Według informacji Ministra Zdrowia przygotowano 10 tysięcy łóżek (uwaga: obecnie w Niemczech hospitalizowanych jest 25 tysięcy chorych na koronawirusa). Leczenie (bez komplikacji) trwa od 14 do 20 dni. Policzmy (wariant optymistyczny):
10 000 : 14 = 714
Liczba 714 jest to liczba dziennych przyjęć do szpitali wydzielonych dla pacjentów z silnymi objawami wirusa koronawirusa. Wykazuje je 20-30% chorych. Przyjmijmy 20% (wariant optymistyczny) tzn.
5 x 714 = 3570
Teoretycznie, system medyczny w Polsce wytrzyma 3570 zachorowań dziennie (wariant optymistyczny)!
Włosi i Hiszpanie osiągnęli ten przyrost zachorowań w 25 dniu od momentu wykrycia pierwszego przypadku!
Jest to jednocześnie wyjaśnienie słów Ministra Zdrowia, że my rozprzestrzeniania się tej choroby nie zatrzymamy, a jedynie chcemy ją spowolnić!
Kiedy pandemia wygaśnie?
Jeden chory zaraził cały świat i stał się przyczyną pandemii. Nadal na świecie są chorzy na ptasią grypę, świńską grypę i SARS. Nie ma jednak pandemii ani nawet epidemii tych chorób.
Warunkiem koniecznym wygaszenia zarazy są:
A. Jej samoistne wygaszenie np. zmiana pory roku, osłabienie zjadliwości wirusa w wyniku mutacji
B. Powstanie bariery / zapory z ludzi odpornych na wirusa. Jest ona skuteczna gdy występuje w danej populacji ponad 60% ludzi odpornych na wirusa: ozdrowieńców lub zaszczepionych. Szczepionka może będzie za rok tj. około czerwca 2021 roku. To, że w ogóle będzie jest już wariantem optymistycznym.
60% Polaków to 0,6 x 36 000 000 = 21 600 000 Tyle Polaków będzie stanowiło zaporę uniemożliwiającą szerzenie się epidemii. Najpierw muszą zachorować, a potem wyzdrowieć.
21 600 000 : 365 dni = 59 178 zachorowań na dzień, a wyżej obliczyłem, że system służby ochrony zdrowia w Polsce obsłuży maksymalnie 3 517 zachorowań na dzień (wariant optymistyczny). Nie osiągniemy więc odporności w sposób kontrolowany. Chciał to osiągnąć Borys Johnson (premier Wielkiej Brytanii), ale oznaczałoby to śmierć dla 10% z 80% obywateli, którzy zachorują tzn. około 5 milionów obywateli. Ugiął się jednak pod groźbą utraty społecznego poparcia. Wariant ten dla Polski oznaczałby 2,5 miliona przypadków śmiertelnych, a dla Pasłęka 900 osób. (przy zgrubnych wyliczeniach konieczne było wybranie wariantu pesymistycznego, czyli panującego obecnie we Włoszech).
Kiedy w Pasłęku będzie bezpiecznie (jako tako)?
Aby stworzyć zaporę epidemiczną musi zachorować, a następnie wyzdrowieć powinno 60% Pasłęczan:
60% z 12 000 mieszkańców oznacza to liczbę 7 200 Pasłęczan, czyli dziennie około 20 zachorowań i wyzdrowień na przestrzeni jednego roku. Z wyliczeń powyżej wynika jednak, że system ochrony zdrowia w Polsce takiemu obciążeniu nie podoła. Gdyby zastosować rozwiązanie z włoskiej miejscowości Medicine, czyli przebadać wszystkich mieszkańców na obecność koronawirusa. Następnie zarażonych umieścić w kwarantannie np. w domkach na polu golfowym, przy jednoczesnej izolacji miasta od reszty świata to osiągnęliśmy względne poczucie bezpieczeństwa do czasu zastosowania szczepień ochronnych. Jest to jednak nie możliwe.
Co z tego wynika?
Epidemia w Polsce, tak jak i na świecie, będzie trwała, jeśli samoistnie nie wygaśnie, do czasu wprowadzenia szczepień przeciwko temu wirusowi, czyli według przewidywań epidemia potrwa do połowy przyszłego roku tj. do czerwca 2021!
Porównanie tempa wykrywalności
Zrobiłem zestawienie, które pokazuje szybkość wykrywania osób zarażonych wirusem w Polsce na tle Włoch, Niemiec i Hiszpanii. Co widzimy? W Polsce pacjent ZERO został „wykryty” 4 marca, a więc kilkanaście dni później niż w innych państwach ujętych na wykresie. Dzięki poniższemu porównaniu nie można wyciągać jednoznacznych wniosków, ani też prognozować dalszej wykrywalności. Wiem, że można czytać wykres z nadzieją, że uda się kontrolować (czytaj: zmniejszyć tempo) zachorowalność dzięki wprowadzonym ograniczeniom. Może utw wytrwamy w ich przestrzeganiu.ierdzić on nas, że są one skuteczne i
Optymistycznie – Pesymistycznie
Jeśli system ochrony zdrowia nie umożliwi leczenia osób najciężej chorych to wskaźnik umieralności, tak jak we Włoszech może osiągnąć około 10% z ogólnej liczby chorych. Dla Pasłęka z optymistycznego szacunku 7200 chorych umrze wtedy 720 osób. Czy ktoś takie liczby bierze pod uwagę szacując pracę naszych instytucji? Jako miasto mieliśmy już takie epidemie (więcej tutaj: „Epidemie w Pasłęku„). Czy czytając te historie możemy dowiedzieć się czegoś więcej? Tak. Niektórzy mieszkańcy, tak jak dzisiaj, nie przestrzegali zasad bezpieczeństwa roznosząc zarazki. Wprowadzono też zasady, które w obliczu groźby epidemii stawiały na równi zwykłych obywateli z warstwami wyższymi.
Ponadto, jeśli przewidywany jest nagły wzrost zachorowalności w połowie kwietnia to czytam: „w tym i kolejnym tygodniu wystąpi nagły wzrost zarażeń, które objawią się gorączką i dusznościami właśnie za 3 tygodnie”. To, że chorych nie widać to nie znaczy, że ich nie ma! Tak samo będzie dla kolejnych przewidywań szczytów epidemicznych.
Przygotowujmy się na dziś i na jutro, ale również na to, że epidemia będzie trwała co najmniej rok!
Jestem optymistą chociaż obserwując chaotycznie wprowadzanie nieskutecznych rozwiązań lub ich niewprowadzanie to powinienem być pesymistą:
– efekt skrócenia czasu pracy supermarketów nie zmniejsza a z zwiększa zagrożenie dla pracujących tam ludzi jak i dla klientów, gdyż w krótszym czasie przyjdzie ta sam liczba klientów,
– brak osłon dla sprzedawców w sklepach i aptekach nie jest odwagą a szczytem głupoty (albo chamstwa) przełożonych, którzy narażają innych na groźbę zarażenia,
– brak wprowadzania rozwiązań pracy zdalnej wynikająca (tak sądzę) z braku kompetencji przełożonych
15.03.2020r.
• Jak dobrze wiemy trwa epidemia koronowirusa, by ją powstrzymać zostały podjęte przez władze państwowe i Biskupa Elbląskiego decyzje, które bardzo mocno zmieniają funkcjonowanie naszej parafii
• Bp elbląski udzielił dyspensy od niedzielnego uczestnictwa we Mszy św.
• W związku z rozporządzeniem o zakazie zgromadzeń (powyżej 50.osób) również religijnych. Bardzo proszę o pozostanie w domach i uczestnictwo we Mszach św. przez radio i telewizję, na Msze niech przyjdą tylko te osoby, które na dany dzień i godzinę zamówiły intencje. Inne osoby nie będą mogły wejść (proszę bardzo o zrozumienie decyzji podjętych dla zdrowia wszystkich osób wierzących i niewierzących z którymi mamy również kontakt w sklepach pracy itp.)
• Od poniedziałku od godziny od 8.00 do 17.00 wystawiony będzie Najświętszy Sakrament i możliwość skorzystania z sakramentu pojednania w godzinach 10.00- 12.00 i 15.00- 17.00
• Drogę krzyżową i gorzkie żale odmawiamy indywidualnie w domach w intencji opanowania epidemii o siły dla wszystkich którzy z nią walczą.
• Odwołujemy wszystkie spotkania młodzieży, dzieci, przygotowania do sakramentów świętych: bierzmowania, I Komunii Świętej jak również nauki przedmałżeńskie i wszelkie spotkania grup parafialnych • O godzinie 20.30 wspólnie z całym Kościołem w Polsce w swoich domach odmówmy Różaniec święty w intencji opanowania epidemii, wszystkich parafian, za wszystkich chorych i im posługującym.
• To czas zauważenia bliźniego, który ma prawo być przerażony tym co słyszy i widzi wokół siebie, bądźmy dla siebie życzliwi, jeżeli to jest możliwe zapytajmy naszych sąsiadów czy w czymś pomóc zachowując środki ostrożności.
• Trwa Wielki Post jakiego z nas nikt nie przewidział, jako chrześcijanie odczytujmy znaki czasu może to czas byśmy w rodzinach bardziej zajęli się mężem, żona dziećmi, dziadkami, korzystajmy z Internetu i książek religijnych byśmy z tej epidemii wyszli mądrzejsi i wzmocnienie wiarą
• Dla Nas ludzi wiary Bóg Jest Ojcem, który wie czego nam potrzeba, i daje nam ludzi którzy podejmując decyzję mają na uwadze Dobro Wszystkich, poddajmy się ich rozporządzeniom modląc się w naszych kościołach Domowych dla nich o mądrość a dla nas o wzrost wiary i miłosierdzie.
Kancelaria tylko telefonicznie nr 506 611 573 55/2482274
Proszę o rozesłanie wśród parafian x Dariusz Kułakowski – proboszcz
Kiedy przychodzi upalne lato zazdroszczę tym, którzy wyjechali do Szwecji. Teraz zimą, jeśli narzekam to raczej już tylko na to, że noc przychodzi za szybko. W każdym miejscu jest inny klimat, ale inne jest też wszystko inne. Mamy pandemię. Każdy kraj wydaje takie same lub podobne zarządzenia, ale efekt ich działania nie jest taki sam. Przyjście lata może zdziała więcej. Póki co nie myślmy o jesieni bo przecież przed nami jeszcze najpiękniejsza pora roku – wiosna.
Faza pierwsza. Wirus tylko w telewizji.
Chińczycy przed i po. Fot. Internet
Dookoła mnie są sami bohaterowie. Kiedy, zgodnie z zaleceniem, nie podaję sąsiadowi ręki ten wybucha radosnym śmiechem. On się nie boi. No tak, bo kto widział wirusa? A poza tym do Pasłęka wirus nie przyjedzie. Nie bo nie. Mediana ilorazu inteligencji Polaków wynosząca 98, zdaniem jednej z pań piszących doktorat, jest zawyżona. Też tak uważam. Ale nie w tym problem, gdyż ludzie od tysięcy lat na całym globie, wbrew temu co mówi angielska arystokracja, medianą inteligencji się nie różnią. Idzie o kulturę i obyczaje.
Z okazji dnia kobiet pan, który teraz ma kwarantannę, w jednej z pasłęckich instytucji z pękiem tulipanów chodzi po pokojach składając najserdeczniejsze życzenia. Niektóre miały to szczęście, że zostały wyściskane i wycałowane po miejscach nie budzących zazdrości u mężów i narzeczonych. Taki obyczaj.
Wczoraj w aptece nałożyłem maseczkę. Kupiłem ją kilka lat temu na fali odkrycia w Pasłęku smogu, którego oficjalnie nie ma bo nie ma czujek do jego mierzenia (teraz jest ale w miejscu „bardzo bezpiecznym”). Zdziwienie? Konsternacja? Przełknąłem ślinę braku zrozumienia. Kiedy przyszła moja kolej zakupów pani farmaceutka spytała o to gdzie kupiłem taką maseczkę? Ona, pozbawiona ochronnej szyby przed klientami o wątpliwej przeszłości (niektórzy właśnie wrócili z zagranicy i czują się nieswojo), też by taką maseczkę chciała chociaż nie wie czy miałaby odwagę w niej obsługiwać kupujących. Nawet jeśli by chciała to pewnie szef na to nie zezwoli, by nie wprowadzać elementu paniki.
W sklepie typu supermarket wrzuciłem do wózka pudło pełne mleka w kartonach. Nie chcę jak zawsze codziennie kupować mleka i kukurydzianych płatków, które dla moich dzieci są ważniejsze od ziemniaków z kotletem, zupy pomidorowej, gulaszu z ryżem … Nie chcę narażać siebie i innych codziennie spacerując alejkami supermarketu. Jedna wizyta na trzy dni wystarczy, a jak będzie obowiązek to jedna na tydzień, a jak będzie konieczność to będziemy jedli to co upolujemy.
Faza druga. Pierwsze kwarantanny.
Zamknięte szkoły, brak środków dezynfekujących w sklepach, namiot medyczny przy szpitalu. W takiej scenerii każdy kaszlący jest podejrzany. Trzeba też zrobić większe zakupy, ale co kupić? Padają pierwsze nazwiska tych, których objęła kwarantanna. Jest dentystka, jest pan składający kobietom życzenia z okazji ich święta, kilka osób, które wróciły z pracy na zachodzie. Ich dane nie są podawane do publicznej wiadomości. Urząd Miejski apeluje o ograniczenia wizyt w urzędzie oraz zamyka Pasłęcki Ośrodek Kultury i Bibliotekę. Trwa oczekiwanie na wynik testu objętych kwarantanną.
Przed chwilą zadzwonił telefon. Miła pani zaoferowała robot albo środki do dezynfekcji, zapraszając jednocześnie na spotkanie w środę do restauracji Boston na prezentację czegoś tam (moje IQ odcina dużą część docierających do mnie informacji). Obiecała, że nie przywiezie koronawirusa. Jak obiecała to zapewne słowa dotrzyma. Nie ma podstaw aby jej nie wierzyć.
Młodzież ma wolne. Oni nie są w grupie zwiększonego ryzyka, a babcie czekają na odwiedziny. Co robić? Młodzież jest odważna i kocha swoje babcie, a miłość jest najważniejsza.
Biskup diecezji elbląskiej, nawiązując do oświadczenia Konferencji Episkopatu Polski, wydał komunikat (http://diecezja.elblag.pl/home/show/wskazania-biskupa-elblaskiego-w-zwiazku-z-zagroeniem-koronawirusem/). Grzechem nie będzie absencja na niedzielnej mszy świętej. Czy w takim razie czy ktoś przyjdzie na mszę, skoro jest napisane: „Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego” (Ewangelia wg. św. Mateusza). No cóż, mam filozoficzno-religijny dylemat: czy teraz przyjście na mszę nie będzie grzechem? Jeśli przyjdą tylko ci, którzy zgodnie z komunikatem nie boją się zarażenia kornawirusem, to ich prawo, ale jeśli po mszy zarażą tych co się boją?
Faza III. Pierwsi zarażeni (jeszcze przed nami)
Nie wiem co będę czuł i jak zmieni się moje zachowanie. Czy przypominać wszystkim dookoła jak się zachowywali, co mówili? Może ich zachowanie się nie zmieni? Czy zmieni się obyczajowość społeczeństwa? Jak zmieni się kultura każdego z nas indywidualnie?
Plan jest taki, aby coś robić. Fot. Pixabay
Niedługo poznamy odpowiedzi, które jednak raczej niczego nie zmienią. No może tradycją stanie się butelka spirytusu w każdym domu i o kilka procent wzrośnie liczba mężczyzn myjących ręce po wyjściu z toalety. Kiedy pomyślę, że witałem się z każdym kto wyciągał rękę to widzę jaki byłem kulturalny i zarazem odważny (podobno w Polsce po wyjściu z toalety tylko 37% mężczyzn myje ręce ?!) 🙂
Afryka
W Afryce jest gorąco, susza, muchy tse-tse, kłusownictwo, od czasu do czasu ebola, a na co dzień HIV. Taki obraz mam z programów informacyjnych. Częściej oglądam programy przyrodnicze. W nich Afryka jest pełna lwów, krokodyli i nieujarzmionej przyrody. Jeśli prawda leży po środku to ja chcę zamieszkać na Madagaskarze. Temperatury w ciągu roku wahają się od 15 do 25 stopni Celsjusza. Brak drapieżników i urzędowy język francuski sprawiają, że na stare lata chce mi się uczyć tego pięknego języka. Nie chciałbym wyjeżdżać sam. Po koronawirusie przed innym wirusem koniecznie będę musiał znaleźć kilku emerytów i bezrobotnych, którzy razem ze mną opuszczą tutejszy klimat. Razem będziemy tęsknili i wspominali tylko to co było dobre. O moich planach żona dowie się, jeśli przeczyta ten tekst. Jak zareaguje? Myślę, że się ucieszy i tylko spyta: „po co czekać do emerytury?”
A tak będę wspominał Pasłęk. Fot. PixabayTak będę robił na Madagaskarze zakupy. Fot. Pixabay
Pasłęk nie jest na końcu świata. Grypa co roku dociera do nas z południowo-wschodniej Azji tak samo jak do Warszawy czy Elbląga. Przed erą samolotów i pociągów mieliśmy „rodzime” choroby jak czarna ospa, dżuma, tyfus, zapalenie płuc… 14 dni na pojawienie się objawów choroby, a później nawet kilka tygodni jej trwania to było za mało aby jej nosiciel mógł dotrzeć z końca świata do Rzeczypospolitej albo Prus.
WHO ogłosiło pandemię koronawirusa, a w Pasłęku nie dzieje się nic. , prawie nic. W aptekach zlikwidowano szyby odgradzające farmaceutki od kupujących leki, nauczyciele zabierają dzieci na wycieczki do dużych miast, a ksiądz organizuje pielgrzymkę do Rzymu. To zdanie jest ku pamięci, gdyż jak znam ludzi to za miesiąc nikt o swojej nierozumności nie będzie pamiętał.
Ksiądz Kazimierz Cyganek
Poniżej przedstawiam rozdział z Kroniki ks. Cyganka „Epidemie”. Czytając go uświadomiłem sobie, że wcześniej temat mnie nie interesował. Ot, taka statystyka o tym ile osób umarło. Teraz czytając te fragmenty kroniki dostrzegam to jak niewiele się zmieniło nasze zachowanie od czasów Średniowiecza. Może i myjemy owoce i swoje ciała, ale dalej nie bierzemy na poważnie przestrzegania zasad dbających o nasze życie i zdrowie.
„EPIDEMIE”
(tekst przepisany z kroniki ks. Cyganka)
Jedną z klęsk, na którą ludzie średniowieczni nie mieli wpływu, to były epidemie – straszliwe zarazy różnego asortymentu włącznie z chorobą tyfusu, cholery i dżumy. Dziś nam wiadomą jest rzeczą, że roznosicielem chorób są bakterie, a którym sprzyja brud. Ówcześni ludzie o bakteriach nic nie wiedzieli, a od brudu też się nie wiele strzegli i stąd wybuchały tak straszliwe epidemie. Nie umieli też ich zwalczać, a inni sądzili, że to jest dopust Boży, więc i sprzeciwianie się jemu, jest nie wskazane lub wysiłki ludzkie nie wiele tu pomogą.
Jeśli były groźne epidemie od XV-XVIII wieku, to my o nich coś wiemy, są z tego czasu pewne piśmienne przekazy, ale z wieków wcześniejszych nie wiele o nich wiemy, możemy tylko przypuszczać, że i tamte wieki nie były wolne od klęsk. W latach 1350-1353 na Prusach panowała tak straszna epidemia, że wyludniła okolice do 80%. Nie było komu zbierać a pola ani paść bydła, które do zimy to sobie jakoś radziło, ale pod zimę zdychało masowo z głodu i zimna.
Ludności wtedy było mniej i wioski były rzadsze, lasów i zieleni znacznie więcej, to wszystko hamowało rozwój bakterii, a jeśli i były to w liczbach pożerały mnie ludzi, bo ich mało było.
Dziwna rzecz, że Pasłęk w tych klęskach żywiołowych miał jakieś szczęście, że nie wszystkie epidemie docierały do niego, jakoś go omijały, a jeśli te, które dotarły, nie były tak groźne, jak gdzie indziej. Na przykład w 1529 r. była groźna epidemia na całych Prusach, a w Pasłęku zmarł na nią, na tak zwany „Schweisskrankheit” – pot. jucha, wylew krwi – biskup pomezański Erhard von Queiss, będący wówczas przejazdem w Pasłęku.
Domy, w których była zaraza oznakowano kredą i omijano je z daleka. W kościołach wywoływano silne przeciągi dla rozpędzenia zarazy – surowo zabraniano sprzedawania ubrań po zmarłych na zarazę, nakazywano je palić. Zakazywano obchodzenia zbiorowych chrzcin, wesel czy nawet ograniczano zbiórki w kościołach i naukę w szkołach oraz zebrań publicznych. Niestety biedota nie przestrzegała tych zarządzeń, przez co może powodowała nowe ogniska zarazy.
W 1348 r. była powszechna zaraza na Prusach, zresztą ta zaraza szalała w całej Europie tzw. „płucna dżuma”, na którą w samym Elblągu zmarło 6 000 osób czyli więcej, niż połowa ludności, a w Gdańsku zmarło w tym roku 13 000 osób, czyli znów więcej, niż połowa ludności. Być może, że i Pasłęk miał straty wielkie, ale o tym nie zostawiono przekazu.
W XVI i XVII wieku na terenie Prus było 14 większych epidemij, zaś mniejszych i w poszczególnych miastach było ich daleko więcej, bo jak mówią zaraza stale była, tylko na pewien czas przycichła lub z większym nasileniem się ujawniła.
Medycyna ówczesna o ile w pewnych wypadkach konkretnych chorobowych pomagała, to na epidemie wpływu nie miała, a przynajmniej mały. Zdawano sobie sprawę, że powodują ją pewne zarazki i że czystość osobista i ogólna ją ogranicza, to też kładziono wielki nacisk, aby ją zachowywano. I tak np. w 1512 r. gdy Albrecht został Wielkim Mistrzem, i często do Pasłęka przyjeżdżał, to aby go uchronić przed zarazą, wydał polecenie naczelnikowi Zamku, aby:
a. żaden podróżny czy nawet knecht nie mieli praw bez specjalnego pozwolenia wychodzić czy przychodzić do Zamku,
b.w nocy trzymało straż dwóch szlachciców względnie uzbrojonych knechtów, aby przestrzegali zarządzenia i byli kontrolowani przez rycerzy,
c. brama zamkowa od godz. 7 wieczorem do godz. 4 rano była zamknięta i w tym czasie straż musiała być na swoich miejscach,
d. nie wolno było w czasie zarazy w mieście wychodzić i wchodzić do zamku, by nie przynieść choroby,
e. nikt nie powinien w czasie zarazy wchodzić do kuchni, ani z niej wynosić. Potrawy były roznoszone na stanowiska służbowe,
f. każdej soboty zapasy żywności były kontrolowane z informacją, gdzie i kiedy i u kogo zostały kupione, aby ich nie brakło i nie były zarażone,
g. każdy z nich otrzymywał pewną porcję piwa. Knechci jedli w stajniach bo tam mieli swe prycze do spania, inni spali w bramach, a szlachta i rycerze spożywali jedzenie w ogólnej jadalni w zamku.
h. stróż bramowy miał rozkaz nikogo nie wpuszczać do zamku bez zezwolenia naczelnika, ani wpuszczać do miasta. Nawet kapelanowi zamkowemu nie wolno było wychodzić i utrzymywać kontaktów z miastem.
i. nawet wtedy, gdyby Bóg Wszechmogący zesłał na miasto zarazę, nie wolno nikomu opuszczać zamku.
k. do łaźni mieszkańcy zamku musieli iść raz w tygodniu we środy od godz. 12 do 2 po południu, a nie w innym czasie i kierownik tej łaźni miał surowy nakaz nie wpuszczać nikogo z miasta do łaźni i dbać o … (?!)
Ten ordnung zamkowy wskazuje, jak bano się zarazy i jak pewną ostrożność i czystość w ubiorze i koło domów wpływały dodatnio na odpędzenie zarazy, która w mieście była, a do zamku jej nie „wpuszczono”. Nie zawsze się to udawało, ale co bądź ograniczało jej zasięgi.
W 1529 r. chorował na czerwonkę również Albrecht, ale się z niej jakoś wylizał. Zarazę tę ktoś przywiózł z Francji i na Prusach z tej choroby zmarło 30 000 ludzi.
W 1549 r. powtórzyła się ona i była w Królewcu tak groźna, że Albrecht uciekł z miasta i przybył do Pasłęka, który był uważany za szczęśliwe miasto, bo niemal w połowie omijały zarazy to miasto.
W 1559 r. czerwonka przedostała się na Warmię i tu zrobiła takie spustoszenie, o jakim dawno nie słyszano. Pasłęk w tym roku był wolny od zarazy.
Nie ominęła natomiast Pasłęka zaraza w 1572 r. i tu zrobiła duże spustoszenie.
Dał się również we znaki rok 1602, w którym na całych Prusach zaraza zbierała obfity plon, ale na szczęście Pasłęk ominęła.
Nie ominęła go natomiast w roku 1620. Nie znamy liczby umarłych z tego roku, bo większość grzebano bez rejestracji we wspólnych mogiłach. W samym tylko Królewcu zmarło wtedy 11 425 os.
W 1625 r. na Warmii i Prusach zmarło 100 000 osób – musiała ona i w Pasłęku zrobić nie małe szkody, skoro magistrat wydał zarządzenie, że w grzebaniu umarłych muszą brać nie tylko członkowie cechów, lecz i robotnicy dzienni oraz służebni. Końmi na saniach przywożono na cmentarz trupów.
Największa epidemia w Pasłęku była w roku 1629, w którym za pół roku roku od lipca do 31 grudnia zmarło 744 osoby.
w lipcu – 25 osób
w sierpniu – 130
we wrześniu 185
w październiku 142
w listopadzie – 78
w grudniu 44
604
Reszta przypada na pierwszą połowę roku.
W 1639 r. w Królewcu za 3 miesiące zmarło 1262 osoby, ale w Pasłęku nie było wtedy epidemii.
W 1655 r. wybuchła epidemia na całym Pogórzu (Oberlandzie) tak, że król szwedzki wysłał natychmiast swą żonę do Szwecji, a sam przeniósł swą kwaterę z Pasłęka do Fromborka, ale nie obeszło się bez ofiar w wojsku szwedzkim. I ta epidemia z małymi przerwami grasowała na Prusach do 1677 r.
Księgi zmarłych kościoła pasłęckiego notują w 1656 r., że zmarło w tym roku 275 osób i w następnym roku 191 osób, co grubo przekraczało stan urodzenia. Normalna śmiertelność w parafii Pasłęk wynosiła 60 – 90 osób.
W 1669 r. wyszło policyjne zarządzenie, żeby trupów w połowie grzebali mistrzowie cechów, a w połowie ich czeladnicy i uczniowie. Trupa należało przy pomocy narzędzi owinąć w prześcieradło wpierw obsypując go prochem wapiennym i potem wywlec z domu, wciągnąć na sanie i zawieźć na cmentarz robiąc wszystko tak, by się trupa rękami nie dotknąć i zakopać go, a sami dobrze wytrzeć ręce wapnem i zmyć strumieniem bieżącej wody.
w 1709 r. i następnym były bardzo groźną zarazą szalejącą w całych Prusach, a w szczególności w Zalewie, gdzie niemal wszyscy żyjący ludzie wymarli, a na całych Prusach zmarło wtedy 202 000 ludzi, czyli 1/3 całego nasilenia.
W 1736 r. – panowała na całych Prusach czerwonka (die rote Ruhr) i na tę chorobę zmarło w Pasłęku 133 osoby.
W 1767 r. zmarło na tzw. „suchoty” (Schwindsucht) 23 osoby, a na epilepsję i ze starości tylko 8 osób.
Do zażegnywania epidemiom w Pasłęku w znacznej mierze przyczyniało się istnienie apteki Christianich, którzy przez 3 pokolenia pełnili tę służbę, chodując w swych ogrodach botanicznych zioła lecznicze i udzielali rad, jak się zachować w czasie epidemii.
Wiek XIX przyniósł pod względem higieny znaczny postęp. Wychodziły królewskie zarządzenia odkażania wszelkich rowów ściekowych, kloak, żeby ścieki były nakrywane deskami i przysypywane ziemią, żeby były usuwane ogniska wylęgu bakteryj w błotnistych sadzawkach, kałużach, śmietnikach itp.
Trzy dalsze pokolenia świetnych lekarzy Creutzwieserów, a zwłaszcza ostatni Karol Creutzwieser zasłużyli się na tym polu dbania o higienę, ogromnie skutki ich pracy były widoczne.
Durer, Czterej jeźdźcy apokalipsy
Wojny były i są nadal przyczynami wybuchów epidemii. Brak lekarstw, niedożywienie, większa niechlujność, utrudnione działania sanitarne i setki innych przyczyn są roznosicielami tyfusów czy innych chorób.
O ile w drugiej połowie XIX wieku i na początku XX wieku już po opanowaniu z grubsza epidemij śmiertelność przekraczała liczbę urodzin, to takie lata uważało się za epidemiczne. Statystyki wykazują, że w latach 1800 – 1832 było kilka takich lat, które zależałoby uznać za epidemiczne, choć nie na wielką skalę. Np. w wymienionych latach liczby w nawiasie będą wskazywały nadwyżkę zmarłych na urodzonymi:
W XIX wieku trafiały się wybuchy cholery i tak w 1831 roku w Królewcu zmarło 1323 osoby na cholerę, w Elblągu 150 osób, a w Pasłęku zmarło w tym roku 33 osoby na 85 chorych.
Jedna rodzina mieszkająca na Zamkowszczyźnie (Amtsfreiheit) składająca się z 9 osób wymarła całkowicie.
Zdarzały się i później wyskoki cholery, jak:
w 1852 zmarło na cholerę w Pasłęku 7 osób, w 1855 – 30 osób, w 860 – 60 osób, poszczególne przypadki cholery notowano jeszcze w 1883, 1885, 1892, 196 r.
Wybuchały też epidemie wśród zwierząt. Wspominałem już o takiej groźnej zaraźliwej chorobie bydła w 1810 czy 1819 r. Zaraził się od takiej chorej krowy jeden z Creutzwieserów w 1810 r. i zmarł, a w 1819 r. padło w Pasłęku 9 wołów, 40 krów i 10 cieląt.
Budowa sieci kanalizacyjnej ogromnie wpłynęła na zapobieżenie rozwijających się chorób epidemicznych no i medycyna z chwilą wykrycia zarazka – bakterii i znalezienia środków na ich zabijanie, polepszyły stan zdrowotny i ustrzegły ludzkość od tych strasznych i ciężkich klęsk, które 10-io krotnie więcej pochłonęły istnień ludzkich niż ówczesne wojny.
Medycyna zrobiła duże postępy i zapobiega powtarzaniom się epidemij, lecz pod warunkiem, że z higieną trzeba być za pan brat.”
ks. Kanonik Kazimierz Cyganek
Kronika parafii Pasłęk, 31.12.1980
Życzę wszystkim zdrowia oraz tego aby nie narażali innych na jego utratę!
Kiedy zimową porą idę ulicą Zieloną, Kościuszki, czy Limanowskiego to wdycham wyjątkowo brudne powietrze. Mówią mi o tym mój nos i płuca. Latem na tych ulicach powietrze może być wyjątkowo czyste.
W Pasłęku dostaliśmy w prezencie miernik czystości powietrza, który został zainstalowany na budynku Szkoły Podstawowej nr 1, przy ulicy Jagiełły. Nauczmy się czytać dane, które mierzy. Firma Veolia prezentuje je na swojej stronie internetowej, które z kolei są prezentowane na stronie głównej niniejszego serwisu. Należy przede wszystkim pamiętać, że czujnik mierzy czystość tylko w miejscu, w którym został zamontowany. Zapewne większość z nas chciałaby, aby takie czujniki zostały zamontowane w miejscach, w których przebywamy najczęściej. Mogłoby się jednak okazać, że w okolicach domków jednorodzinnych, gdzie ciągle stosuje się ogrzewanie węglem, jakość powietrza nie różni się od tego na Śląsku. I co wtedy?
Powietrze czyste to, powietrze, w którym na Ziemi powstało życie, ewoluowało i do którego żyjące na nim stworzenia się dostosowywały. Obecnie czyste powietrze oznacza skład:
Czujka firmy Veolia na budynku Szkoły Podstawowej od strony ulicy Jagiełły
Praktycznie, w różnych miejscach, w zależności od pory roku i pogody skład ten ulega naturalnym zmianom, ale w granicach, które przyroda zna od zawsze.
Powietrze wdychane a wydychane
Powinniśmy wdychać:
• azot – 78% • tlen-21% • dwutlenek węgla – 0,04%. • inne gazy – 1%
Z kolei w powietrzu wydychanym można wyróżnić:
• azot – 78% • tlen – 17% • dwutlenek węgla – 4% • inne gazy – 1%.
W powietrzu występują zanieczyszczenia. Są to przede wszystkim te substancje, które nie stanowią jego naturalnego składu: gazy, ciecze i ciała stała. Ponadto zanieczyszczeniem nazwiemy także naturalny składnik powietrza, o ile występuje on w stężeniu przekraczającym normę. Zanieczyszczenia powietrza mają o wiele większą tendencję do rozprzestrzeniania się i zajmowania nowych, nawet dalekich obszarów, w porównaniu do zanieczyszczeń wód czy gleb. Źródłem zanieczyszczenia powietrza może być działalność człowieka (głównie) lub sama przyroda, gdy np. dochodzi do wybuchu wulkanu lub masowego rozwoju glonów w środowisku wodnym.
Do podstawowych zanieczyszczeń powietrza zalicza się tlenki azotu, tlenki i inne związki siarki, dwutlenek węgla (choć trzeba pamiętać, że pełni on jednocześnie istotną rolę w regulacji ciepła na naszej planecie), wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne, ozon, fluorowodór, aerozole, pyły oraz kwaśne deszcze.
Normy jakości powietrza
Żeby możliwa była ocena jakości powietrza, potrzebne są normy. Określają one moment krytyczny, po którego przekroczeniu oddychanie zanieczyszczonym powietrzem zaczyna stanowić zagrożenie dla naszego życia i zdrowia. Normy różnią się w zależności od danej substancji, a czasem także od czasu uśredniania stężeń (liczy się wówczas zarówno rok, jak i konkretna doba czy nawet godzina, choć nie zawsze – np. dla PM2.5 wyznaczono wyłącznie normę roczną). Interpretując pomiar, należy odnosić go do odpowiedniej normy. Przykładowym częstym błędem jest odnoszenie pomiaru w danej godzinie do normy rocznej, a nie godzinowej.
Co oznacza dobry indeks jakości powietrza a co zły?
W realiach naszego miasta najprościej byłoby jednorazowo zmierzyć zanieczyszczenie poszczególnych miejsc, ulic i wykonać mapę w rodzaju: tymi ulicami zimą nie spacerujemy, gdyż grozi to … Taka mapa nie powstanie, bo kto by z niej korzystał?
Konkurs wokalny w Pasłęckim Ośrodku Kultury „Mam talent” przyciąga utalentowaną młodzież, która próbuje swoich sił na wielu scenach. Często możemy ich oglądać również w telewizji. Kiedy jury ogłasza wyniki konkursu zestawiamy je z własnymi odczuciami. Wielu wspaniałych wokalistów nie zdobywa nagród, ale nie dlatego, że zaśpiewali źle, ale dlatego, że inni tego dnia zrobili większe wrażenie, wyróżnili się. O klasie profesjonalistów świadczy fakt, że wyróżnieni wokaliści odnoszą sukcesy na innych scenach zarówno w oczach innego jury oraz w ocenie słuchaczy.
Poniżej uczestnicy pasłęckiego konkursu, których słuchałem ostatnio w telewizji, a ich występy można odnaleźć w serwisie youtube.
„The Voice Kids”
Maciąg Anastazja
Maciąg Anastazja z Olsztyna – II miejsce Mam Talent, finał The Voice Kids 2020
Gwazdacz Ola z Dzierzgonia – Grand Prix Mam Talent 2019 za wykonanie piosenki „Dumka na dwa serca”(tutaj można posłuchać tego wykonania), finał The Voice Kids 2020
Niektórzy wykonawcy mimo braku sukcesu w pasłęckim „Mam talent” rozwijają dalej swoje umiejętności, które są zauważane na innych konkursach.
Swietłana Boguska – The Voice Kids 2018
Gabrysia Piotrowska z Elbląga – The Voice Kids 2018
Oktawia Bernaś
Oktawia Bernaś z Ornety – Grand Prix Mam Talent 2016, półfinał The Voice Kids 2018. Edyta Górniak, w której zespole walczyła Oktawia, powiedziała, że jadąc samochodem chciałaby słuchać jej głosu płynącego z radia.
„Szansa na sukces”
Dominika Siwek
Dominika Siwek z Kętrzyna – Grand Prix Mam Talent 2018 za wykonanie piosenki „Panie generale”, zwycięstwo w programie”Szansa na sukces” 2020 za wykonanie piosenki Edyty Gepert „Jaka róża taki cierń”
Golian Maciej – „Szansa na sukces” 2020
Nikola Fiedor „Szansa na sukces” 2020
Powyższa lista pokazuje tylko część uczestników pasłęckiego „Mam talent”, którzy dalej rozwijają swoją muzyczną karierę. W tym, 2020 roku, również odbędzie się kolejna edycja tego konkursu. Zachęcam do posłuchania młodych wykonawców i poczucia atmosfery jaka panuje wtedy na sali Pasłęckiego Ośrodka Kultury. Nie jest łatwo skupić się przez kilka godzin na każdym wykonaniu, ale te „perełki” wychwyci większość z nas.
Strzeliński Mariusz – trzykrotny mistrz świata w kulturystyce
Wzrost:170 cm Waga:105 kg Kategoria startowa: +90 Znak zodiaku: Rak Stan cywilny: żonaty Miejsce zamieszkania: Pasłęk
Strzeliński Mariusz urodził się w Pasłęku 22 lipca 1974 roku. Treningi siłowo-sylwetkowe rozpoczął w 1989 roku. Jego trenerami byli: Stanisław Sobczyk z siłowni „Sielanka” w Elblągu,
Orzechowski, a na koniec legenda polskiej kulturystyki – Paweł Filleborn. Po sześciu latach treningów w roku 1995 wziął udział w swoim pierwszym wielkim turnieju w Ciechanowie, gdzie w wieku 21 lat zdobył tytuł Mistrza Polski Juniorów. Tego samego roku wziął udział w Mistrzostwach Polski w Tarnobrzegu, gdzie w kategorii 70 kg zdobył I miejsce i swój pierwszy tytuł mistrza Polski. W następnym roku po przejściu do kategorii 80kg został w tej kategorii wicemistrzem, a w w 1997 roku został mistrzem Polski nie tylko w kategorii do 80 kg ale również w najbardziej prestiżowej Open.
W swoim debiucie w Mistrzostwach Europy w 1998 zajął III miejsce. Największe sukcesy przychodzą w roku 2000, w którym zostaje Mistrzem Świata i Europy podczas turniejów zorganizowanych przez federację IFBB. Rok później broni złotego medalu, zostając ponownie Mistrzem Świata.
Pozytywna próba antydopingowa zawiesza karierę Strzelińskiego na dwa lata. Powrót w 2005 roku to Mistrzostwo Europy i Mistrzostwo Świata organizowane przez federację NABBA.
Mariusz Strzeliński – genetyczny cud, wszystko wspaniałe i na swoim miejscu, bez słabych punktów. Olbrzymi, od 90 do 110kg samych mięśni w zależnośći od sezonu, te uda, te tricepsy… Gigantyczna masa, rzeźba, profesjonalne pozowanie i ta aura, która cechuje prawdziwych mistrzów. Urodzony 22 lipca 1974 roku w Pasłęku, obecnie zamieszkały w Elblągu w woj. Warmińsko-Mazurskim. Ma 170cm wzrostu, 51cm w obwodzie ramienia, 220kg życiowy rekord w wyciskaniu na ławce płaskiej. Żonaty- żona Sylwia, dwoje dzieci- córeczki: Iza oraz Patrycja. Strzałka zadebiutował w 1995 roku w Bydgoszczy, wygrywając kategorię do 80kg oraz open, warto dodać, że rozpoczął trening nóg na cztery miesiące przed zawodami. Mariusz był ulubionym zawodnikiem Pawła Filleborna ze względu na talent i budowę ciała – „Dajcie mi go tutaj, a zrobie z Niego Mistrza” – rzekł Filleborn, gdy ujrzał Strzałkę. Dziesięć lat temu były trener
polskiej kadry zobaczył go na mistrzostwach Polski juniorów i przepowiedział zwycięstwo najpóźniej za dwa lata. Strzeliński wygrał mistrzostwo już w następnym roku. Szybko dostał się
do kadry. Trener od razu zwrócił uwagę na błędy żywieniowe zawodnika (kotlety schabowe) i szybko je naprostował.
Mistrzostwa Świata 2005 w Brazylii, Mariusz Strzeliński
Tytuły kulturystyczne Mariusza Strzelińskiego:
1995 Mistrz Polski Juniorów w Ciechanowie
1995 Mistrz Polski w kat. 70 kg seniorów w Tarnobrzegu
1996 Wicemistrz Polski w kat. 80 kg w Białymstoku
1997 Mistrz Polski w kat. 80 kg i Open w Toruniu
1998 III miejsce w Mistrzostwach Polski par mieszanych z Elżbietą Borecką w Białymstoku
1998 III miejsce na Mistrzostwach Europy par mieszanych z Elżbietą Borecką w Płońsku
1998 Mistrz Polski w kat. 90 kg i Open w Sosnowcu
1998 Brązowy medal na Mistrzostwach Europy w Belgradzie
2000 Mistrz Świata w kulturystyce w kat. do 90 kg
2001 Mistrz Świata w kulturystyce w Birmie
2002 1-sze miejsce, Solec Kujawski – Puchar Polski
2005 1-sze miejsce, Mistrzostwa Europy – Federacja NABBA w kat. do 172cm
2005 Mistrzostwa Świata, Brazylia w kat. do 175cm
W kulturystyce ważna jest dieta. A jaką dietę miał Mistrz Świata:
posiłek 1 – 150 gram płatków owsianych, 10 białek z jaj
posiłek 2 – 125 gram ryżu, 250 gram piersi z kurczaka lub indyka
posiłek 3 – 125 gram kaszy gryczanej, 250 gram ryby
posiłek 4 – 150-200 gram makaronu razowego, 150 gram sera twarogowego chudego
posiłek 5 – 125 gram ryżu, 250 gram piersi z kurczaka lub indyka
posiłek 6 – pieczywo razowe, warzywa, piersi wędzone z kurczaka lub indyka
Dieta i ćwiczenia. Efekty?
„Mariusz Strzeliński – genetyczny cud, wszystko wspaniałe i na swoim miejscu, bez słabych punktów. Olbrzymi, od 90 do 110kg samych mięśni w zależności od sezonu, te uda, te tricepsy… Gigantyczna masa, rzeźba, profesjonalne pozowanie i ta aura, która cechuje prawdziwych mistrzów. Urodzony 22 lipca 1974 roku w Pasłęku, obecnie zamieszkały w Elblągu w woj. Warmińsko-Mazurskim. Ma 170cm wzrostu, 51cm w obwodzie ramienia, 220kg życiowy rekord w wyciskaniu na ławce płaskiej. Żonaty- żona Sylwia, dwoje dzieci- córeczki: Iza oraz Patrycja. Strzałka zadebiutował w 1995 roku w Bydgoszczy, wygrywając kategorię do 80kg oraz open, warto dodać, że rozpoczął trening nóg na cztery miesiące przed zawodami. Mariusz był ulubionym zawodnikiem Pawła Filleborna ze względu na talent i budowę ciała – „Dajcie mi go tutaj, a zrobię z Niego Mistrza” – rzekł Filleborn, gdy ujrzał Strzałkę. Dziesięć lat temu były trener polskiej kadry zobaczył go na mistrzostwach Polski juniorów i przepowiedział zwycięstwo najpóźniej za dwa lata. Strzeliński wygrał mistrzostwo już w następnym roku. Szybko dostał się do kadry. Trener od razu zwrócił uwagę na błędy żywieniowe zawodnika (kotlety schabowe) i szybko je naprostował.” (z serwisu: https://www.sfd.pl)
Kiedyś małe sklepy były duże. Przynajmniej nie były za małe. Brakowało w nich cukru i pomarańczy, ale niewypakowany jeszcze z Żuka towar, był już sprzedany. Długa kolejka pełna młodych i starych, nawet przy ograniczonej możliwości zakupu cytryn, kawy, czekolad, Sportów (były takie papierosy) czy też innych tzw. luksusowych produktów, i tak dawała pewność, że w sklepie towaru dla wszystkich z kolejki nie wystarczy. Dwa największe sklepy w Pasłęku minionej epoki socrealizmu to: „Stodoła”, nazywana tak potocznie ze względu na swój ogrom nieproporcjonalny do wielkości dostaw, przy Bankowej oraz jeszcze większy Wiejski Dom Handlowy „Plon” przy ulicy Ogrodowej (dzisiaj „Biedronka”). Lata 90 to otwarte na Zachód granice, przez które przyszli biznesmeni zaczęli przywozić niewyobrażalne ilości towarów, których nieliczne sklepy ani rynek nie były w stanie pomieścić. Pasłęk nie miał, tak jak nie ma i dzisiaj, miejskiego architekta. Miał za to technika architektury z uprawnieniami do projektowania budowli parterowych. I właśnie dlatego dzisiaj Pasłęk pełen jest parterowych, małych: sklepików spożywczych, kwiaciarni, warzywniaków, cukierni … , czyli takich zwyczajnie brzydkich budek.
XXI wiek przyniósł nam dwie Biedronki, Netto, Lidla, Polo Market i jak na ten moment, kolejny tajemniczy market w budowie. Dlaczego te małe sklepy, z minionej 30 lat temu epoki, przetrwały? Ceny w nich wyższe, wybór mały, a do tego ciasno jak w sklepie z porcelaną.
Moi rodzice kupują ten konkretny chleb i to masło, które nie jest masłem ale poznać je można po opakowaniu, herbatę która nie jest herbatą … Problem jest wtedy, gdy z powodu lat i chorób nie mogą zakupów zrobić sami i mam zrobić je ja. Początki były pełne zdziwienia. Co ja kupiłem? Kupiłem masło. Tak, ale ojciec nie może jeść takiego masła bo jest za tłuste, tylko masło bez tłuszczu (?!). No tak. Przecież jedyna słuszna epoka nie miała stacji benzynowych ale CPN-y, nie buty sportowe ale adidasy, a masłem było każde smarowidło.
Kiedyś, w kolejce studenckiej stołówki, kucharka stojąca za ladą z chochlą w ręku zapytała: „Słucham”.
Kolega zdziwiony pytaniem od kucharki z chochlą stojącą nad garnkami typu kotły, szybko uznał pytanie za przejaw kultury wyższej i odpowiedział: „Zupę poproszę”.
Kucharka podenerwowana wstrzymywaniem kolejki: „Ale jaką?”
Kolega skrajnie zdziwiony: „Jak to jaką? Normalną!”
Kucharka: „Jest pomidorowa i ogórkowa”.
Kolega zaskoczony sytuacją, w której jeszcze nigdy nie był: „To ja mam wybór?”
(Przy okazji: Witas ile to już lat się nie widzieliśmy? Pamiętasz stołówkę w Radomiu?”)
Znów jest dzisiaj, ale w pasłęckim sklepie przy Bankowej (dawniej był to SAM, czyli sklep samoobsługowy) nie jest tak jak w latach siedemdziesiątych ale nie jest też to wiek XXI. Przede mną trzy osoby: starszy pan, starsza pani i pani nie tylko starsza ale widać, że też ciężko chora. Jestem wyrozumiały, cierpliwy i współczujący, i dlatego udaję, że „śpię”. Starszy Pan prosi o pieprz, który leży za nim. Sprzedawczyni wychodzi zza lady by podać mu pieprz, który leży na wyciągnięcie jego ręki. Jeszcze kilka produktów i pięć minut z hakiem minęło. Starsza Pani powiedziała co chce i sprzedawczyni, ku mojemu zaskoczeniu a radości starszej pani przyniosła nie to co ja myślałem, że przyniesie. I tak być powinno! Mówię jedno, myślę drugie a sprzedawca daje mi to co chcę. Kolej na starszą panią z laską, której trudno wymówić pozornie proste wyrazy, co najwyraźniej ją krępuje. Dlaczego zdziwiło mnie to, że chce kupić lody? Choć trochę przyjemności powinien codziennie zaznać każdy. To oczywiste, a ja byłem zaskoczony. Lody są w lodówce na końcu sklepu. Sprzedawczyni ich nie przyniesie bo wybór jest duży, więc starsza pani z laską musi podejść, aby wybrać smak, który jej w duszy gra. Nieładnie jest pisać, że trwało to wieki. Nieładnie jest opisywać trudność sprzedawczyni w zrozumieniu innych zamówień starszej pani z laską, ale trochę pokazując ręką, kilka trafień w ciemno i siatka była pełna. Minęły trzy wieki. Moja kolej. Kupiłem chleb jaki zawsze kupuje mama i jedyny słuszny gatunek jabłek. Brak wyboru czasami jest lepszy.
W Lidlu jest fajna muzyka, duże przestrzenie między regałami, ciekawy, egzotyczny towar opisany w kilku językach, ale też pośpiech przy kasie by nie blokować kolejki. I jak tu żyć, kiedy wszyscy się spieszą, kiedy trudno samemu znaleźć to czego się szuka, a dookoła wszyscy chcą pomóc nie tak jak byśmy tego chcieli, ale po swojemu? Małe sklepy muszą zostać! Nie posłuchamy w nich świąteczno-zakupowych melodii. Nie znajdziemy tam regałów ze zdrową żywnością. Towar jest za to droższy, czasem przeterminowany, ale wtedy w niższej cenie. Są też sprzedawcy rozumiejący klienta czasami starego, czasami chorego. Nie są to sklepy jednak dla wszystkich.
Życie jest kądzielą a nicią dobra myśl. Czas i odległość nie dzielą lecz prząść musimy my.
Przyjaźń, to jest skrawek pamięci, w której kąpie się twoja dusza to co było, jest i będzie coś wiecznego co cię młodym czyni i wzrusza.
Przyjaźń, to pożółkłe zdjęcie, które tak dużo znaczy. Przyjaźń, to też odejście, okrutny zwiastun rozpaczy. To zaniechane spotkanie co zaniechanym zostanie. Łzy Płaczę
Spotkałem wielu różnych ludzi. Większości nie pamiętam. Kilka lat studiowania to za mało by zapamiętać wzory i definicje, a nawet nazwy przedmiotów, których zaliczenie było sprawą życia i śmierci. Pamiętam za to wszystkich swoich kolegów. W moich myślach ciągle są młodzi, wysportowani i pełni życia. Niedawno dowiedziałem się, że „Kociewiak” nie żyje. Nie potrafię sobie tego wyobrazić. Razem się uczyliśmy. Kilka lat mieszkaliśmy w tym samym, akademickim pokoju. Był silniejszy, odważniejszy i wiedział jak żyć.
Z wielu wierszy Łucji Paukszteło „musiałem” wybrać ten o przyjaźni. Czytałem go, tak jak się czyta wiersze – wiele razy i zawsze inaczej. Widziałem Adama z Kociewia: jego śmiech, piwo, jak pisze listy … Zostały tylko zdjęcia.
W wierszach znajduję słowa, których sam nie potrafię ułożyć. Kiedy czuję podobnie to uznaję te słowa za swoje. Kiedy wracają emocje, słowa wiersza przychodzą same. Nie moje, ale kto nie nuci piosenki, której melodia nie daje mu spokoju. Każdy kto szuka słów opisujących uczucia znajdzie je w wierszach Łucji Paukszteło. Każdy zawiera tajemnicę, którą odkryje tylko ktoś kto myśli podobnie, ktoś kto podobnie czuje i przeżył to samo. I tak czytając wiersze odkrywamy tajemnice, które sprawiają, że stajemy się bliżsi, bardziej zrozumiali.
[perfectpullquote align=”full” bordertop=”false” cite=”” link=”” color=”” class=”” size=””]Autorka, obecnie mieszkająca w Niemczech, w wielu swoich wierszach nawiązuje do swojego rodzinnego Pasłęka. [/perfectpullquote]
Architektura Pasłęka – „Stare Miasto” Fot. M. Stankiewicz
Umowne okresy występowania stylów architektonicznych na ziemiach polskich
Przedromański 950 – 1050
Romański1050 – 1250
Gotycki 1250 – 1500
Renesansowy wraz z manieryzmem 1500 – 1650
Barok wraz z rokokiem 1650 – 1770
Historyzm (style z przedrostkiem neo) i eklektyzm 1 770 – 1925
Secesja 1900 – 1914
Wczesny Modernizm, monumentalizm i początki funkcjonalizmu 1912 – 1939
Późny Modernizm 1950-1975
Socrealizm 1945-1955,
Postmodernizm 1950-
Historia architektury jest ściśle związana z historią ogólną miejsc, w których powstawały budowle. Wojny i pożary niszczyły wszystko co było. tworząc miejsce dla aktualnie obowiązującego stylu.
Pasłęka nie zniszczyła w XVII wieku armia szwedzka, ominęły to miasto nieszczęścia I i II wojny światowej. Jedynie pożar z 1543 roku niszcząc architekturę gotycką zrobił miejsce dla renesansu i baroku. Te dwa style nawet w późniejszych renowacjach budynków stanowiły wzór do naśladowania. Dopiero żołnierze Armii Radzieckiej po wejściu w styczniu 1945 w przeciągu 6 miesięcy dokonali zniszczeń, z których miasto nie podniosło się do dzisiaj. Uchwała Rady Miasta z początku lat 90 XX wieku o wyburzeniu, „w nieokreślonej przyszłości”, powojennych budynków w stylu modernistycznym z obrębu Starego Miasta była aktem tyleż dezaprobaty co poczucia bezsilności wobec ludzkiej głupoty.
Niniejszy opis architektury miasta opiera się jedynie na podstawie analizy detali widocznych na fasadach budynków, które w ostatnich latach ulegają zatarciu. Wskazane są więc wszelkie uwagi , wraz z uzasadnieniem, odnośnie nieprawidłowego przypisania danej budowli do stylu.
Style architektoniczne Pasłęka do roku 1945
Mówiąc o stylach w architekturze Pasłęka należy cofnąć się do roku 1945, który był dla tego miasta rokiem przełomowym. Przed tym rokiem w obszarze Starego Miasta otoczonego średniowiecznymi murami obronnymi wyróżniały się gotyckie budowle:kościół św. Bartłomieja, gotyckie bramy: Wysoka i Młyńska, gotycko-renesansowy Ratusz. Jednak charakter miasta określały style klasyczne: renesansowy zamek, klasycystyczny hotel i neoklasycystyczne kamieniczki szczelnie do siebie przylegające i wypełniające niemal każdy kawałek ziemi. Miasto architektonicznie było stylowo spójne.
Teoretycznie w Pasłęku, a właściwie na starówce Pruskiego Holądu powinniśmy odnaleźć elementy: gotyckie, renesansowe, barokowe, klasycystyczne i przede wszystkim XIX wieczne style neo (neogotyk, neorenesans, neobarok).
Wielki pożar w 1543 roku (spłonęły: zamek, kościół, wiele budynków mieszkalnych) i poczuwający się do odpowiedzialności za miasto książę Albrecht, wpływają na zmianę charakteru miasta z wyłącznie gotyckiego na renesansowy i barokowy.
Schyłek epoki renesansu pozostawił w Pasłęku zamek, mały kościół (są do dzisiaj) i zapewne całkiem pokaźną liczbę mieszczańskich kamienic.
Barok do Pasłęka zawitał w końcu XVII wieku (ołtarz kościoła św. Bartłomieja z 1687 r.), czyli około 150 lat po swoich początkach w Europie Zachodniej. Z tego okresu nie zachowały się, w architekturze budynków, żadne detale.
Style XIX i XX wieku
Zjednoczenie Niemiec pod przywództwem pruskim w XIX wieku to wszechobecne już style: klasycystyczny, neogotyk, neobarok, neorenesans i łączący je w jednej budowli styl eklektyczny. Jest to też wiek kształtowania się poczucia jedności narodowych. Swojej odrębności narodowej doszukiwano się również w architekturze. Wielki niemiecki pisarz okresu romantyzmu Goethe (1773 rok, w artykule Von deutscher Baukuns) uznał za niemiecki styl narodowy przede wszystkim styl gotycki. Stąd może w tym stylu zbudowano: wieżę ciśnień (1909 r.), kościół katolicki św. Józefa (1885 r.,obecnie grekokatolicki Najświętszej Marii Panny) wraz z plebanią, wikarówkę (1861 r., znana w Pasłęku jako „stara plebania”), dworzec (1883 r.) i szpital św. Jerzego (1858r.). Ważny również był fakt, że od roku 1818 Preussisch Holland został miastem powiatowym, a dzięki odszkodowaniom z wojny prusko-francuskiej były pieniądze na rozbudowę miasta. Po pożarze barokowej wieży kościoła św. Bartłomieja w 1922, przy jej odbudowie powrócono do stylu gotyckiego (tzw. regotyzacja).
Uwaga: w tym czasie również przywrócono średniowieczny wzór herbu miasta Pasłęk . Z racji roli jaką pełniło miasto wybudowano ponadto: Sąd Rejonowy, Urząd Rejonowy, Gimnazjum, Szkołę Rolniczą (późniejsze przedszkole nr 1, a dzisiaj sklep Neonet). Rosnąca w liczbę społeczność żydowska przeniosła swoją synagogę z przedmieść w obręb Starego Miasta (róg ulic Chrobrego i Dąbrowskiego).
A co ze stylami końca XIX wieku i początku wieku XX (do czasu wybuchu II wojny światowej): eklektyzm, secesja, wczesny modernizm? Stare Miasto było zbyt przeładowane i zarazem dość spójne w swoim architektonicznym klasycystycznym wyglądzie by znaleźć tam miejsce na nowe style. Znaleziono je, tak samo jak w przypadku stylu neogotyckiego, poza murami zabytkowej części miasta. W latach 1910-1917 zbudowano szpital powiatowy, a w 1922r. rozpoczęto budowę szkoły przy ul. Zwycięstwa – obecny Zespół Szkół. Powstały też: „nowy” budynek poczty (1930), stacja benzynowa i wiele domów jednorodzinnych.
Preussisch Holland nazywano Rotenburgiem wschodu (niem.: Rothenburg des Osten). Rottenburg jest to średniowieczne miasto, wielkości Pasłęka położone w niemieckiej Bawarii. Tak jak w Pruskim Holądzie rynek stanowi tam szeroka, staromiejska ulica. Podobieństw jest oczywiście więcej: miasta otrzymały prawa miejskie w tym samym okresie, są otoczone gotyckimi murami z bramami i basztami, a Stare Miasta posiadały podobny gotycki klasyczny styl zabudowy.
Krótka analiza
Osobiście uważam, że Pasłęk, a właściwie przedwojenny Holąd Pruski nie posiadał zabudowy, którą niektórzy określają jako „holenderską”. Do XX wieku nie zachował się żaden budynek z okresu, gdy miasto budowali Holendrzy. Nawet mury miejskie, mają cegły ułożone w wątku wendyjskim (słowiańskim), a nie holenderskim (niderlandzkim). Dotyczy to również innych nieotynkowanych budowli. Brak też jest detali w zwieńczeniach szczytów kamienic by pokusić się o tezę, że kiedyś znajdowały się tam zdobienia w stylu niderlandzkim. Pożar roku 1543 (i wcześniejsze pożary) zmienił całkowicie wygląd miasta. Wcześniej głównym budulcem domów mieszczańskich było drewno, które po latach użytkowania stawało się wyjątkowo suche, a przez to łatwo palne. Innych nieszczęść, w tym wojennych, miasto nigdy wcześniej nie doświadczyło (nie licząc epidemii).
Architektura Pasłęka po roku 1945
Stare Miasto w Pasłęku po odgruzowaniu i zbudowaniu kilku późnomodernistycznych budynków mieszkalnych.
Pasłęk utracił przedwojenny styl miasteczka o ciekawej, spójnej architekturze. „Zawdzięcza” to Armii Radzieckiej, polskim architektom i władzy ludowej.
Armia Radziecka zniszczyła około 80% zabudowy Starego Miasta, w tym zamek, ratusz i budynek urzędu powiatowego. W myśl hasła, obowiązującego w latach 40 i 50 XX wieku, „Cała Polska odbudowuje Warszawę”, cegły zburzonych domów zamiast posłużyć do odbudowy Pasłęka, wywieziono do stolicy Polski.
Przybywający do miasta nowi mieszkańcy, głównie Polacy z Wileńszczyzny i Wołynia, zajmowali niezniszczone domy i mieszkania. Pierwsze nowe, powojenne domy zaczęły powstawać około roku 1953. Budowały je, dla swoich pracowników zakłady przemysłowe mi.in. Odlewnia (pierwsze budynki przy obecnej ulicy Ogrodowej).
Mimo zatrudnienia w urzędzie miejskim architekta w obszarze Starego Miasta zbudowano w stylu późnego modernizmu kilka 4 piętrowych domów. Złego wrażenia nie zmienia nawet nierealna uchwała radnych z początku lat 90 zakładająca możliwość wyburzenia tychże budynków. Z kolei wkomponowywanie nowych modernistycznych budynków oraz budowa osiedla przy ul. Ogrodowej z czasem nabrały cech historycznego stylu kojarzonego z Polską Ludową.
Od lat 90 XX wieku, w obszarze Starego Miasta obowiązuje odmiana stylu postmodernistycznego – retrowersja. Powstające kamienice „udają” podobieństwo do stylów historycznych kamienic sprzed roku 1945. Nie są to rekonstrukcje, więc może z czasem przyjmie się oksymoron – „Nowa Starówka”.
Współczesne style architektoniczne w Pasłęku
Styl gotycki XII-XVI wiek
Na terenach krzyżackich jako budulca obok drewna używano głównie cegły, dlatego styl ten nazwano gotykiem ceglanym (w Europie zachodniej częściej stosowano kamień). Charakterystyczne cechy: wertykalizm (ku górze), smukłość, sklepienia żebrowe, okna i portale – na ogół ostrołukowe, zdobnictwo, np. wieloliść, czołganki, sterczyny, rozety okienne. W budynkach mieszkalnych i gospodarczych głównie, jako budulec, dominowało drewno.
Obecnie w Pasłęku ceglany styl gotycki odnajdziemy jedynie w zewnętrznych murach kościoła św. Bartłomieja, na zamku w jednej z sal (gotyckie, kamienne kolumny i krzyżowe sklepienie), w Ratuszu Miejskim (podcień i gotycka bryła, zwieńczona późnorenesansowym szczytem z roku 1556) oraz w murach obronnych i jego bramach: Kamiennej i Młyńskiej.
[gmedia id=70]
Styl renesansowy XV–XVII wiek
Renesansowe budowle cechuje zwartość planu, prostota, czytelność i harmonia bryły. To związanie budowli z ziemią podkreśla kompozycja, w której przeważają linie poziome (horyzontalizm). Rytm płaszczyźnie nadają linie schodów, gzymsów, balustrad, które (oglądane z większej odległości) sprawiają wrażenie lekko wygiętych łuków.
Holąd Pruski był już po pożarze 1543 roku i mieszkańcy, dzięki „książęcym ulgom” przystąpili do jego odbudowy. Zapewne w stylu renesansowym. Dzisiaj cechy tego stylu odnajdziemy w kościele św. Jerzego, którego kilkuletnią budowę zakończono w 1592 roku. Charakterystyczny dla tego kościoła mur pruski charakteryzował wiele przedwojennych budynków co widać na starych fotografiach miasta. Odbudowany zamek posiada, typowe dla stylu, okrągłe baszty. Gotycki ratusz w 1556 roku zwieńczono późnorenesansowym szczytem. Czy najstarsze pasłęckie kamienice szczytowe (ul. Dąbrowskiego i Osińskiego) też pochodzą z tego okresu? Ich budowa jest szacowana na XVII-XVIII wiek. Fasada natomiast, moim zdaniem, wygląda niemal identycznie jak szczyty pasłęckiego, renesansowego zamku. Ponadto wyraźnie różnią się od późniejszych budynków klasycystycznych i neoklasycystycznych.
[gmedia id=76]
Styl barokowy XVII–XVIII wiek
Barok w architekturze wprowadza wrażenie ruchu i niepokoju. Kompozycje są dynamiczne, ukształtowane rzeźbiarsko, teatralnie. Monumentalizm budowli uwydatnia się poprzez zastosowanie kolumn i pilastrówobejmujących kilka kondygnacji (wielki porządek). Dynamizm dzieł podkreślają kompozycje złożone z napiętych linii o kształcie łuku, często przerwanych, zwielokrotnione pilastry i gzymsy, które przyjmują formę dekoracyjnej wstęgi. Często występują kolumny o skręconym trzonie lub tzw. zbrojone, czyli o trzonie złożonym z wielu pierścieni o dwóch, różnych średnicach. Z czasem na zwojach trzonu dochodzi dodatkowy element zdobniczy w postaci rzędu perełek lub oplatającej je wici roślinnej. Obramowania drzwi i okien są wyraźnie podkreślone. Bardzo ważną rolę odgrywa dekoracja rzeźbiarska w postaci kartuszy, girland, festonów, a nawet pełnej rzeźby.
W Pasłęku styl barokowy możemy poznać oglądając: ołtarz, ambonę i organy w kościele św. Bartłomieja. Obecnie w Pasłęku nie ma żadnej gotyckiej budowli. Po przebudowach i remontach wielu starych domów należałoby wcześniej poznać ich historię by móc „podejrzewać” ich pierwotny styl jako barokowy. Jedynie na archiwalnych zdjęciach możemy oglądać barokową wieżę kościoła św. Bartłomieja.
[gmedia id=78]
Styl klasycystyczny (koniec XVII – początek XIX wieku)
Cechy architektury klasycystycznej: stosowanie porządków architektury antycznej, projektowanie całych ulic, dzielnic, miast, wzorowanie się na starożytnych budowlach greckich i rzymskich oraz na niektórych budowlach odrodzenia, budowle wznoszone na planie zwartym, koła lub prostokąta, stosowanie kolumnad i kolumnowych portyków ze zwieńczeniem w kształcie tympanonu, pilastrów, dużych okien, tympanon przeważnie dekorowany płaskorzeźbą, dążenie do uzyskania efektu harmonii, zrównoważonej kompozycji, stosowanie symetrii, w opozycji do baroku przeważają fasady o liniach prostych bez wygięć i skrętów, oszczędne stosowanie zdobnictwa; jeżeli się pojawiają, są to uskrzydlone postacie lwów z ludzkimi głowami, orły, wieńce, wazony, girlandy z róż, kokardy, hełmy, tarcze.
W tym czasie w Pasłęku nastąpił rozwój budownictwa użyteczności publicznej: urzędy, szpital, hotele, szkoły. W wiekach XVII i XVIII, czyli w okresie „panowania w architekturze” stylu klasycystycznego. Stare Miasto wypełniło się kamienicami. Na najstarszych fotografiach miasta z końca XIX wieku dominuje właśnie styl klasyczny.
[gmedia id=80]
Neogotyk (połowa XVIII – początek XX wieku)
Charakterystyczne cechy architektury neogotyckiej: styl nawiązuje do gotyku, ściany bogato zdobione malowidłami, zbrojami średniowiecznych rycerzy, kandelabrami, kamienie i cegły, z których budowano mury, sztucznie postarzano, modna była stylizacja budowli na ruinę, malowniczość i nastrojowość tej architektury miała skłaniać do refleksji i zadumy.
Neogotyk dla Niemców był nawiązaniem do czasów średniowiecznego cesarstwa. Styl ten często był wybierany dla budynków użyteczności społecznej. W Pasłęku zbudowano: kościół katolicki i jego plebanię, wikarówkę („starą plebanię”) przy kościele protestanckim (św. Bartłomieja), spichlerz przy Wysokiej Bramie, dworzec. Tyle przynajmniej zostało do czasów dzisiejszych.
[gmedia id=72]
Neobarok (1880-lata 20 XX wieku)
Cechy: nawiązuje w wyglądzie do baroku, przede wszystkim w ukształtowaniu elewacji. Charakterystyczna dla neobaroku była bardzo bogata, rozbudowana dekoracja architektoniczna i rzeźbiarska o zróżnicowanych formach. Wśród motywów dekoracyjnych wykorzystywano również takie, które w architekturze barokowej się nie pojawiały.
Do czasów współczesnych, w Pasłęku nie zachowała się żadna budowla w tym stylu. Ponadto w tym okresie miasto realizowało głównie projekty w stylu neogotyckim i neoklasycystycznym.
Eklektyzm (1825-początek XX wieku)
Kierunek polegający na łączeniu w jednej budowli w sposób swobodny, często niezgodnych ze sobą, elementów wybranych z różnych stylów architektonicznych (wielostylowość). W praktyce dominował w danym budynku jeden, konkretny styl np. neogotycki, neobarokowy lub neorenesansowy).
W Pasłęku, przed 1945 rokiem, w tym stylu powstało przynajmniej kila budowli. Dominował w nich styl klasyczny.
[gmedia id=82]
Neoklasycyzm (koniec XVIII – 1940)
Styl nawiązywał do architektury renesansowej, przede wszystkim w dekoracji, w mniejszym stopniu w ukształtowaniu bryły budynku czy architekturze wnętrz.
W Pasłęku styl ten dominował wraz z innymi stylami klasycznymi w architekturze całego miasta. Do dzisiaj pozostało tylko kilka budynków, które dają możliwość ujrzenia w wyobraźni „Rotenburga wschodu”: budynek Banku Spółdzielczego, narożna kamienica Spółdzielni „Społem”, dom na ul. Augustyna Steffena, kilka kamienic Starego Miasta i jeszcze kilka budynków tracących po każdym remoncie swój pierwotny styl.
[gmedia id=68]
Secesja (1890-1925)
Secesję cechowała forma stosunkowo abstrakcyjna, lecz jednocześnie o bogatej ornamentyce. Styl ograniczał się zasadniczo do zdobnictwa. Konstrukcja budynków, w zależności od przeznaczenia, była różna. W ornamentyce odwoływano się do natury. Ornament secesyjny miał nie tylko podkreślać konstrukcję, lecz także stanowił symboliczne przedstawienie jego funkcji. Wśród ornamentyki secesyjnej pojawiają się stylizowane formy roślinne, postacie i maski długowłosych kobiet, formy przypominające niekiedy draperie lub skórę, reliefy wypełniają niekiedy całą powierzchnię ścian zewnętrznych. W elewacji widoczne jest zamiłowanie do miękkich i krzywych linii, wyobleń. Ornament obejmuje także detale wykończenia budynku, takie jak klamki czy balustrady schodów.
W Pasłęku jest kilka secesyjnych domów. Są to budynki mieszkalne. Niestety, ornamentykę łatwo przykryć farbą lub schować pod styropianem. Na szczęście odnaleźć je można w domach: przy ul. Piłsudskiego, Wojska Polskiego i na Starym Mieście.
[gmedia id=65]
Wczesny modernizm (1918 – 1960)
Modernizm – ogólne określenie prądów w architekturze światowej rozwijających się w latach ok. 1918–1975, zakładających całkowite odejście nie tylko od stylów historycznych, ale również od wszelkiej stylizacji. Architektura modernistyczna opierała się w założeniu na nowej metodzie twórczej, wywodzącej formę, funkcję i konstrukcję budynku niemal wyłącznie z istniejących uwarunkowań materialnych.
Cechy modernizmu w architekturze: forma wynika z funkcji (lub też forma następuje po funkcji), uznanie misji, czyli wychowanie człowieka przez architekturę i sztukę, zapewnienie człowiekowi godziwych warunków życia, minimalizm zarówno wewnątrz jak i zewnątrz budynku, brak jednolitej formy stylowej, unikanie symetrii, płaski dach (często z tarasem), szerokie okna wpuszczające dużo światła, często bez gzymsów, duże płaskie i jednolite powierzchnie elewacji –w pastelowych lub białych kolorach, stosowanie jako surowca betonu, stali, żelbetonu, szkła, obszerne, przeszklone klatki schodowe, przeszklone elewacje, nadawanie budynkom cech abstrakcyjnych, demonstrowanie nowoczesnej technologii, tworzenie centrum miast, jako miejsca z wydzielonymi obszarami usługowymi, handlowymi i rekreacyjnymi.
Wczesny modernizm, w Pasłęku to budynki „poniemieckie” (odbudowanych lub niewiele zmienionych) oraz wiele domów, które budowali, przybyli tutaj „Pasłęczanie”. W latach 50 i 60 XX wieku nowe domy były często wzorowane na niemieckich, tych „sprzed wojny”. Budynki wczesnego modernizmu: Osiedle Robotnicze, zaokrąglone budynki księgarni, apteki i mieszkalny w jednym rejonie (ul. Bankowa, Kopernika), Rossmann po remoncie i wiele innych. Charakterystyczne dla stylu są budynki wokół Placu Grunwaldzkiego i poczta przy ul. Jagiełły.
[gmedia id=74]
Socrealizm (w Polsce, lata 40 i 50 XX wieku)
W Polsce socrealizm realizował się w u schyłku lat czterdziestych i w pierwszej połowie lat pięćdziesiątych XX wieku. W tym czasie w Pasłęku nie powstawały nowe budynki, a jedynie odbudowywano niemieckie, zniszczone przez rezydujące w 1945 roku wojska. Pierwsze nowe budynki, z przeznaczeniem na mieszkania zakładowe dla pracowników Odlewni, zbudowano około roku 1953. Wyglądem nawiązują do budynków niemieckich.
Socrealizm był stylem, który dobrze komponowałby się z poniemiecką architekturą Pasłęka.
Późny modernizm (od lat 50-lata 80 XX wieku)
Późny modernizm sprowadził funkcję i konstrukcję budynku, określone w założeniach ogólnych modernizmu, niemal wyłącznie do istniejących uwarunkowań materialnych. Minimalizm nie zawsze współgrał z funkcjonalizmem (niskie mieszkania, „ślepe” kuchnie, brak izolacji cieplnej …).
W latach 60 XX wieku w Pasłęku budowano obok „starego” budownictwa i jeśli już dzisiaj domy późnego modernizmu komponują się z budynkami innych stylów to jest to zasługą miejskiej zieleni, a zwłaszcza wyrosłym, wysokim drzewom. To zjawisko nie występuje na Starym mieście, przez co punktowce nadal „straszą”, głównie turystów.
Budynki, oprócz domów mieszkalnych, późnego modernizmu to m.in.: Bank PKO na rogu ulic Bankowej i 3 Maja, szkoły podstawowe i przedszkola.
[gmedia id=84]
Postmodernizm (od 1965 roku)
Architektura postmodernizmu jest złożona, niejednolita i różnorodna Z zewnątrz budowle są dekorowane według gustów i upodobań architektów lub użytkowników. Budynek ma się opierać na klasycznych, jak i nowszych symbolach (wieża, cokół, portal, szkło, kratownica). W fasadach postmodernistycznych często odnaleźć można symboliczne znaczenie. Ważne są: ornamenty, symbole i symetrie. Wyróżnić można w tym stylu różne nurty.
W Pasłęku w stylu postmodernistycznym zaczęto budować od roku 1989, czyli od likwidacji państwowego monopolu na budownictwo mieszkaniowe. Niektóre budynki stylu modernistycznego w trakcie modernizacji nabierają cech stylu postmodernistycznego.
[gmedia id=86]
Style współczesne, czyli zakończenie
conservatio sine historiae nihil est”
Współcześnie w Pasłęku w architekturze nie ma żadnej spójnej koncepcji. Modernizm ustępuje miejsca różnym nurtom postmodernizmu. Na Starym mieście jako obowiązujący styl zabudowy przyjęto retrowersję (jeden z nurtów postmodernizmu), czyli koncepcję architektury luźno nawiązującą w wyglądzie do stylów historycznych.
W Pasłęku dominuje zabudowa „z katalogów”, czyli powielanie gotowych projektów. Nowe budynki są typowe, charakterystyczne również dla innych regionów Polski jak: dworek szlachecki (dom o dwuspadowym dachu i ganku, podtrzymywanym przez dwie kolumny), czy „mazowiecki sześcian„. Wyjątkiem jest eksperyment: prosty, ekologiczny dom z pustaków, pozbawiony detalu (w pobliżu Parku Ekologicznego), który otrzymał międzynarodową nagrodę „Outstanding Earthen Architecture in Europe” za projekt i nowatorską metodę realizacji. Jeśli to zbyt mało to może … zbudować w stylu neoklasycystycznym w centrum kilka ekologicznych (w nowoczesnej technologii high-tech) budynków dla Urzędu Miejskiego, Biblioteki i Ośrodka Kultury. A zamek? Zwrócić dla Zakonu Najświętszej Marii Panny, czyli krzyżakom. Niech go wyremontują. Niech będąc częścią miasta przechadzają się po starówce w długich płaszczach z czarnym krzyżem.
[gmedia id=88]
Opracował: Roman Cichocki
Przy opisach cech stylu architektonicznego korzystałem z informacji dostępnych w serwisie Wikipedia.
Koronawirus pytania, których nie zadano
Koronawirus – pytania, których nie zadano
Kiedy szpitale nie będą przyjmowały chorych?
Według informacji Ministra Zdrowia przygotowano 10 tysięcy łóżek (uwaga: obecnie w Niemczech hospitalizowanych jest 25 tysięcy chorych na koronawirusa). Leczenie (bez komplikacji) trwa od 14 do 20 dni. Policzmy (wariant optymistyczny):
10 000 : 14 = 714
Liczba 714 jest to liczba dziennych przyjęć do szpitali wydzielonych dla pacjentów z silnymi objawami wirusa koronawirusa. Wykazuje je 20-30% chorych. Przyjmijmy 20% (wariant optymistyczny) tzn.
5 x 714 = 3570
Teoretycznie, system medyczny w Polsce wytrzyma 3570 zachorowań dziennie (wariant optymistyczny)!
Włosi i Hiszpanie osiągnęli ten przyrost zachorowań w 25 dniu od momentu wykrycia pierwszego przypadku!
Jest to jednocześnie wyjaśnienie słów Ministra Zdrowia, że my rozprzestrzeniania się tej choroby nie zatrzymamy, a jedynie chcemy ją spowolnić!
Kiedy pandemia wygaśnie?
Jeden chory zaraził cały świat i stał się przyczyną pandemii. Nadal na świecie są chorzy na ptasią grypę, świńską grypę i SARS. Nie ma jednak pandemii ani nawet epidemii tych chorób.
Warunkiem koniecznym wygaszenia zarazy są:
A. Jej samoistne wygaszenie np. zmiana pory roku, osłabienie zjadliwości wirusa w wyniku mutacji
B. Powstanie bariery / zapory z ludzi odpornych na wirusa. Jest ona skuteczna gdy występuje w danej populacji ponad 60% ludzi odpornych na wirusa: ozdrowieńców lub zaszczepionych. Szczepionka może będzie za rok tj. około czerwca 2021 roku. To, że w ogóle będzie jest już wariantem optymistycznym.
60% Polaków to 0,6 x 36 000 000 = 21 600 000 Tyle Polaków będzie stanowiło zaporę uniemożliwiającą szerzenie się epidemii. Najpierw muszą zachorować, a potem wyzdrowieć.
21 600 000 : 365 dni = 59 178 zachorowań na dzień, a wyżej obliczyłem, że system służby ochrony zdrowia w Polsce obsłuży maksymalnie 3 517 zachorowań na dzień (wariant optymistyczny). Nie osiągniemy więc odporności w sposób kontrolowany. Chciał to osiągnąć Borys Johnson (premier Wielkiej Brytanii), ale oznaczałoby to śmierć dla 10% z 80% obywateli, którzy zachorują tzn. około 5 milionów obywateli. Ugiął się jednak pod groźbą utraty społecznego poparcia. Wariant ten dla Polski oznaczałby 2,5 miliona przypadków śmiertelnych, a dla Pasłęka 900 osób. (przy zgrubnych wyliczeniach konieczne było wybranie wariantu pesymistycznego, czyli panującego obecnie we Włoszech).
Kiedy w Pasłęku będzie bezpiecznie (jako tako)?
Aby stworzyć zaporę epidemiczną musi zachorować, a następnie wyzdrowieć powinno 60% Pasłęczan:
60% z 12 000 mieszkańców oznacza to liczbę 7 200 Pasłęczan, czyli dziennie około 20 zachorowań i wyzdrowień na przestrzeni jednego roku. Z wyliczeń powyżej wynika jednak, że system ochrony zdrowia w Polsce takiemu obciążeniu nie podoła. Gdyby zastosować rozwiązanie z włoskiej miejscowości Medicine, czyli przebadać wszystkich mieszkańców na obecność koronawirusa. Następnie zarażonych umieścić w kwarantannie np. w domkach na polu golfowym, przy jednoczesnej izolacji miasta od reszty świata to osiągnęliśmy względne poczucie bezpieczeństwa do czasu zastosowania szczepień ochronnych. Jest to jednak nie możliwe.
Co z tego wynika?
Epidemia w Polsce, tak jak i na świecie, będzie trwała, jeśli samoistnie nie wygaśnie, do czasu wprowadzenia szczepień przeciwko temu wirusowi, czyli według przewidywań epidemia potrwa do połowy przyszłego roku tj. do czerwca 2021!
Porównanie tempa wykrywalności
Zrobiłem zestawienie, które pokazuje szybkość wykrywania osób zarażonych wirusem w Polsce na tle Włoch, Niemiec i Hiszpanii. Co widzimy? W Polsce pacjent ZERO został „wykryty” 4 marca, a więc kilkanaście dni później niż w innych państwach ujętych na wykresie. Dzięki poniższemu porównaniu nie można wyciągać jednoznacznych wniosków, ani też prognozować dalszej wykrywalności. Wiem, że można czytać wykres z nadzieją, że uda się kontrolować (czytaj: zmniejszyć tempo) zachorowalność dzięki wprowadzonym ograniczeniom. Może utw wytrwamy w ich przestrzeganiu.ierdzić on nas, że są one skuteczne i
Optymistycznie – Pesymistycznie
Jeśli system ochrony zdrowia nie umożliwi leczenia osób najciężej chorych to wskaźnik umieralności, tak jak we Włoszech może osiągnąć około 10% z ogólnej liczby chorych. Dla Pasłęka z optymistycznego szacunku 7200 chorych umrze wtedy 720 osób. Czy ktoś takie liczby bierze pod uwagę szacując pracę naszych instytucji? Jako miasto mieliśmy już takie epidemie (więcej tutaj: „Epidemie w Pasłęku„). Czy czytając te historie możemy dowiedzieć się czegoś więcej? Tak. Niektórzy mieszkańcy, tak jak dzisiaj, nie przestrzegali zasad bezpieczeństwa roznosząc zarazki. Wprowadzono też zasady, które w obliczu groźby epidemii stawiały na równi zwykłych obywateli z warstwami wyższymi.
Ponadto, jeśli przewidywany jest nagły wzrost zachorowalności w połowie kwietnia to czytam: „w tym i kolejnym tygodniu wystąpi nagły wzrost zarażeń, które objawią się gorączką i dusznościami właśnie za 3 tygodnie”. To, że chorych nie widać to nie znaczy, że ich nie ma! Tak samo będzie dla kolejnych przewidywań szczytów epidemicznych.
Przygotowujmy się na dziś i na jutro, ale również na to, że epidemia będzie trwała co najmniej rok!
Jestem optymistą chociaż obserwując chaotycznie wprowadzanie nieskutecznych rozwiązań lub ich niewprowadzanie to powinienem być pesymistą:
– efekt skrócenia czasu pracy supermarketów nie zmniejsza a z zwiększa zagrożenie dla pracujących tam ludzi jak i dla klientów, gdyż w krótszym czasie przyjdzie ta sam liczba klientów,
– brak osłon dla sprzedawców w sklepach i aptekach nie jest odwagą a szczytem głupoty (albo chamstwa) przełożonych, którzy narażają innych na groźbę zarażenia,
– brak wprowadzania rozwiązań pracy zdalnej wynikająca (tak sądzę) z braku kompetencji przełożonych
…..