„7 czerwca 2019 r. odbył się XVI Wojewódzki Konkurs Wokalny TALENT 2019 pod hasłem: Przeboje z dużego ekranu. Wzięło w nim udział około stu uczestników z województwa warmińsko-mazurskiego w pięciu kategoriach.” (POK Pasłęk)
Rekordowa liczba, 99 zgłoszonych uczestników wystawiła jurorów i wykonawców na męki jakich do tej pory nie znali. Słuchanie w skupieniu muzyki od godziny 10.00 do 17:30 w upale jest po prostu męczące. Stary sprzęt nagłaśniający, nad którym dzielnie panował pan Wiesław Nasiadko, tylko dzięki dużemu doświadczeniu operatora trzeszczał tylko od czasu do czasu co można usłyszeć na niektórych nagraniach.
Pasłęcki Ośrodek Kultury wystawił do konkursu swoich uczniów w kategoriach klas IV-VI i VII-Gimnazjum, dlatego w niniejszym tekście brakuje nagrań zwycięzców z innych grup.
Jury oceniało nie tylko poprawność muzyczną wykonania piosenek, ale również interpretację, choreografię, podkład muzyczny oraz ogólne wrażenie artystyczne. Poniższe nagrania są zapisem bezpośrednio z miksera. Na scenie odbiór był inny: większy pogłos oraz oczywiście występ jako obraz. Po ogłoszeniu wyników trudno było oprzeć się wrażeniu, że dodatkowo kilku wykonawców zasłużyło przynajmniej na wyróżnienie. Niestety liczba nagród była ograniczona.
Grupa wokalna Pasłęckiego Ośrodka Kultury to kilkoro uczniów pasłęckich szkół podstawowych pobierających lekcje raz w tygodniu u swojego nauczyciela pana Wojciecha Haza. Jest już niestety zwyczajem, że przejście ze szkoły podstawowej do średniej odbiera utalentowanym wokalistkom chęć do dalszej edukacji muzycznej. Sukcesy odnoszone od kilku lat przez tę grupę na różnych konkursach nie zwiększyły jak do tej pory zainteresowania tą sekcją ośrodka kultury wśród naszej młodzieży.
Zapraszam do posłuchania wybranych piosenek.
GRAND PRIX TALENT ROKU 2019
Aleksandra Gwazdacz – Stary Dzierzgoń
Dumka na dwa serca z filmu „Ogniem i mieczem” wyk. Aleksandra Gwazdacz (wykonanie oryginalne: Edyta Górniak, Mieczysław Szcześniak)
Spośród wszystkich występów jury uznało wykonanie Aleksandry Gwazdacz (11 lat) piosenki „Dumka na dwa serca” jako te, które zasługuje na tytuł Grand Pix oraz nagrody gitarę akustyczną i nagranie w radiu Olsztyn. Wyjątkowość tego wykonania polega między innymi na tym. że dziewczynka śpiewała dwoma barwami: męską i kobiecą. Naprawdę zrobiła duże wrażenie!
KATEGORIA SZKOŁY PODSTAWOWE KLASY I-III
Wykonanie wyróżnione w grupie najmłodszej: „Kołysanka dla Okruszka” wyk. Aurelia Kowalewska z miejscowości Bystry, I klasa (wykonanie oryginalne: Seweryn Krajewski).
I miejsce – Gabriela Farjan II miejsce – Julia Grigorjew III miejsce – Nikola Borysiak Wyróżnienie Jury – Aurelia Kowalewska (I klasa, miejscowość Bystry)
KATEGORIA SZKOŁY PODSTAWOWE KLASY IV-VI
„Okularnicy” z filmu o Agnieszce Osieckiej (?) wyk. Blanka Magun (wykonanie oryginalne: Sława Przybylska)
I miejsce – Blanka Magun (Bartoszyce) II miejsce – Roksana Skurka III miejsce – Kornelia Krywko
KATEGORIA SZKOŁY GIMNAZJALNE, KLASY VII-VIII
„Napad” wyk. Michał Cichocki, z filmu „Na bank się uda” (wykonanie oryginalne: Mrozu)
I miejsce – Michał Cichocki (POK Pasłęk) II miejsce – Dominika Dąbrowska III miejsce – Weronika Karaś
KATEGORIA SZKOŁY ŚREDNIE, STUDENCI I DOROŚLI
„When we were young”Paulina Panaś (wykonanie oryginalne: Adele).
I miejsce – Oliwia Panaś II miejsce – Natalia Czerwińska III miejsce – Paulina Cybulko
KATEGORIA ZESPOŁY
Duet z Pasłęckiego Ośrodka Kultury, laureaci II miejsca: Kinga Jankiewicz i Michał Cichocki, piosenka „Nie zmieniajmy nic” (oryginalne wykonanie: Ewa Farna i Kuba Molenda). Wygrał zespół „Jedyneczki” (chór 8 osobowy), który zaspiewał „Dni których nie znamy” Marka Grechuty.
I miejsce – „Jedyneczki’ II miejsce – Kinga Jankiewicz i Michał Cichocki (POK Pasłęk) III miejsce – Piotr Piórkowski i Julia Abramczyk
JURY: RYSZARD SZMIT – realizator dźwięku (studio Radia Olsztyn), producent muzyczny. Realizował nagrania takich gwiazd jak: Anna Maria Jopek, Edyta Górniak, Norbi, Big Day… i wiele innych znanych wykonawców. ZBIGNIEW HOFMAN – muzyk, kompozytor, założyciel zespołu BABSZTYL. Przeboje takie jak „W siną dal” , „ Hej przyjaciele zostańcie ze mną”, „Kiedy góral umiera”. ROBERT FURS – akordeonista, pianista, dyrygent. Absolwent Państwowego Zespołu Szkół Muzycznych im. A. Rubinsteina w Bydgoszczy, Akademii Muzycznej im. F. Nowowiejskiego w Bydgoszczy oraz Akademii Muzycznej im. S. Moniuszki w Gdańsku. Właściciel Szkoły Muzycznej YAMAHA w Elblągu.
Galeria i zdjęcia na stronie pochodzą z serwisu pokpaslek.
„Marianka – Marienfelde
Wieś Marianka miała kiedyś jeszcze inne nazwy jak: Marienfelde, Morgenfelde, Campus Mariae. Jest to wieś kościelna, bo kościół starożytny z 1334 r. zbudowany przez komtura elbląskiego Zygfryda von Sitten, który też wyposażył go w beneficium 4-ro włókowe i pierwszym proboszczem tej parafii był ks. Hildebrand. Kościół przez 600 lat nie ulegał większym pożarom, a jedynie dokonywano poprawek, co jest rzeczą zrozumiałą, że od wpływów atmosferycznych też się coś psuje.
Kościół ten ma wiele malowideł z XV wieku na ścianach, z których część odkryto w 1892 r., a inne są jeszcze na ścianie północnej zakryte pod tynkiem.
Do 1961 r. była na ścianie tablica ze 128 nazwiskami poległych w wojnach od 1870 – 1915, ale ją przy malowaniu kościoła usunięto.
V tom Kroniki Parafialnej Pasłęckiej str. 36 – 45
O kościele w Mariance jest opis obszerniejszy i dokładny w V tomie Kroniki Parafialnej Pasłęckiej od str. 36 – 45.
Marianka w 1848 r. posiadała 56 włók, 28 mórg i 258 prętów
1875 r. miała 523 mieszkańców
1839 r. miała 368 mieszkańców
1972 r. miała 230 mieszkańców.
Marianka leży na 5 km drogi asfaltowej Pasłęk – Marianka na północ od Pasłęka, skręcając na Zydlugu na lewo na drogę do Marianki.
Przed II wojną światową
Przed II wojną światową Marianka była samodzielną parafią i należały do niej wioski: Marianka, Stegna, Aniołowo, Borzynowo, Leszcyna, Małe Morgi, Łukszty, Wichrowo, Kawki, Dawidy, Bądy, Górki, Rogowo, i fol. Giebity obejmując obszar 340 włók, 18 mórg i 25 pr.
W Mariance posiadał większe gospodarstwo Bruno Damm, który gospodarzył na 60 ha, w których było 43 ha ziemi ornej, 13 ha łąk. Damm posiadał do gospodarstwo przez ożenek z córką jedynaczką Wilhelma Hildebranda, a ci posiadali tę ziemię od bardzo dawna. Ziemia graniczyła z główną drogą Elbląg – Pasłęk, była cała zdrenowana i było jedno źródło artezyjskie na łąkach. Hodował 8 koni roboczych, 4 źrebaki, 5 krów dojnych, 18 szt. młodzieży bydlęcej i ponad 20 świń.
Podczas ucieczki żona Damma z dwojgiem dzieci uratowała się u ojca, ale Wilhelma Hildebranda Sowieci rozstrzelali. Budynki gospodarcze Bruno Damma zostały w 1945 r. spalone. Brunowi udało się przedostać na zachód, dokąd ściągnął swą rodzinę.”
Muzeum Pasłęka, a właściwie muzeum powiatu Pr. Holland w Itzehoe
Niemieckie miasto Itzehoe i polskie miasto Pasłęk są, na podstawie Umowy o Partnerstwie z 11.10.1990 roku, miastami partnerskimi. W zabytkowym pałacu miejskim niemieckiego miasta Itzehoe od 1986 roku znajduje się muzeum powiatu Pr. Holland (dzisiaj Pasłęk). W dziewięciu salach eksponowane są listy, rękopisy, stare kroniki, historyczne mapy, plany, ryciny, fotografie. Są tutaj również zabytkowe narzędzia i przedmioty ukazujące etnografię Pasłęka i okolic z czasów sprzed II wojny światowej. Znajduje się tam również informacja o współpracy miast Itzehoe i Pasłęka w ramach, której realizowane były między innymi projekty renowacji niektórych pasłęckich zabytków. muzeum jest stałym punktem wycieczkowym pasłęckiej młodzieży szkolnej odwiedzającej to miasto w ramach wymiany integracyjnej.
Jedno ze spotkań w muzuem Preussisch Holland. Fot. z serwisu http://www.preussisch-holland.de
W Itzehoe, po II wojnie światowej, zamieszkało wielu mieszkańców przedwojennego Preussisch Holland. Od lat w muzeum odbywają się spotkania byłych mieszkańców dawnego Oberlandu.
Ksiądz czasami jest kimś więcej niż tylko duchowym przewodnikiem. Jeśli jest miłośnikiem skoków spadochronowych to bez trudu przyciągnie do tego niebezpiecznego sportu rzeszę młodych adeptów. Są wśród księży fani podnoszenia ciężarów, starych motocykli, gier planszowych, albo … dobrej kuchni. Dobry czy zły ksiądz jest zawsze wzorem, który naśladują jego uczniowie.
Pasłęk
Ksiądz Henryk Rawski, rok 1992, Tychnowy
Ksiądz Henryk Rawski przyjechał do Pasłęka w 1975 roku i pełnił tu posługę kapłańską do roku 1981, a więc przez 6 lat. Proboszczem w tym czasie był ksiądz kanonik Marian Maćkowiak, zapamiętany jako budowniczy nowej plebanii i remontu kościoła św. Bartłomieja. Ale jego aktywność i osobista charyzma nie utrwaliły się w pamięci ówczesnej młodzieży tak jak uśmiech i pasja do muzyki jaką przyniósł do nas ksiądz Rawski.
W drugiej połowie lat 70 XX wieku muzyka w Pasłęku to nie tylko liczne koncerty znanych w Polsce zespołów. Rozbrzmiewały tu dwa chóry: Szkoły Podstawowej nr 3 prowadzony przez młodą nauczycielkę muzyki panią Marię Korzeniowską i kościelny, którym dyrygował właśnie ksiądz Rawski. Liczne sukcesu obydwu chórów poza Pasłękiem, ale przede wszystkim wspaniałe oprawy muzyczne przyciągały tłumy pasłęczan. Zamiłowanie i duże umiejętności gry na organach sprawiły, że przez jakiś czas duchowny dawał również popis swoich umiejętności na organach we Fromborku.
Konie
Fot. KAI
Drugą pasją księdza były konie. W czasach, gdy był proboszczem na wsi, a potem na emeryturze, miał własnego wierzchowca. Sam organizował wielokrotnie zawody jeździeckie dla zawodników z całej Polski. Często sam był ich uczestnikiem. „- Ja natomiast zawsze dostaję wyróżnienie jako najstarszy uczestnik rywalizacji – podkreślał żartobliwie.” Znana z jego opowiadań jest historia, gdy na koniu przedzierał się przez śnieżne zaspy na mszę do jednej z wsi. Również, opowiadał, zdarzało mu się jeździć konno do chorych z Najświętszym Sakramentem. Niektórzy z odwiedzających,tak jak moja żona, sami mogli skorzystać z zaproszenia do konnej przejażdżki. Uczył również dzieci miłości do koni, na których, pod jego opieką, mogli zdobywać pierwsze swoje doświadczenia jeździeckie. Niestety, ale miłość ta zakończyła się śmiertelnym wypadkiem 75 letniego, zawsze uśmiechniętego księdza.
[perfectpullquote align=”full” bordertop=”false” cite=”” link=”” color=”” class=”” size=””]”Dwa lata temu na Boże Narodzenie tak nas tu zasypało śniegiem, że żaden samochód nie mógł przejechać. Parafianie z dojazdowych kościołów wątpili, że przyjadę i odprawię im Msze św. Ja jednak osiodłałem konia i po tym zaspach pojechałem. Bez konia nie byłoby to możliwe, bo tyle było śniegu, że nawet traktory nie jeździły. Gdy byłem na miejscu, parafianie byli mi bardzo wdzięczni. Można powiedzieć, że wtedy mój koń okazał się bardzo pomocny w pracy duszpasterskiej” – wspominał kapłan.[/perfectpullquote]
Wycieczki
Jedną z pasji księdza była turystyka. W trakcie posługiwania w Ząbrowie organizował dla dzieci wędrówki szlakiem mazurskich jezior. Każdorazowo brało w nich udział od kilkunastu do kilkudziesięciu osób. – Nie oddalamy się daleko, ale kroczek po kroczku obserwujemy piękno otaczającej nas przyrody – mówił ks. Henryk. Okoliczne wędrówki trwały około pięciu godzin, w czasie których chodzili po okolicznych lasach i wokół jezior. – Na jednej z naszych tras zwiedzamy np. bardzo ładny stary zamek. Albo innym razem idziemy do któregoś gospodarza, żeby nam pokazał, jak pracuje. Oglądamy jego pracę od postaw – opowiadał ksiądz. Proboszcz organizował także wycieczki rowerowe. Sam jechał konno, a dzieci na rowerach. Podczas wycieczek było ognisko i pieczenie kiełbasek. W wakacje wycieczki organizowane były regularnie w każdą środę.
Ksiądz
Kościół pod wezwaniem Św. Ducha w Ząbrowie
-Dla mnie najcenniejsze w życiu jest odprawianie mszy świętej w zwykły dzień powszedni. Przychodzi wtedy grupka 8-10 starszych i najwierniejszych parafian, a ja wtedy mogę spokojnie się skupić na celebrowaniu. Ci, którzy przychodzą w tygodniu, to tak naprawdę chcą tej mszy. Jest wtedy kompletna cisza i spokój. Taka msza w tygodniu jest dla mnie wielką radością i czekam na nią przez cały dzień – mówił kapłan. Jego zdaniem każdy duchowny musi kochać to, co robi, ponieważ tyko wtedy praca duszpasterska nie będzie go męczyć. Ksiądz co roku w dniu świętej Cecylii, patronki muzyków, organizował dla parafian koncerty. W nawie głównej ustawiał elektroniczne organy i nagłośnienie. W święto muzyków parafianie, zamiast słuchać kazania księdza, słuchali jak gra na organach. Na tę specjalną mszę przychodziło znacznie więcej ludzi niż w inne niedziele. Proboszcz przed koncertem wysyłał do każdego domu ministrantów z imiennym zaproszeniem. Ksiądz nie tylko grał, ale także opowiadał o muzyce i kompozytorach.
Ksiądz Rawski wspierał finansowo dzieci kupując im np. piłkę, strój czy buty sportowo dając im możliwość gry w miejscowej drużynie. Czasami dawał po prostu jedzenie albo przybory szkolne. Na każdej niedzielnej mszy było grubo ponad 10 ministrantów. O czym to świadczy? Samo zgłoszenie go do konkursu „Proboszcz Roku”, przez parafian Ząbrowa, jest oceną jego duszpasterskiej pracy.
Biografia
Ks. Henryk Rawski urodził się 10 stycznia 1941 r. w Warszawie, a zmarł w wieku 75 lat (41 lat kapłaństwa) jako Kanonik Zasłużony Kwidzyńskiej Kapituły Współkatedralnej w poniedziałek 19 września 2016 r. w Tychnowach. Święcenia kapłańskie przyjął 22 czerwca 1969 r. w Olsztynie. W latach 1975-1981 pełnił posługę w parafii św. Józefa w Pasłęku. Po odejściu z Pasłęka został proboszczem: w latach 1985-1997 w parafii Matki Bożej Różańcowej w Tychnowach, w latach 1997-2005 w parafii Zesłania Ducha Świętego w Ząbrowie a od 2005 do 2014 roku w parafii w Czarnym Dolnym, z której w wieku 73 lat przeszedł na emeryturę. Ks. Rawski, był najstarszym finalistą konkursu „Proboszcz Roku 2004”. Miał wtedy 63 lata.
Kiedy kogoś nie ma już z nami mnożą się pytania wynikające z różnych, sprzecznych informacji. Znalazłem taki oto zapis:
„– Można powiedzieć, że wychowałem się przy koniach, bo moi rodzice także mieli konie – opowiada proboszcz. Sam jeździ konno dopiero od kilkunastu lat, kiedy to został proboszczem w poprzedniej parafii w Rzecznej, gdzie jeździectwo było bardzo mocno kultywowane. Parafia nosiła wezwanie św. Jerzego, który jest patronem tego sportu.”
Jest to tekst z artykułu o księdzu w czasie, gdy był proboszczem w Ząbrowie koło Iławy. Niestety nie znalazłem wzmianki o tym jakoby pełnił posługę w Rzecznej. Zresztą też nie znam informacji o jego pracy we Fromborku mimo, że sam go tam spotkałem i słuchałem jak gra na organach. Ciekawy byłby to wątek w życiorysie księdza, który rozpoczął swoją przygodę z końmi wieku ponad 50 lat i doszedł do poziomu organizowania i startowania w zawodach jeździeckich.
Krótkie uzasadnienie nominacji na „Proboszcza Roku 2004”
Ks. Henryk Rawski*, parafia Ducha Świętego w Ząbrowie (diecezja elbląska)
Postawił na sport – organizuje zawody piłki nożnej dla młodzieży, zawody jeździeckie, w których sam bierze udział, wycieczki rowerowe i piesze dla dzieci. Propaguje lokalny patriotyzm, oprowadza wycieczki szkolne po okolicach opowiadając o ich historii. Kocha muzykę: śpiewa i gra na kilku instrumentach. Zorganizował całoroczną pomoc parafialną dla najuboższych rodzin, m.in. letni wypoczynek dla dzieci czy wyprawki szkolne. W dniu św. Cecylii organizuje w kościele uroczyste koncerty.
Mamy spodzimek. Rano kierowcy zeskrobują lód z szyb samochodów, a w ciągu dnia co odważniejsi chodzą w koszulach z krótkimi rękawami. Taka fenologiczna pora roku – spodzimek.
Fenologiczne pory roku
Wynikają z cyklu rozwojowego przyrody. Są wyznaczane przez rozwój liści, kwitnienie, rozsiewanie nasion, zrzucanie liści i inne fazy rozwoju określonych gatunków roślin. Charakterystyczne dla każdej pory roku gatunki roślin nazywamy roślinami wskaźnikowymi. Na rozpoczynanie się i zakończenie fenologicznych pór roku mają wpływ warunki pogodowe w danym roku i położenie geograficzne. Dlatego ich początek i czas trwania jest inny w różnych latach. Na Zydlongu wiosna fenologiczna może przyjść kilka dni wcześniej niż na ogródkach działkowych przy ulicy Polnej.
W zimie wyróżnia się trzy podokresy.
Przedzimek. W okresie gdy ziemia nie jest jeszcze trwale zamarznięta. Zwykle trwa on od końca listopada do połowy grudnia.
Pełnia zimy. Gdy grunt trwale jest zamarznięty mamy pełnię zimy, która kończy się zwykle pod koniec lutego.
Spodzimek. Jest to ta część zimy, w której nocą mamy temperaturę poniżej 00 , a w dzień temperatura powietrza jest już dodatnia. Pokrywa śnieżna w ciągu dnia zaczyna zanikać. Obserwujemy wzrost pąków wierzb. U nas, okres ten trwa około 12 dni i jest to najkrótsza fenologiczna pora roku!
I co z tego?
Fenologiczne pory roku mają dla ogrodników, rolników większe znaczenie niż meteorologiczne pory roku, ponieważ opierają się na wskazaniach samych roślin. Przeciętnemu ogrodnikowi fenologiczne pory roku pozwalają zorientować się kiedy siać, sadzić, ochraniać przed mrozem i zbierać plony. Jest to czas, w którym mój ojciec stawiał w ogrodzie „foliak” i zaczynał nagrzewać ziemię pod pierwsze sadzonki pomidorów.
Teraz przed nami przedwiośnie (zaranie wiosny), potem pierwiośnie (wczesna wiosna) i w końcu pełnia wiosny. Jest to czas, w którym czuję się jak uczeń w piątek po lekcjach, albo w ostatni tydzień szkoły, albo przed pierwszą randką z dziewczyną, która jeszcze nie wie, że będzie moją żoną, albo … I tak co rok.
Mistrz krajowy zakonu krzyżackiego (Zakon Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie), decyzją którego 29 września 1297 roku miasto Holland (dzisiaj Pasłęk) uzyskało prawa miejskie. Przyznał również prawa miejskie, na prawie chełmińskim, dla miast: Christburg (prawa miejskie -1291, Dzierzgoń), Graudenz (prawa miejskie -1297, Grudziądz) i Mewe (prawa miejskie – 1297, Gniew).
Poniższy tekst pochodzi z serwisu Wikipedia
Meinhard von Querfurt, także Meinherus von Querenvord, Meynko von Querenforth (urodz. ?, zm.1299) – komtur dzierzgoński w roku 1279, komtur królewiecki w latach 1280-1283, komtur pokarmiński w latach 1284-1288, mistrz krajowy Prus w latach 1288-1299.
Mistrz Hermann von Salza i Meinhard z Kwerfurtu. Obraz z Malborka, obecnie znajduje się w Muzeum Narodowym Starej Galerii w Berlinie, autor Eduar Daege 1853 olej na płótnie
Życiorys
Meinhard wywodził się bogatego rodu burgrabiów magdeburskich osiadłych w Saksonii. Nie wiadomo kiedy i gdzie wstąpił w szeregi zakonu krzyżackiego. Do Prus przybył najprawdopodobniej przed 1279 rokiem, gdyż źródła w tymże roku podają go jako komtura Dzierzgonia. Funkcję tę pełnił krótko, bo już w 1280 roku na stanowisku komtura Królewca zastąpił Mangolda. W roku 1283 opuścił Królewiec i objął stanowisko komtura Pokarmina, gdzie służbę pełnił do roku 1288, kiedy to został wybrany na mistrza krajowego Prus. Meinhard von Querfurt stanowisko mistrza objął około 2 lutego 1288 roku, podczas kapituły prowincjonalnej w Elblągu. Nominację przyjął z rąk obecnego na kapitule wielkiego mistrza Burkharda von Schwandena. Nagła zmiana na stanowisku mistrza krajowego z Konrada von Thierberga, na młodszego Meinharda podyktowana była zapewne, planami podboju Litwy. Młodszy, silniejszy a przede wszystkim energiczniejszy Meinhard wydawał się bardziej odpowiedni na stanowisku mistrza krajowego.
Poniższy tekst stanowi fragment pracy, zatytułowanej „Cmentarz żydowski w Pasłęku. Opracowanie historyczno-konserwatorskie”, przygotowanej w 1996 roku przez uczniów z Koła Historycznego działającego przy Liceum Ogólnokształcącego im. Bohaterów Grunwaldu w Pasłęku. Opiekę merytoryczną i redakcyjną sprawowała mgr Katarzyna Panimasz, a szczególny wkład w powstanie tego opracowania wnieśli: Agnieszka Szyk, Marta Kruba, Ewa Kleparska, Maria Floriańczyk, Agnieszka Kaczorowska, Paweł Palczewski, Dariusz Ortman, Maciej Gudan, Agnieszka Ujazdowska, Małgorzata Rogalska, Joanna Abrusiewicz, Edyta Machul i Sylwia Hermanowicz.
Pierwsza informacja o pobycie Żydów w Pasłęku pochodzi z 1779 roku, kiedy to jeden z bogatych sukienników – Reple – wniósł skargę na kupców żydowskich, którzy stanowili dla niego konkurencję i przez to uszczuplali jego dochody. Obecność Żydów była dość kłopotliwa dla miejskich rzemieślników, dlatego też mocą miejscowych zarządzeń wprowadzono pewne ograniczenia – Żydzi mogli zatrzymywać się w jednym miejscu nie dłużej niż 24 godziny i handlować tylko poza bramami miejskimi lub po wsiach. Żydzi, którzy pozostać w mieście dłużej, nie mogli zajmować się handlem i zazwyczaj pracowali jako robotnicy najemni. Im jednak też nie pozwalano na stałe osadnictwo. Przykładem takiej polityki władz była sprawa Marksa Lemona, który w 1806 roku złożył wniosek w Zarządzie Miejskim o zgodę na kupno działki pod piętrowy dom mieszkalny mieszkalny. Podanie to zostało odrzucone. Tak było do 11 marca 1812 roku, kiedy to wydano edykt, który zezwalał Żydom na stałe osadnictwo w Prusach oraz zrównywał ich w prawach z innymi obywatelami. W związku z nadaniem obywatelstwa narzucono im pewne obowiązki: każdy Żyd musiał ustalić i poświadczyć swoje nazwisko rodowe; wszystkie dokumenty musiał prowadzić w języku niemieckim lub innym języku żywym, a podpisy musiały być składane w alfabecie gotyckim lub łacińskim.
Jako pierwsi do Pasłęka przybyli następujący Żydzi: Lewin Tobias Lindenheim (1813 r.), Nothan Joseph Furst (1813 r.), Bohr Joseph Furst (1813 r.), Joseph Salomon Isenheim (1813 r.), Marcus Jontof Stolpin (1813 r.), Jacob Gollschalch Rosenberg (1814 r.), Aron Dawid Arenheim (1814 r.), Joseph Aleksander Furst (1814 r.), Joseph Jinking Isenheim (1816 r.), Suskimi Girach Ladendorf (1816 r.).
Prawie wszyscy Żydzi zajmowali się handlem, niektórzy znich dorobili się znacznego majątku i cieszyli się poważaniem. Szczególnie znaną była rodzina Arisów. Opanowali oni miejscowy handel zbożem oraz kierowali gminą żydowską. Ariosowie zamieszkiwali przy ul. Arntsfreihen 18a – dzisiejszej ul. Augustyna Steffena. Niestety, dom ten nie zachował się.
Pogrzeb
Heinrich Aris stał na czele pasłęckiej gminy żydowskiej, natomiast Samuel Aris był jednym z trzech członków komitetu Giełdy Zbożowej, założonej w 1871 roku i mieszczącej się na parterze hotelu Deutschhause w Pasłęku. Samuel Aris przyczynił się do opanowania przez jego rodzinę lokalnego handlu zbożem. Od 1857 roku rodzina Arisów dominowała także w handlu skórami i materiałami włókienniczymi, a jeden z jej przedstawicieli pracował jako makler w handlu nieruchomościami. Jedynie Heinrichowi Riasowi udało się uzyskać majątek i kapitał w wysokości miliona marek, przez co stał się najbogatszym mieszkańcem Pasłęka. H. Aris mógł sobie pozwolić na budowę największego i najpiękniejszego domu w mieście. Jego znaczenie wśród elity miejskiej było ogromne, potrafił uzależnić od siebie wielu ludzi z arystokracji i posiadaczy ziemskich. Po jego śmierci w dniu 18 września 1930 roku, w uroczystościach pogrzebowych wzięli udział okoliczni ziemianie oraz znaczący mieszkańcy Pasłęka.
Znana była również rodzina Lesserów, która zamieszkiwała przy Reiterstrasse 5, obecnej ul. Kościuszki. Lesserowie zajmowali się przede wszystkim handlem wyrobami skórzanymi.
Społecznością żydowską zarządzała gmina wyznaniowa. Na jej pieczęci widniały dwa wspięte lwy podtrzymujące tablicę, koronę i napis: „Vorstand der Synagogen – Gemein – de zu Pr. Holland”. Pod zarządem gminy znajdowały się: boźnica, łaźnia, szkoła i inne obiekty użyteczności publicznej. Najwcześniej, bo już w 1817 roku założono cmentarz i dom modlitwy. W 1826 roku powstało nad Kanałem Młyńskim kąpielisko. W 1836 roku zbudowano pierwszą synagogę, która funkcjonowała do 1878 roku, kiedy to wzniesiono synagogę murowaną. W 1895 r. założono szkołę, do której uczęszczało 26 dzieci. Dopiero w 1892 r. w jednym z domów urządzono łaźnię.
Najważniejszym miejscem dla społeczności żydowskiej była synagoga. Po kolejnych zmianach jej lokalizacji powstał ostatecznie obiekt murowany, którego opis można znaleźć w „Kronice Pasłęka” autorstwa ks. Kazimierza Cyganka. Synagoga zaczynała się w miejscu, gdzie kończy się ul. Krasickiego, a zaczyna się ul. Dąbrowskiego. Była to masywna budowla murowana. Według przekazu ks. K. Cyganka front synagogi był wysoki na siedem metrów, z dachem płaskim pochyłym do muru miejskiego, murowany z cegły, na którym stała figura Mojżesza trzymającego tablice z przykazaniami. Ponadto zdobiła świątynię otwarta księga Tory oraz tablica z dwunastoma kwadratami, oznaczającymi dwanaście pokoleń izraelskich. W środku budynku, przy ścianie szczytowej od strony ulicy, umiejscowiono szafę ołtarzową, tak zwany Aron ha-Kodesz, w której trzymano siedem pergaminowych zwojów Tory. Ponad nią znajdował się złocony napis w języku hebrajskim o treści „Świątynia Wiekuistego” oraz Tablice Praw, podtrzymywane przez dwa złocone lwy i orła z rozpostartymi skrzydłami. Przed wnęką ołtarzową wzniesiono bimę z balustradą i pulpitem, na którym leżał czerwony obrus z tarczą Dawida i napisem „Magen Dawid” oraz stały dwie świece. Po obu stronach przejścia stały ławki dla mężczyzn. W drugim końcu synagogi, naprzeciw szafy ołtarzowej znajdował się chór kobiecy. Na ścianach świątyni w pięknych ramach umieszczono dwa teksty modlitw za dusze zmarłych. Był to dar dr Arnheima z Elbląga, ufundowany na otwarcie synagogi. Po raz pierwszy modły w synagodze miały miejsce w w dniu 3 lipca 1878 roku, a 24 lipca 1878 roku odbyło się jej uroczyste otwarcie.
Żydzi przybywali na teren Pasłęka przede wszystkim z ziem polskich oraz z Pomorza, czyli tak zwanych Prus Wschodnich. Ze względu na związki gospodarcze i językowe, ludność ta prawdopodobnie ulegała dość szybkiej asymilacji. Praktycznie wyróżniała ich tylko wyznawana religia oraz związane z nią formy kultu. W 1864 roku było w Pasłęku 160 Żydów, w 1880 roku – 175, później liczba ta stale malała. Przyczyną tego były zapewne trudne warunki ekonomiczne przełomu wieków oraz I wojna światowa. W 1903 roku w Pasłęku odnotowano 104 osoby pochodzenia żydowskiego, a w 1933 roku już tylko 41 osób. Po dojściu nazistów do władzy, pasłęccy Żydzi zostali poddani narastającym szykanom. Nasilił się bojkot ekonomiczny, dochodziło do ataków na osoby pochodzenia żydowskiego. W 1938 roku gmina żydowska uległa rozwiązaniu. Uprzednio sprzedany gmach synagogi został podpalony podczas Nocy Kryształowej. Nazistowskie represje wymusiły ostateczną emigrację Żydów z Pasłęka. Część Żydów została deportowana do obozów zagłady. Jak podaje „Encyclopedia of Jewish Life before and during the Holocaust”, w 1942 roku w mieście żyła już tylko jedna osoba pochodzenia żydowskiego.
Cmentarz żydowski w Pasłęku został założony na peryferiach miasta, na wzgórzu, a więc na terenie nie nadającym się zbytnio pod zabudowę, co zmniejszało ryzyko wywłaszczenia go na inne cele. O takiej lokalizacji cmentarza zadecydowały zapewne zarządzenia administracyjne i względy natury ekonomicznej – ziemia była tam tańsza.
Widok macew na cmentarzu żydowskim w Pasłęku
W 1817 roku po raz pierwszy zakupiono grunt pod miejsce pochówku. Była to działka przy dzisiejszej ul. Wojska Polskiego, kupiona od piekarza Zerloha za kwotę 30 talarów. W 1864 roku dokupiono dalszy kawałek ziemi od cukiernika Zachowskiego. Ta dwuetapowość organizowania cmentarza znalazła swój wyraz w rozmieszczeniu mogił: najstarsze znajdują się w części północno-zachodniej; młodsze – w części południowej. Uwagę zwraca także typ grobów oraz rozmieszczenie rzędów. W części starszej występują mogiły ziemne, w części młodszej – mogiły z obudową lastrykową.
Przed końcem XIX wieku, prawdopodobnie po poszerzeniu terenu cmentarnego, całość otoczono masywnym murem z cegły, licowanej jednostronnie od strony nekropolii. Mur ten został wzmocniony filarkami, ustawionymi regularnie co 240 centymetrów. Od strony południowej – obecnej ul. Wojska Polskiego – umieszczono bramę wejściową, z tej też strony mur był z cegły dwustronnie licowanej. Z prawej strony bramy, w narożniku południowo-wschodnim zachował się budynek, prawdopodobnie wykorzystywany do celów cmentarnych, zapewne jako dom przedpogrzebowy.
Pasłęcki cmentarz żydowski jest jedną z najlepiej zachowanych nekropolii wyznania mojżeszowego w tym regionie. Mimo, że nie należy do cmentarzy dużych i zaawansowanych wiekowo, to jego wartość historyczna jest niepodważalna. Stanowi ostatni materialny ślad istnienia w mieście i jego okolicy społeczności żydowskiej.
Jeśli to jest jeden z najlepiej zachowanych cmentarzy to jak wyglądają inne?
Cmentarz został założony na terenach podmiejskich Pasłęka, jedyny dostęp do niego stanowiła oryginalna brama żelazna, umiejscowiona w południowym odcinku muru cmentarnego, od strony dzisiejszej ul. Wojska Polskiego. Rozbudowa miasta, jaka miała miejsce w pierwszej połowie XIX wieku, spowodowała zamknięcie dojścia do cmentarza od tej strony. Taki rozwój przestrzenny zabudowy miejskiej świadczy o tym, że cmentarz przestał być użytkowany przed 1939 r.
Działka cmentarna ma kształt nieregularnego pięcioboku. Teren ten niegdyś miał rozmiary 100 x 50 m., jego dzisiejszy obszar jest znacznie mniejszy. Od południa i wschodu zachowało się oryginalne ogrodzenie (mur), od wschodu – stary fundament, nad którym rozpięto metalową siatkę, należącą do zabudowań gospodarczych. Od północy nie ma żadnego zabezpieczenia poza naturalną skarpą, wysoką na około dwa metry. Jest to obecnie jedyne dojście do cmentarza. Poniżej skarpy znajduje się spacerowa aleja lipowa, dziś zaniedbana.
Obecnie na cmentarzu znajduje się ponad sto miejsc pochówku. Ocalało jedynie trzydzieści nagrobków, wykorzystanych przeważnie z piaskowca, reszta to obudowy lastrykowe lub mogiły ziemne. Zachowały się także liczne słupki, podstawy i cokoły. Napisy na niektórych macewach są już dziś w większości słabo czytelne. Są to inskrypcje zarówno w języku hebrajskim (awers), jak i niemieckim (rewers), zawierają także określenia czasu, zapisane według kalendarzy hebrajskiego i gregoriańskiego.
Większość macew znajdujących się na cmentarzu reprezentuje typ klasycystyczny, tylko w niektórych przypadkach przybiera tradycyjny, półkolisty kształt. Nagrobki są orientowane w sposób charakterystyczny dla kultury żydowskiej – zostały umiejscowione w głowach grobów, od strony zachodniej. Lica macew prawie we wszystkich przypadkach zwrócone są w kierunku wschodnim.
Macewy wykonane zostały z piaskowca, nieliczne – z marmuru. Te ostatnie uległy bardzo poważnej dewastacji. Uwagę zwraca bogata ornamentyka, mająca charakter symboliczny oraz ozdobny. Do ornamentów o charakterze zdobniczym można zaliczyć: stylizowane ramki, wić roślinną, wieniec, różę, pióro i elementy geometryczne; natomiast do motywów symbolicznych: uskrzydloną klepsydrę i złamane drzewo jako symbol śmierci oraz Gwiazdę Dawida, stanowiąca symbol przynależności narodowej. Można także odnaleźć fragmenty steli, zwieńczonych kamiennym drzewem jako bezpośrednim odniesieniem do symboliki śmierci.
Na ocalałych macewach udało się odczytać 21 nazwisk:
Sara Lesser (1826-1870)
Tobine Katz (1827-1869)
Ida Katz (?-1869)
Rebeca Aris (1834-1865)
Pauline Aris (1834-1869)
Jacob Aris (1790-1862)
… Goldbaum (?)
Veile Furst (1815-1868)
Ruben Ruhm (?)
Gerson Furst (1815-1868)
Serlig Matow (?)
Ruben Hadendorf (?-1875)
Ernstine Hadendorg (1814-1876)
Aron Windenbeim (?) (1797-1879)
Agnes Laserstein (1857-1860)
Salomon Lewin (1852-1902)
Ernstine Wohl (1811-1873)
Moritz Oppenheim (?)
Mirna Korn (?)
Leopold Laserstein (1828-1873)
.. Lehman (?)
Macewy zostały wykonane prawdopodobnie w warsztatach kamieniarskich w Elblągu i Braniewie. Wskazują na to sygnatury, znalezione na nagrobkach: „C. Mathias, Elbing” i „S. Goldbaum, Braunsberg”.
Kilka słów poświęćmy zieleni cmentarnej. Najwyższe piętro roślinne tworzą drzewa liściaste. Są to przede wszystkim: klon zwyczajny (Acer platanoides) oraz jesion wyniosły (Fraxinus exelsior). Gatunki te stanowią najliczniejszą grupę na opisywanym obszarze. Występują w rozmaitych postaciach: od dorosłych, blisko dwudziestoletnich okazów po młode, krzaczaste drzewka, najczęściej samosiejki. Na terenie cmentarza rośnie także wiele lip drobnolistnych (Tilia cordata). Są to zwykle młode drzewa, jedyny wyjątek stanowi majestatyczna, blisko dwustuletnia lipa, która – mimo spróchnienia – ciągle kwitnie. Mamy tu też kilka egzemplarzy osiki (Populus tremula). Wymienione drzewa stanowią najliczniejszą formację roślinną na cmentarzu.
Mniejszy procent terenu zajmują krzewy. Możemy tu wymienić takie okazy jak: lilak pospolity (Syringa vulgaris), tuję (Thuja occidentalis) oraz głóg jednoszyjkowy (Crataegus monogyna). Większość z nich to samosiejki. Są to rośliny dość młode, o zwartym pokroju. Stan zachowania drzew i krzewów jest dość dobry, brak jest gałęzi uschniętych i połamanych. Jedynie kilka klonów ma zeschnięte gałęzie.
Najliczniej występującym na cmentarzu gatunkiem tworzącym poszycie jest bluszcz pospolity (Hedera helix), pokrywający cały obszar. W poszyciu występują także niskie krzewy: jeżyna fałdowana (Rubus plicatus) i malina właściwa (Rubus ideeus). Pozostała roślinność to flora łąkowa. Są to między innymi różne gatunki traw (Graminae): perz właściwy (Agropyron repens), wyczyniec łąkowy (Allopecurus myoseroides), życica (Lolium), mozga (Phalaris) oraz różne rodzaje wiechlin (Poa) i inne.
Mamy tu także różne gatunki chwastów, na przykład: osty (Carduus), pokrzywy (Urtica dioica), bodziszki (Geranium), rumianki (Matricaria), wyki (Vicia). Poza tym, zależnie od pory roku, na terenie cmentarza możemy odnaleźć roślinność sezonową. Będą to między innymi: zawilce (Anemone nemorosa), przebiśniegi pospolite (Galanthus nivalis) i przylaszczki (Hepatica nobilis).
Ogólny stan zachowania cmentarza przedstawia się raczej źle – powodem tego jest brak odpowiedniego zabezpieczenia od strony północnej. Ma to swoje konsekwencje w postaci dewastacji samego cmentarza poprzez zaśmiecanie terenu; nagrobków, które są przewracane, bądź łamane, jak i zieleni, która jest niszczona lub w bezmyślny sposób wycinana. Część macew przetrwała w stopniu dobrym, jest to jednak grupa nieliczna i do tego stale zmniejszająca się. Niektóre stele zostały wykopane i przestawione, na co wskazuje skierowanie awersu, czyli napisów hebrajskich w odwrotną stronę niż u wszystkich pozostałych. Fragmenty połamanych macew można znaleźć na całym terenie cmentarza, są one porozrzucane lub zagłębione w ziemi. Podobnie rzecz się ma z ocalałymi obudowami lastrykowymi – niektóre z nich zostały poprzesuwane, są połamane, a groby noszą ślady rozkopywania. Poważny problem stanowi także skarpa, znajdująca się od strony północnej. W ostatnim czasie została ona pozbawiona naturalnego zadarnienia, co powoduje osuwanie się gruntu i grozi położonej na skraju cmentarzu grupie najlepiej zachowanych stel nagrobnych.
Artykuł na czasie. Gdy toczy się spór pomiędzy rządami Polski i Izraela postanowiłem przypomnieć historię naszego, pasłęckiego Żyda, o którym napisano dziesiątki artykułów i nakręcono tyleż filmów ze spotkań, w trakcie których opowiadał o swoim życiu.
Rodzice księdza Romualda Jakuba uhonorowani zostali medalem „Sprawiefliwy wśród Narodów”. Obok Maxa Liedtke jest to drugi tytuł dla mieszkańca Pasłęka. A może tak ufundować mosiężną tablicę pamiątkową wmurowaną w „pasłęckiego orła” na Placu 1000-lecia?
Nie wie, kiedy się urodził. Żartuje, że pewna będzie tylko data śmierci. Nie pamięta złego czasu wojny w Święcianach. Zapamiętał tylko dzieciństwo otoczone miłością ojca i matki.
Ksiądz Romuald Jakub Weksler-Waszkinel z Lublina. Do lat 90. tylko ks. Romuald Waszkinel. Uratowany „za pięć dwunasta”. Waszkinelowie przyjechali z Wileńszczyzny do Białegostoku. Stare Święciany, gdzie mieszkali podczas wojny, pojechały dalej, do Lidzbarka Warmińskiego. Rodzice zgubili „samych swoich”, którzy mogli wiedzieć za dużo. Później trafili do Pasłęka. Zamieszkali w jednorodzinnym domku na kolonii robotniczej za miastem. Zapamiętał ten pierwszy raz, kiedy przezwano go „Żyd”.
Antysemityzm po raz pierwszy Pasłęk.
W imieniu rodziców – Sprawiedliwi Wśród Narodów
Do 1952 roku Romuś był jedynakiem. Bawił się z innymi dziećmi. Do domu musiał wracać wieczorem razem z krowami idącymi z pastwiska. Waszkinelowie dostali krowę „Ryżutę” z UNRRY. Tuż przed domem usłyszał złośliwy rechot: „żyd, żydziak, żydowski bajstruk”. Bajstruk, to w gwarze jaszuńskiej „podrzutek”. Dziecko, które nie ma rodziców. Dwóch zapijaczonych facetów ryczało ze śmiechu na jego widok.
Nie miał wątpliwości, że to było do niego. – Potwornie jąkałem się w dzieciństwie. Wbiegłem przestraszony do domu, płaczący, ledwie wyjąkałem, co się stało. Mama przytuliła mnie. Zapytałem, co to jest „Żyd”. Nie wiedziałem wtedy, co to znaczy, ale czułem, że to jest coś brzydkiego. Mama była mądrą kobietą. Nie tłumaczyła, kto to jest Żyd, ale zapytała, czy najbliżsi sąsiedzi tak do mnie mówią. Wymieniała kolejne nazwiska. Nikt z nich nigdy tak mnie nie nazwał – wspomina ks. Weksler-Waszkinel. – Dobrzy ludzie nigdy tak o tobie nie powiedzą – głaskała mnie matka. – A głupi pijacy nie kochają ani swoich dzieci, ani siebie. Tylko wódkę.
Szukanie podobieństw
Pasłęk, kilka lat później. Nigdy nie był podobny do rodziców i bardzo to przeżywał. W szkole podstawowej dzieci pytały: do kogo jesteś podobny? A on nie był podobny ani do ojca, ani do matki. Ojciec pocieszał: – Jesteś podobny do siebie samego.
W piątej albo szóstej klasie Romek stoi przed lustrem, czesze bujną czuprynę. Na moment spostrzega coś w swoich rysach z twarzy ojca. Z radością krzyczy: – Mamo! Jestem podobny do tatusia, prawda?! Z całą nachalnością oczekuje potwierdzenia. Matka spuszcza głowę, zaczyna płakać. On wrzeszczy: – Bo, jak jestem Żydem, to zobaczycie, co sobie zrobię!
– Wyrastałem w atmosferze wielkiej miłości moich rodziców i dziwnego zderzania się z moją „innością” – opowiada ks. Weksler-Waszkinel. – Byłem „brzydkim kaczątkiem”. Nawet, jak zacząłem się czegoś domyślać, to bardzo nie chciałem być Żydem. Przykro mi to powiedzieć, ale miałem dobre, chrześcijańskie wychowanie. Niestety – też lekcje religii: Żydzi zamordowali pana Jezusa, są hardzi, prześladowali Kościół. To było straszne.
Powołanie
Jako dziecko bardzo chciał być księdzem. Lubił chodzić do kościoła. Z jednej strony dłoń taty, z drugiej mamy. Tak nauczył się pobożności. W szkole średniej króluje na potańcówkach, gra na instrumentach, tańczy z dziewczynami. W jedenastej klasie ma kryzys wiary. Wstrząsnęła nim teoria Oparina, że świat wystarcza sobie w zupełności. W 1960 roku robił maturę. Wtedy powiedział księdzu: jak zdam, to pójdę do seminarium. I od razu przestraszył się tego, co powiedział. Jak powtórzy to rodzicom? Tata od razu zaczął kpić: – Ty? Do seminarium? Nie nadajesz się na księdza. Za bardzo lubisz ludzi. Idź lepiej na medycynę. Jak ojciec mówi nie, to siedemnastoletni chłopak robi wszystko na „tak”. Wstąpił do Olsztyńskiego Seminarium Duchownego. Po miesiącu ojciec nagle zmarł.
Zabiłem ojca
– Tata zachowywał się bardzo dziwnie. Koniecznie chciał mnie zobaczyć, a jak już przyjechał, to był bardzo poważny. W seminaryjnej kaplicy modlił się przed obrazem Matki Boskiej Ostrobramskiej. Zaczął płakać. Myślałem, Boże, czy ja zrobiłem ojcu jakąś krzywdę? Zapytałem o to, a ojciec: to już nie można sobie popłakać? Twoje życie, twój los. Pamiętaj, co ci mówiłem: będziesz miał ciężko. I pojechał. To była niedziela. W czwartek wieczorem – telefon: ojciec nie żyje. Po pogrzebie powiedział mamie: – Nie wracam do seminarium. Zabiłem ojca. Matka w płacz. Mówię: – Przecież ojciec nie chciał, żebym został księdzem. Mama płacze. – Ty nic nie rozumiesz… Wypytuję: – Czego nie rozumiem? Nie powiedziała… Rektorowi seminarium wyznał: – Chyba nie powinienem tutaj być, bo mam ojca na sumieniu. Usłyszał: – To poważna sprawa, ale poczekaj miesiąc, aż minie szok. Przez ten czas uprzytomnił sobie, że to już jest nie tylko jego sprawa. Pomyślał: tato, bałeś się, że będę złym księdzem, a ja ci pokażę, że będę dobrym. W czasie seminarium nie było nigdy nawet śladu kwestii żydowskiej. – Wtedy Żyd we mnie był na urlopie.
Czy ja ciebie nie kocham?
– Wtedy nie wierzyłem, że jestem żydowskim dzieckiem. Dzięki wielkiej miłości rodziców już nie bałem się Żydów. Wiedziałem, że to nie oni zabili Jezusa. To był czas Soboru Watykańskiego II. Wszystkie ciężkie uderzenia, które szły w Żydów były w nauczaniu przedsoborowym. Sobór to wszystko wyrzucił. Czasami nawet myślałem sobie, jak byłoby cudownie, gdybym naprawdę był Żydem. W 1966 zostaje wyświęcony na księdza. Po roku zostaje skierowany na studia filozoficzne, w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. (Dziś jest starszym wykładowcą na wydziale filozofii). W 1975 roku sprowadził mamę do lubelskiego mieszkania. Wątpliwości powracały: kiedy właściwie się urodził, dlaczego nie jest podobny do nikogo ze swojej rodziny? Przy różnych okazjach czytał mamie książki żydowskie. Przy dziennikach Czerniakowa zaczęła płakać. Przerwał i zapytał: – Mamo, dlaczego płaczesz? Czy dlatego, że ja jestem Żydem? Wtedy rozpłakała się jeszcze bardziej – A czy ja ciebie nie kocham? – odpowiedziała pytaniem. To były wyraźne znaki. W 1978 roku raz jeszcze sprowokował rozmowę. Wtedy usłyszał od matki całą prawdę.
Syn żydowskiego krawca
Mama -מוטער
– Twoi rodzice byli Żydami. Urodziłeś się w getcie. Oni zostali zamordowani. Uratowałam ciebie od śmierci. Gdy zapytał, dlaczego mówi mu o tym dopiero teraz, przypomniała mu scenę przed lustrem. – Bałam się, że możesz sobie coś zrobić… Miałeś wspaniałą, mądrą matkę. Nie zapamiętałam twojego nazwiska (- Bardzo mnie to zabolało). Baliśmy się nie tylko Niemców, ale i sąsiadów, szmalcowników. Urodziłeś się na początku 1943 roku w rodzinie żydowskiego krawca ze Święcian.
Noc ponownych narodzin
– Moja rodzona mama mówiła do polskiej: pani kilkakrotnie podkreślała, że jest chrześcijanką i wierzy w Jezusa. Przecież On był Żydem. Niech pani ratuje to żydowskie niemowlę w imię tego Żyda, w którego pani wierzy. Jak on dorośnie, to będzie księdzem. Będzie nauczał ludzi – zapewniła. Usłyszał tę historię w wieku 35 lat, od 12 lat był księdzem. Przeraził się, rozpłakał. – Tak to wszystko pan Bóg ułożył, że nie miałem wyjścia. Moje żydostwo i kapłaństwo spięło się ze sobą. Powtarzam teraz: jestem Żydem od Jezusa. To On, Syn żydowskiej matki uratował mi życie. To była noc ponownych narodzin. Rok 1978. Wiedział już wszystko i nie wiedział niczego. Nie znał żydowskiego nazwiska. Nie miał rozterek religijnych. Po prostu był Żydem. Gdy przeprowadzał się z Pasłęka do Lublina nie chciał zabrać starego samowara i mosiężnej wagi, którą przywieźli jeszcze ze Święcian. Teraz dowiedział się, że to jedyny kawałek rodzinnego, żydowskiego domu. Dziś stoją w jego mieszkaniu na eksponowanym miejscu, jak relikwie.
W 1979 roku napisał list do papieża.
Z papieżem Benedyktem XVI
– Komuś chciałem o tym powiedzieć. Miałem ojca, matkę. Ale jak znaleźć ich ślad? Jak w 6-milionowej masie zamordowanych znaleźć krawca z małego miasteczka? Nie wierzyłem, że to się uda. – Napisałem do papieża z dwóch powodów: on jest następcą Żyda – Piotra, a ja jestem Żyd. Drugi powód, to ten, że on jest jednym ze wspanialszych Polaków, a mnie uratowała polska rodzina i w jakimś sensie Kościół, który ma różne oblicza. Odpowiedź papieża rozpoczynała się od słów: „Kochany bracie…” – Niczego więcej nie chcę, tylko żeby kiedyś święty Piotr tak mnie przyjął…
Na początku lat 80. przyjechał do Lasek pod Warszawą. Znowu boży przypadek. Spowiadała się u niego jedna z sióstr zakonnych. Powiedział jej: – Z kim jest Bóg, ten nie ma się czego bać. Ja żyję uratowany za pięć dwunasta.
Jankel Weksler, oczywiście
W pokoju na stole znalazł kartkę od zakonnicy: „gdyby mi ksiądz mógł powiedzieć coś więcej, to może ja mogłabym pomóc”. Ta siostra zakonna w czasie wojny ratowała wielu Żydów. Powiedział jej, że nie zna swojego nazwiska. Ojciec był krawcem ze Święcian. Mama na brata mówiła Szmulik, Muleczka. Ona wysyłała listy do Izraela, bez odpowiedzi. Dopiero jak w 1992 roku pojechała tam na spotkanie z Żydami, którzy przeżyli Holocaust i powiedziała, że żyje syn krawca ze Święcian, ktoś od razu odrzekł: – Krawcem był Jankel Weksler, oczywiście. Przywiozła mu zdjęcie rodzonej matki. Patrzył na nie i pierwszy raz w życiu znalazł kogoś podobnego do siebie. W 1992 roku pojechał do Izraela. Jeszcze żył rodzony brat i siostra ojca. Na lotnisku obcy, starszy mężczyzna podszedł do niego bez wahania. Rzucił mu się na szyję i mówi: – Synok, ty idziesz jak twój ojciec. Masz twarz swojej matki. To był stryj. No i od razu zapytał: – A jak ty, Żyd możesz znieść nienawiść do dwóch tysięcy lat? Odpowiedział: – Mam 50 lat.
……….
więcej w serwisie Gazety Pomorskiej
Ksiądz Weksler-Waszkinel wydał książkę „Zgłębiając tajemnicę Kościoła”, w której bada m.in. związki między chrześcijaństwem a judaizmem.
Pasłęk położony jest na 54°03′42,95″ szerokości geograficznej północnej i 19°39′49,66″ długości geograficznej wschodniej.
Co z tego wynika?
Polska znajduje się w strefie czasowej +1 godzina w stosunku do strefy czasowej uniwersalnej (południka 0, czyli Greenwich). Prawidłowym czasem naszej strefy (środkowoeuropejskiej) jest czas zimowy. Czas letni jest czasem przesuniętym o 1 godzinę do przodu w stosunku do czasu zimowego.
Słońce nad Pasłękiem
Godziny ustawione na naszych zegarkach pokazują nam czas strefowy. Polska znajduje się w strefie czasu środkowoeuropejskiego, który jest równy czasowi słonecznemu na południku 150 E (przebiega m.in. przez miasto Stargard, dawniej Stargard Szczeciński). Czas tej strefy przyjęła większość krajów Unii Europejskiej.
Czas słoneczny oznacza, że o godzinie 12:00 tego czasu słońce jest w zenicie (najwyższym punkcie na niebie). Każdy południk kuli ziemskiej ma inny czas słoneczny. Dla każdej różnicy położenia o 1 stopień różnica czasu słonecznego wynosi 4 minuty. W przypadku Pasłęka oznacza to, że słońce znajduje się w zenicie około godziny 11:41 czasu zimowego i 12:41 czasu letniego (wyliczenie na dole stron). To samo dotyczy wszelkich informacji radiowych i telewizyjnych mówiących np. o zaćmieniach, wschodach, zachodach Księżyca i Słońca. Od podanych godzin należy odejmować 19 minut.
Która jest godzina czasu słonecznego, gdy zegarek pokazuje godzinę 12:00?
Czas Unii Europejskiej
Od lat w Unii Europejskiej toczy się dyskusja o likwidacji zmiany czasu z zimowego na letni. Kwestią sporną jest odpowiedź na pytanie: który czas ma obowiązywać – letni czy zimowy. W związku z brakiem zgody ustalono, że każdy kraj podejmie decyzję samodzielnie. Oznacza to koniec jednego czasu w większości krajów Unii. A Polacy wolą widzieć słońce wcześniej (czas zimowy), czy też wybiorą dłuższy, widny wieczór (czas letni)? Wolimy aby południe w Pasłęku, czyli słońce w zenicie było o godzinie 11:41 czy też o godzinie 12:41?
Nasi dalecy „kuzyni”
Herb klubu piłkarskiego Lancaster City F.C.
Co jeszcze wynika z położenia Pasłęka na południku 19040′ i równoleżniku 540 04′?
Miejscem przeciwległym na kuli ziemskiej do Pasłęka jest punkt na Oceanie Spokojnym. Najbliższy od niego ląd to Wyspa Campbella (Nowa Zelandia ) 52°32′S 169°09′E, która znajduje się ponad 3000 km od pasłęckich antypodów (10 to około 111 km; zachęcam do przeprowadzenia dokładnych wyliczeń; nasze antypody leżą na 54°03’S, 160°20’W – Ocean Spokojny).
Na tym samym południku co Pasłęk (19040′) leżą: Frombork (19041′), Kalwaria Zebrzydowska (19040′) i miasto Gemena (19046′)w afrykańskim Kongo.
W podobnej szerokości geograficznej do Pasłęka( 54004′) leżą miasta: Kętrzyn (54°04′), Suwałki ( 54°06′), Rostok w Niemczech (54°05′), Lancaster w Wielkiej Brytani (54°03′), Nowosybirsk (55°02′N) w Rosji, Edmonton ( 53°33′) i St. Albert 53°38′ w Kanadzie.
Pasłęccy miłośnicy piłki nożnej, fani F.C. Barcelony, Realu Madry, Manchester United F.C, powinni przemyśleć, czy nie warto części sympatii nie przenieść do Lancaster City F.C!
Obliczenie „czasu pasłęckiego”:
Różnica pomiędzy południkiem 15° a położeniem Pasłęka wynosi
19°39′49,66″ – 15° = 4°39′49,66″
1° – 4 minuty
1′ – 4 sekundy
1″ – 4/60 sekundy
4° x 4 minuty +39′ x 4 sekundy + 49,66″ x 4/60 sekundy = 16 minut +2 minuty 36 sekund + 3,3 sekundy = 18 minut 39,3 sekundy
W Pasłęku słońce znajduje się w zenicie o godzinie 12:00 minus 18 minut 39,3 sekund, czyli około godziny 11:41.
Pogezania (pruskie: Paugudian – kraj porośnięty zaroślami) to kraj, państwo plemienne występujący w wykazie krzyżackiego kronikarza z XIV wieku Piotra z Dusburga. Leżał nad górną Pasłęką, sąsiadowała z Pomezanią, Warmią, Barcją i Galindią. Dziś jest to małe terytorium rozciągnięte pomiędzy rzekami Elbląg i Pasłęka. Ten teren teraz znajduje się w województwie warmińsko-mazurskim , w północnej Polsce.
Pogezania była ziemią o mniejszym obszarze niźli Pomezania, zawierała w sobie miasta takie jak Elbląg (będący miastem leżącym na styku dwóch ziem), Pasłęk, Morąg i Zalewo. Charakteryzowała się w dużej mierze specyficznym górzystym uwarunkowaniem terenu który w przyszłości miał być podstawą ulokowania jej w regionie pojezierza iławskiego. Pogezan jako plemię wyniszczył zarówno podbój ich rodzinnej ziemi jak i kolejne powstania, w których brali czynny udział. Wyludniona ziemia już pod panowaniem krzyżackim uległa szybkiemu procesowi kolonizacyjnemu, który wchłonął niedobitki Pogezan. Dawna nazwa Pogezania ustąpiła nowej Hockerlandia nadanej na cześć legendarnego wodza Pogezan by z czasem zatracić i ją, i stać się oficjalnie Oberlandem czyli Pogórzem.
legendarny król i wódz Pogezanów, Hoggo, Według legendy, Hoggo był dziesiątym synem króla Widowuto i otrzymał ziemię „między Borken, Bassaro, Drusino.” Według niej, nazwę kraju wybrano dla jego córki Poggezany. Hoggo zbudował sobie twierdzę Tolko (Tolkemit) w regionie administracyjnym Morąg. Są to do dziś istniejące tzw. Wały Tolkmita, nazwane na cześć przywódców Tolko i Mita. Jego druga córka, Cadina, dała nazwę miejscowości Kadyny.
władca Auktume (XIII wiek).
władca Linka (XIII wiek)
Nazwa po raz pierwszy pojawia się w 1287 w dokumentach religijnych jak Pogusania , tak jak już prawdopodobnie słyszeli od swoich polskich sojuszników, rycerze zakonni. Później region jest zwany Pagudinensis terra.
Rys. Plemiona pruskie w XIII w. autor Renata 3, cc wikimedia
Pogezanie stawiali zacięty opór, zostali podbici w trakcie wyprawy z udziałem księcia Ottona z Brunszwiku w 1239 roku. Władztwa zakonu na terenie podbitej Pogezanii strzegł wzniesiony zaraz po jej podboju Dzierzgoń (Sirgune). Pogezanie brali udział w obu wielkich powstaniach pruskich oraz w powstaniu w 1278 roku, po którym przestali istnieć w wyniku represji krzyżackich, kiedy to plemię z wyjątkiem nielicznych, którzy schronili się na Litwie, zostało wybite lub wzięte do niewoli. Po zdławieniu wielkiego powstania Prusów (1260-1276) obszar Pogezanii stał się miejscem ożywionej działalności kolonizacyjnej zakonu. Większość terenów dawnej pruskiej Pogezanii znalazło się na obszarze komturii elbląskiej.
W późniejszych czasach staropruska Pogezania nazywana była Hoggerlandią (łac. Hockerlandia), od imienia legendarnego księcia pruskiego Hoggo. W większości pokrywa się z terenem historycznych Prus Górnych (niem. Oberland). Obecnie region ten znajduje się na terenie województwa warmińsko-mazurskiego.
wg wikipedii, opr. A. Fularz
Simas Sužiedėlis, wyd. (1970/78). „Pagudė”. Encyklopedia LituanicaIV . Boston, Massachusetts: Juozas Kapočius. s. 149-150. LCC 74-114275
H. Frischbier: Preußisches Wörterbuch Ost- und Westpreußische Provinzialismen, Bd.1,2, Berlin 1882-82, S.293
Talent 2019
Talent 2019 „Przeboje dużego ekranu”
„7 czerwca 2019 r. odbył się XVI Wojewódzki Konkurs Wokalny TALENT 2019 pod hasłem: Przeboje z dużego ekranu. Wzięło w nim udział około stu uczestników z województwa warmińsko-mazurskiego w pięciu kategoriach.” (POK Pasłęk)
Rekordowa liczba, 99 zgłoszonych uczestników wystawiła jurorów i wykonawców na męki jakich do tej pory nie znali. Słuchanie w skupieniu muzyki od godziny 10.00 do 17:30 w upale jest po prostu męczące. Stary sprzęt nagłaśniający, nad którym dzielnie panował pan Wiesław Nasiadko, tylko dzięki dużemu doświadczeniu operatora trzeszczał tylko od czasu do czasu co można usłyszeć na niektórych nagraniach.
Pasłęcki Ośrodek Kultury wystawił do konkursu swoich uczniów w kategoriach klas IV-VI i VII-Gimnazjum, dlatego w niniejszym tekście brakuje nagrań zwycięzców z innych grup.
Jury oceniało nie tylko poprawność muzyczną wykonania piosenek, ale również interpretację, choreografię, podkład muzyczny oraz ogólne wrażenie artystyczne. Poniższe nagrania są zapisem bezpośrednio z miksera. Na scenie odbiór był inny: większy pogłos oraz oczywiście występ jako obraz. Po ogłoszeniu wyników trudno było oprzeć się wrażeniu, że dodatkowo kilku wykonawców zasłużyło przynajmniej na wyróżnienie. Niestety liczba nagród była ograniczona.
Zapraszam do posłuchania wybranych piosenek.
GRAND PRIX TALENT ROKU 2019
Aleksandra Gwazdacz – Stary Dzierzgoń
Dumka na dwa serca z filmu „Ogniem i mieczem” wyk. Aleksandra Gwazdacz (wykonanie oryginalne: Edyta Górniak, Mieczysław Szcześniak)
Spośród wszystkich występów jury uznało wykonanie Aleksandry Gwazdacz (11 lat) piosenki „Dumka na dwa serca” jako te, które zasługuje na tytuł Grand Pix oraz nagrody gitarę akustyczną i nagranie w radiu Olsztyn. Wyjątkowość tego wykonania polega między innymi na tym. że dziewczynka śpiewała dwoma barwami: męską i kobiecą. Naprawdę zrobiła duże wrażenie!
KATEGORIA SZKOŁY PODSTAWOWE KLASY I-III
Wykonanie wyróżnione w grupie najmłodszej: „Kołysanka dla Okruszka” wyk. Aurelia Kowalewska z miejscowości Bystry, I klasa (wykonanie oryginalne: Seweryn Krajewski).
I miejsce – Gabriela Farjan
II miejsce – Julia Grigorjew
III miejsce – Nikola Borysiak
Wyróżnienie Jury – Aurelia Kowalewska (I klasa, miejscowość Bystry)
KATEGORIA SZKOŁY PODSTAWOWE KLASY IV-VI
„Okularnicy” z filmu o Agnieszce Osieckiej (?) wyk. Blanka Magun (wykonanie oryginalne: Sława Przybylska)
I miejsce – Blanka Magun (Bartoszyce)
II miejsce – Roksana Skurka
III miejsce – Kornelia Krywko
KATEGORIA SZKOŁY GIMNAZJALNE, KLASY VII-VIII
„Napad” wyk. Michał Cichocki, z filmu „Na bank się uda” (wykonanie oryginalne: Mrozu)
I miejsce – Michał Cichocki (POK Pasłęk)
II miejsce – Dominika Dąbrowska
III miejsce – Weronika Karaś
KATEGORIA SZKOŁY ŚREDNIE, STUDENCI I DOROŚLI
„When we were young”Paulina Panaś (wykonanie oryginalne: Adele).
I miejsce – Oliwia Panaś
II miejsce – Natalia Czerwińska
III miejsce – Paulina Cybulko
KATEGORIA ZESPOŁY
Duet z Pasłęckiego Ośrodka Kultury, laureaci II miejsca: Kinga Jankiewicz i Michał Cichocki, piosenka „Nie zmieniajmy nic” (oryginalne wykonanie: Ewa Farna i Kuba Molenda). Wygrał zespół „Jedyneczki” (chór 8 osobowy), który zaspiewał „Dni których nie znamy” Marka Grechuty.
I miejsce – „Jedyneczki’
II miejsce – Kinga Jankiewicz i Michał Cichocki (POK Pasłęk)
III miejsce – Piotr Piórkowski i Julia Abramczyk
JURY:
RYSZARD SZMIT – realizator dźwięku (studio Radia Olsztyn), producent muzyczny. Realizował nagrania takich gwiazd jak: Anna Maria Jopek, Edyta Górniak, Norbi, Big Day… i wiele innych znanych wykonawców.
ZBIGNIEW HOFMAN – muzyk, kompozytor, założyciel zespołu BABSZTYL. Przeboje takie jak „W siną dal” , „ Hej przyjaciele zostańcie ze mną”, „Kiedy góral umiera”.
ROBERT FURS – akordeonista, pianista, dyrygent. Absolwent Państwowego Zespołu Szkół Muzycznych im. A. Rubinsteina w Bydgoszczy, Akademii Muzycznej im. F. Nowowiejskiego w Bydgoszczy oraz Akademii Muzycznej im. S. Moniuszki w Gdańsku. Właściciel Szkoły Muzycznej YAMAHA w Elblągu.
Galeria i zdjęcia na stronie pochodzą z serwisu pokpaslek.
[gmedia id=58]
Film prezentujący skróty niektórych wykonawców