusji.
Jak oszust w rozmowie, robi wrażenie, że to on ma rację?! Jeśli przysłuchujemy się rozmowie, a jej temat jest nam obcy to trudno jest stwierdzić kto jest oszustem. Mój sposób jest prosty. Ten kto korzysta ze sztuczek erystyki ten najwidoczniej ma coś do ukrycia. To on jest prawdopodobnie oszustem!
Znajomość jej elementarnych technik umożliwia unikanie wdawania się w bezprzedmiotowe rozmowy. Nie zawsze orientuję się wystarczająco wcześnie, że rozmówcy nie zależy na dochodzeniu prawdy ale na pokazaniu swojej wyższości lub oryginalności swoich poglądów (niektórzy nawet kulistość Ziemi traktują w kategoriach poglądu). To jest właśnie erystyka. Ma się ona do dyskusji tak jak wojna do pokoju. Owszem, spierać się też jest czasem fajnie, ale rozmowa nie może dotyczyć tematów ważnych. Może przebiegać niczym w oparach opium (typowe dla towarzystw wzajemnej adoracji).
Wybrane metody erystyki, czyli metody jakie stosują kłamcy, oszuści, kanalie i ludzie podli:
1. Atak na mówiącego – ktoś atakuje ciebie a nie to o czym mówisz. Przykład: „lepiej byś obciął swoje obrzydliwe pazury niż opowiadał głupoty”, mówi słuchaczom jedynie, że mówca wie, że masz rację, kieruje uwagę słuchaczy na twój wygląd.
2. Stosowanie ogólników poprzez odwołanie się do omylności ludzkiej wiedzy. Na każdą twoją tezę prawie zawsze można użyć zwrotu: „z tym bywa różnie”, „słyszałem inne zdanie na ten temat”, „dałbyś sobie rękę uciąć?” itp. Ziemia nie jest kulą, woda nawet w laboratorium nie jest czystym H2O itd. Każdy kto jest niechętny przyznaniu ci racji użyje zwrotu „z tym bywa różnie”. Potem rozmówca doda coś od siebie i zrobi wrażenie, że wie tyle co ty i jeszcze trochę więcej. Nie ma znaczenia, że chwilę przedtem nie miał żadnej wiedzy w temacie dyskusji. Czy macie znajomych, którzy zawsze wiedzą więcej na każdy temat, niż ty?
3. Prowokowanie złości. Przykład: „jak byś mógł też byś kradł” , „kto nie popiera tej partii jest przeciw Bogu”, „nie złość się, ale nie masz racji”. Osiąga się to najłatwiej wytykając kompleksy i słabości rozmówcy lub poprzez przekręcanie słów rozmówcy np. „sam kiedyś mówiłeś, że ….., a teraz zmieniasz zdanie”. I teraz wyciągnij nagranie wideo sprzed 5 lat, że tego nie mówiłeś!
4. Przeciwieństwo tezy. Czy znacie osoby, które zawsze mają zdanie przeciwne do waszego? Zdarzyło mi się wyrazić opinię rozmówcy, którą wygłosił kiedyś tam wcześniej jako negację mojego zdania (chciałem mu sprawić przyjemność, że podzielam jego pogląd). On jednak natychmiast zaprzeczył i wyraził głoszony, kiedyś tam, mój pogląd, a jego krytyka była tak samo emocjonalna jak poprzednio. Z takimi osobami, jak widać, nie można nawet próbować się zgodzić. Ich celem jest erystyka a nie temat rozmowy.
5. Słowa o zabarwieniu negatywnym lub pozytywnym. Jeśli widzisz, że rozmówca używa słów o zabarwieniu negatywnym odnosząc się do twojego poglądu, a słów o zabarwieniu pozytywnym w swoim wywodzie np. „mam nowoczesne poglądy i nie wierzę jak ty w zabobony” lub „dałeś się omamić nieukom zamiast jak ja słuchać mądrych ludzi”. Brak argumentów a jedynie słychać ocenę tego co mówisz. Rozmówca przyjmuje rolę sędziego i jego zdaniem ona sam ma rację a nie ty.
6. Wyolbrzymienie. Czy zdarzyło się wam usłyszeć, w odniesieniu do tego co powiedzieliście coś w rodzaju:”gdyba tak wszyscy ludzie na świecie to zrobili …”. To jest oczywiste, że gdyby wszyscy ludzie na świecie zaczęli jeść tylko koty to koty by wyginęły. Gdyby wszyscy naraz chcieli wypłacić swoje oszczędności z banków to powstałby kryzys finansowy. Gdyby wszyscy ludzie na świecie zaczęli robić to samo to zawsze nastąpiłaby cywilizacyjna katastrofa, ale to nie nastąpi. Dlaczego? Bo ludzie w niczym ze sobą się nie zgadzają. Nie ma rzeczy na świecie, na temat której wszyscy ludzie byliby jednomyślni.
7. Krzyżowy ogień pytań. Otrzymujemy wiele szybkich i szczegółowych pytań. Nie zdążamy odpowiedzieć na pierwsze a już dostajemy kolejne. Rozmówca dąży do naszego pogubienia się. Kiedy widzi, że dajemy logiczną odpowiedź, zadaje kolejne pytanie. Pytania są szczegółowe i choć odpowiedź na nie jest nieistotna dla tematu rozmowy to fakt udzielenia błędnej odpowiedzi rzutuje (zdaniem rozmówcy) na sens wcześniejszej wypowiedzi. Czy czas odpowiedzi ma znaczenie dla jej logiczności? Czy człowiek, który mówi szybko wie więcej od kogoś kto mówi wolno? Miałem kiedyś kolegę na studiach, który miał zwyczaj układania sobie całej odpowiedzi w głowie. Niestety, ale niecierpliwa nauczycielka stawiała mu ocenę niedostateczną zanim zaczął odpowiadać. Tak zawalił rok w szkole średniej. Po rewelacyjnie zdanej maturze podeszła do niego i przeprosiła go za to, że jego powolne myślenie odczytywała jako brak wiedzy.
8. Rozszerzenie tematu. Przykład: „Ja kradłem? Wszyscy wtedy kradli!”, „Zgrzeszyłem, ale kto nie grzeszy?”
Jeśli nasz rozmówca nadużywa w stosunku do nas powyższych metod to najwyraźniej nie akceptuje naszego zachowania, poglądów, a może nawet nas jako pewnej osobowości. Można to zaakceptować albo stosować, w rozmowie z nim, erystykę bardziej wyrafinowaną.
Oceniam ucznia na 6+
Oceniam ucznia na 6+
System oceniania uczniów jest tak niespójny jak sądowe wyroki w Polsce. Każdy Polak wie, że za kradzież batonika w supermarkecie grozi kara od „nikłej szkodliwości społecznej” do 2 lat więzienia. Wszystko zależy od oceny sytuacji przez sędziego, a nie jak niektórzy naiwni myślą, od dodatkowych okoliczności. Śmiem twierdzić, że za tę samą pracę klasową uczniowi grozi ocena od 1 do 6. Nie oto jednak idzie aby zmienić mentalność tysięcy polskich nauczycieli, bo to jest niemożliwe. Marzy mi się rozwiązanie systemowe, które uwolni ich, dzieci i rodziców od stresu walki o przeciętność.
Kategorycznie należy zabronić nauczycielom stawiania szóstek i jedynek. Skala od 2 do 5 wyraźnie wskazuje poziom wiedzy jaką nabył uczeń. Wraz z nadejściem końca roku eDziennik powinien wyliczyć średnią i … do akcji wkraczałby nauczyciel ! Ma on prawo podnieść ocenę końcową o jeden, ale i może każdą ocenę obniżyć o jeden. Musi to jednak uzasadnić. Nie, to nie będzie nic trudnego. Przykładowe powody:
1. „Podwyższam ocenę o jeden bo uczeń w moim przedmiocie osiągnął sukces wykraczający poza mury tej szkoły i zajął 7 miejsce w konkursie wojewódzkim.”
2. „Obniżam ocenę o jeden bo nigdy nie był na zajęciach.”
Dzisiaj, patrząc uczniowi w oczy można mu obniżyć ocenę o jeden bez wyraźnego powodu. To jest prawo, z którego nauczyciele korzystają nagminnie. Niestety, duszą się udawaniem, że tak naprawdę to uczeń sam sobie jest winien bo niby nie zrozumiał pytania a innym razem na klasówce pisał zbyt niewyraźnie itp. Nie. Nauczyciel powinien mieć prawo do jawnego wyrażania braku sympatii do konkretnego ucznia obniżając mu ocenę.
Nauczyciel nie powinien również robić „krzywdy ponad miarę” uczniowi, którego lubi. Wyraźna piątka świadczy dostatecznie o tej sympatii. Brak szóstki jest dla ucznia i jego rodziców dowodem, że młody człowiek z danego przedmiotu jest przeciętny i nic ponadto. Ilu „pozornie zdolnych” wybrało dalszą edukację bo uwierzyło, że są ponadprzeciętni? Zdziwienie na studiach i utrata roku lub więcej by zrozumieć, że nauczyciel okłamał mnie zawyżając mi oceny.
Proponowany system chroniłby zarówno nauczycieli jak i uczniów. Ci pierwsi nie mogliby stawiać szóstek dziecku prezydenta, które jest przeciętne, bo chroniłby ich system. Zdolny uczeń nie musiałby bać się nauczyciela, który stawia mu tylko jedynki, bo go nie lubi.
Cały ten system byłby tylko małym kroczkiem ku normalności. Czy nie byłoby wspaniale, aby lekarzami czynić tylko tych, którzy w szkole uczyli się na sześć z chemii i biologii. Co z tego, że byli przeciętni z geografii. Dlaczego kandydat na prezydenta nie pokazuje swojego świadectwa ze szkoły średniej? Bo nikt rozsądny nie bierze ocen szkolnych na poważnie. Czy dzisiaj dla kogokolwiek ma znaczenie, jakim ktoś był uczniem? Czy ma znaczenie, kto jakie kończył studia? Tak jest tylko w tej „głupszej” części kultury zachodniej, czyli nie u nas. Dlatego takiego systemu niestety nikt nie wdroży. Dominuje u nas pogląd: „po co zresztą cokolwiek zmieniać, skoro mamy najlepszy system edukacyjny na świecie, czego dowodem jest fakt, że Uniwersytet Jagieloński jest już w trzeciej setce najwyżej ocenianych uczelni świata!”
Co to by zmieniło?
System nie dyskryminowałby uczniów, którzy mają problemy w którymś z przedmiotów. Mogliby więcej czasu poświęcić temu co lubią. Bycie panem i władcą w szkole nie jest dobre. Najgorzej na tym wychodzą „dręczeni” przez nauczycieli uczniowie. Ale nie tylko. Jak pokazały eksperymenty, posiadanie władzy psuje każdego. Ilu nauczycieli zostało znienawidzonych na całe życie? O tym nikt głośno nie mówi. Zmiana systemu oceniania, być może uratowałby wiele nauczycielskich dusz niezależnie od wiary i niewiary.
Od nauczycieli należy oczekiwać tylko tego aby uczyli. Dzisiaj ocena nie ma większej wartości poza jedynką, która uniemożliwia przejście do następnej klasy. Czy to coś zmienia? Jeśli będzie ambitny znajdzie sposób aby zdać w jakiejś szkole maturę, zrobi zaoczne, zdalne studia, zrobi doktorat i zostanie kim tylko będzie chciał. Zostaną jedynie niemiłe wspomnienia.