Średniowieczny ratusz w Pasłęku ma w niedługim czasie przejść niezbędną renowację. Zniszczony częściowo przez sowieckich żołnierzy już po zajęciu miasta w 1945 roku, został mozolnie odbudowany w pierwszych powojennych latach.
Ratusz stoi przy ulicy Chrobrego, która dawniej miała historyczną i nieprzypadkową, nazwę Rynek. Kiedyś należał do charakterystycznych obiektów na tutejszym Starym Mieście. Jego zasadnicza konstrukcja pochodzi z XV w. Pasłęcki sędzia, historyk i archiwista Robert Helwig tak go opisywał: „Trudno było spotkać w dawnych Prusach Wschodnich podobny ratusz, który posiadałby w swoim wnętrzu tak szacowne sklepienie gwiaździste. A przecież miał on wspaniały podcień, spoczywający na trzech masywnych filarach. Podcień, który wyróżniał się wyjątkowej urody sklepieniem gwiaździstym.
Być może tylko malborski ratusz dorównywał mu swoim pięknem. Chociaż przypadkowy widz mógł być tutaj lekko zwiedzony wiekiem ratusza, widząc jego renesansowy fronton pochodzący z połowy XVII w. Ale ci, którzy przyjrzeli się dokładniej, odkrywali oprócz sklepień gwiaździstych i masywnych filarów, wiele innych średniowiecznych detali, jak między innymi gotyckie blendy na zachodnich i północnych ścianach ratusza. Prastare były również piwnice o kolebkowych sklepieniach.
Brakuje jakichkolwiek dokumentów na temat historii tego ratusza. W aktach miejskich odnotowano tylko, że w 1713 r. otrzymał on drewnianą sygnaturkę dachową na kalenicy, zdobiącą go podobnie jak ratusz w Morągu. Ale już w połowie XIX w. znajdowała się ona w fatalnym stanie i groziła zawaleniem. Z tego powodu została około 1860 r. rozebrana. Od tego czasu mały dzwon ratuszowy, który wisiał w tej sygnaturce dachowej, stał się niewidoczny, ponieważ zawieszono go na specjalnym wieszaku na tylnym szczycie”.
Dzisiaj na frontowej ścianie ratusza, a dokładnie na środkowym filarze podcienia znajduje się spora żeliwna tablica z łacińskim tekstem: „Urbs haec, a Batavis refugis Hollandia tanquam Tutamen structa et nomen adepta fuit, Si Cereale Solum prospectum et reliqua cernas in Regno paucas dixeris esse pares”. Ten łaciński napis przetłumaczył śp. Antoni Pągowski, swego czasu dyrektor pasłęckiego liceum, zasłużony wychowawca wielu pokoleń młodzieży i najlepszy łacinnik, w sposób następujący: „Miasto to zostało zbudowane przez Batawów – uchodźców z Holandii, jako miejsce schronienia i od nich otrzymało nazwę. Jeślibyś zwrócił uwagę na żyzność ziemi, krajobraz i pozostałe rzeczy, powiesz, że tylko nieliczne są mu równe w Królestwie”.
Jest to tłumaczenie dosłowne, ściśle trzymające się tekstu łacińskiego i w pełni wyrażające zawartą w nim treść. Według Antoniego Pągowskiego, łaciński napis ma formę poetycką i jest to dystych elegijny, a więc wiersz złożony z heksametru i pentametru i należy go czytać lub recytować, akcentując odpowiednie sylaby inaczej niż w prozie. Z annałów historycznych wynika, że tekst na tej tablicy został opracowany przez pasłęckiego kronikarza i sędziego w latach 1713-1726, Paula F. Töpke. Do tego celu wykorzystał on odpowiedni passus z dramatu napisanego przez holenderskiego poetę Joosta van den Vondel’a (1587-1679) ku czci Hugo Grotiusa (1583-1645). W utworze tym Vondel przedstawia dramat ludzi popierających pewnego holenderskiego hrabiego, którzy po upadku swego mecenasa zmuszeni byli szukać nowej ojczyzny. Przybyli do Prus i założyli tutaj miasto „Nieuw Holland” (Nowa Holandia).
Sędzia Paul F. Töpke przetłumaczył urywek z tego dramatu również na język łaciński, ponieważ „pasował on” dobrze do historii Pasłęka, zwanego u zarania swych dziejów Holland, Stadt Holland, a później Preußisch Holland. Nazwę tą już w XIX w. polscy topografowie, historycy i geografowie tłumaczyli jako Pruska Holandia, Pruski Holląd itd. W ten sposób w 1726 r. tablica o podanej wyżej treści została umieszczona na pasłęckim ratuszu. Jej autor, sędzia Paul F. Töpke doczekał wprawdzie tej uroczystości, ale wkrótce zmarł. W 1897 r. mieszkańcy Pruskiego Hollądu (Pasłęka) obchodzili 600-lecie swego miasta. Z tej okazji tablica ta została odnowiona.
W sumie front pasłęckiego ratusza miał jeszcze kilka innych detali, by wymienić tylko zegar słoneczny, herb miasta oraz jeszcze jeden napis. Znajdował się on powyżej omawianej tablicy żeliwnej i głosił w języku łacińskim: „Ut Umbra sic vita fluit dum stare videtur”, co można przetłumaczyć na język polski: „Życie upływa jak cień, podczas gdy (nam) wydaje się, że stoi”. Sentencja to korespondowała volens nolens ze znajdującym się nieco wyżej, pokaźnych rozmiarów, zegarem słonecznym, z dwoma zrywającymi się do lotu orłami. Nad tym zegarem, w owalnej niszy, zamieszczono barwny herb Pasłęka.
A skąd się wzięła dzisiejsza nazwa Pasłęka? Otóż osada ta przed lokacją w 1297 r. nosiła nazwę Pazlok, jako leżący w „terra Passalucensis”. Natomiast w języku staropruskim nazwa ta brzmiała jako „paistlanks”, co w formie spolonizowanej daje Pasłęk. Nie jest też tajemnicą, że dla państwowej komisji ustalającej po 1945 r. nowe nazwy miejscowości na obszarach uzyskanych od Niemiec, o wiele lepiej i wygodniej było polonizować dawne nazwy staropruskie, niż zachowywać ich niemieckie brzmienie.
Przedstawiam tłumaczenie opisu zdjęcia z serwisu Australian War Memorial przedstawiające zdjęcie jeńców z czasów I wojny światowej obozu w Preussisch Holand.
„Portret jeńców wojennych skupionych wokół choinki w niemieckim obozie jenieckim w Preussisch Holand w Prusach Wschodnich (obecnie Pasłęk, Polska). Dwóch żołnierzy trzyma akordeony, a trzech koty. Kartkę pocztową do Australijskiego Czerwonego Krzyża w Londynie wysłał Herbert Ernest Murphy z 13 batalionu z Wellington. Prawdopodobnie stoi on w tylnym rzędzie po prawej stronie choinki. Murphy zaciągnął się do wojska w wieku 34 lat w dniu 23 października 1915 r. i wyruszył na wojnę 9 kwietnia 1916 r. na pokładzie HMAT Nestor. Dostał się do niewoli w Riencourt we Francji w dniu 11 kwietnia 1917 r. Przetrzymywany był jako jeniec w niemieckich obozach do czasu repatriacji do Anglii 7 stycznia 1919 r. Murphy powrócił do Australii 11 czerwca 1919 r. Oryginał zdjęcia znajduje się w AWM Research Center na RC00864, album numer 65.”
Fotografia z serwisu Australian War Memorial https://www.awm.gov.au/collection/C284548
W Pasłęku mamy 12 pomników przyrody. Są to : dwa skupiska – 9 wiązów rosnących niedaleko zabytkowej wieży ciśnień i aleja drzew ulicy Dworcowej (dęby, lipy, jesiony) oraz 10 drzew rosnących pojedynczo: 4 dęby szypułkowe, 2 wiązy szypułkowe, 2 jesiony wyniosłe, 1 miłorząb dwuklapowy, 1 grab pospolity.
Dz.U.2018.0.1614 t.j. – Ustawa z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody, art. 40. Pomniki przyrody 1. Pomnikami przyrody są pojedyncze twory przyrody żywej i nieożywionej lub ich skupiska o szczególnej wartości przyrodniczej, naukowej, kulturowej, historycznej lub krajobrazowej oraz odznaczające się indywidualnymi cechami, wyróżniającymi je wśród innych tworów, okazałych rozmiarów drzewa, krzewy gatunków rodzimych lub obcych, źródła, wodospady, wywierzyska, skałki, jary, głazy narzutowe oraz jaskinie. 2. Na terenach niezabudowanych, jeżeli nie stanowi to zagrożenia dla ludzi lub mienia, drzewa stanowiące pomniki przyrody podlegają ochronie aż do ich samoistnego, całkowitego rozpadu. 3. Minister właściwy do spraw środowiska określi, w drodze rozporządzenia, kryteria uznawania tworów przyrody żywej i nieożywionej za pomniki przyrody, kierując się potrzebą ochrony drzew i krzewów ze względu na ich wielkość, wiek, pokrój i znaczenie historyczne, a odnośnie tworów przyrody nieożywionej – ze względu na ich znaczenie naukowe, estetyczne i krajobrazowe.
Poniżej wykaz wszystkich pasłęckich pomników przyrody. Wyjątkowość niektórych z tych drzew pozostaje dla mnie zagadką. Za to wiele innych drzew na terenie naszego miasta zasługuje na miano pomnika przyrody, ale o tym będzie inny artykuł.
Inna nazwa to miłorząb japoński. Gatunek reliktowy tzw. żywa skamielina. Jest jedynym występującym obecnie na Ziemi liściastym drzewem nagozalążkowym (wszystkie drzewa nagozalążkowe są drzewami iglastymi). Jest ogniwem łączącym paprotniki z innymi roślinami nagozalążkowymi.
Miłorząb dwuklapowy, nr rejestru 115/93, widok jesień 2018, posesja prywatna
miejsce: Pasłęk, na skwerze przy ul. Osińskiego /koło kina „Znicz”/
Rozp. Nr 14/93 Woj. Elbląskiego z 27.12.1993 r.
Grab pospolity. Jesień 2018. Widok od ul. Osińskiego.
Drzewo rośnie na skwerze przy „małym cmentarzu” (kina „Znicz” od lat nie ma, więc w rejestrze należy zmienić jego opis). Drzewo, jak to grab, nie wyróżnia się spośród rosnących obok innych, większych drzew. Czy wypada przybijać gwoździami „cokolwiek” do drzew – pomników przyrody?
Graba pospolity. Jesień 2018
7. Dąb szypułkowy
7. Dąb szypułkowy
121/93 dąb szypułkowy Quercus robur 387 25
Pasłęk m. Pasłęk, na skarpie przy ul. Osińskiego
Rozp. Nr 14/93 Woj. Elbląskiego z 27.12.1993 r.
Dąb szypułkowy. Jesień 2018.
Dąb rośnie pomiędzy zabytkowymi kaminiczkami ulicy Osińskiego a „starą plebanią”
Dąb szypułkowy. Jesień 2018.
8. Dąb szypułkowy
122/93 dąb szypułkowy Quercus robur 391 28
Pasłęk m. Pasłęk, na skwerze, przy ul. Westerplatte /obok Banku Spółdzielczego/
Rozp. Nr 14/93 Woj. Elbląskiego z 27.12.1993 r.
Dąb szypułkowy, ul. Westerplatte, widok od straży pożarnej
Opis należy zmienić na: „Skwer na rogu ulic: (Piłsudskiego i Westerplatte (naprzeciw straży pożarnej)”
Dąb szypułkowy, nr rejestru 122/93, jesień 2018
9. Jesion wyniosły
9. Jesion wyniosły
123/93 jesion wyniosły Fraxinus excelsior, obwód: 330cm, wysokość: 35m Pasłęk m. Pasłęk, w parku, przy ul. Westerplatte / obok kościoła Ewangelickiego/ Rozp. Nr 14/93 Woj. Elbląskiego z 27.12.1993 r
9. Jesion wyniosły
10. Jesion wyniosły
124/93 jesion wyniosły Fraxinus excelsior, obwód: 364cm, wysokość: 35m miejsce: Pasłęk, w parku, przy ul. Westerplatte / obok kościoła Ewangelickiego/ Rozp. Nr 14/93 Woj. Elbląskiego z 27.12.1993 r.
Jesion. Dalej widać drugi jesion, który też jest pomnikiem przyrody (wcześniejsza pozycja).
125/93 Aleja 141 szt.: dąb szypułkowy Quercus robur, jesion wyniosły Fraxinus excelsior, lipa drobnolistna Tilia cordata 131 -400 25 Pasłęk m. Pasłęk, przy ul.Dworcowej – od przejazdu kolejowego do trasy Gdańsk -Warszawa Rozp. Nr 14/93 Woj.Elbląskiego z 27.12.1993 r.
Aleja jest bardzo długa i rosną na niej głównie dęby szypułkowe.
Aleja ul. Dworcowej. Jesień 2018.
12. Jesion wyniosły (9 drzew)
126/93 jesion wyniosły Fraxinus excelsior – 9 szt. 185 – 330 29 Pasłęk m. Pasłęk, przy drodze prowadzącej do kościoła na ul. Osińskiego nad jezioro /koło internatu/ Rozp. Nr 14/93 Woj. Elbląskiego z 27.12.1993 r.
Drzewa rosną naprzeciw dawnego internatu, niedaleko zabytkowej wieży ciśnień.
Zabytkowe wyposażenie kościoła św. Bartłomieja w Pasłęku
Warunkiem uznania za zabytek jest posiadanie choć jednej z trzech wartości: historycznej, artystycznej lub naukowej, dzięki której zachowanie danego obiektu dla przyszłych pokoleń leży w interesie społecznym.
Wykaz zabytkowego wyposażenia oparty na kronice ks. K. Cyganka wydanie II „Parafia Pasłęk” (str. 167):
kamień na wodę święconą
lichtarze (dwie pary)
dzwon
anioł chrzcielny
ołtarz główny
ambona
organy
płyty nagrobne
okucia drzwiowe
Polichromia (dzieło rodziny Drapiewskich)
Obraz przedstawiający mękę św. Bartłomieja
Obraz przedstawiający Modlitwę w Ogrójcu
Ołtarz Matki Boskiej Nieustającej Pomocy
Ołtarz Millenijny
1.Kamień na wodę święconą (kamień chrzcielny)
Pochodzi z 1596 roku i ma na sobie wyrzeźbiony u góry dwurzędowy napis (tłumaczenie): „Kto się urodzi niech będzie z wody i Ducha, aby mógł przyjść do Królestwa Bożego.” Wysokość 99 cm. Dawniej kamień ten posiadał grawerowaną misę i srebrny dzbanek.
Jest to najstarszy element wyposażenia kościoła, który w ostatnim okresie był obiektem wandalizmu. Aktualnie umieszczony jest w kruchcie i służy jako kropielnica.
Kamień chrzcielny
2.Lichtarze
Dwie pary lichtarzy. Jedna z roku 1685, z kutego mosiądzu, wysokość 85 cm. Jest to ofiara małżonków von Heydtów. Na jednym są inicjały męża, a na drugim żony. Druga para lichtarzy jest starsza – z XVI wieku. U podstawy są dwie lwie głowy. Posiada „wyobrażenia” aniołów.
3.Dzwon
Waga ok. 100 kg, oznakowany datą 1717 r. Na wieży są 4 dzwony żeliwne: 3 duże (anpędy liniowe) i jeden mniejszy (ten zabytkowy; tugala).
Najmniejszy dzwon: ton: es”’, średnica 35cm, wysokość 30cm, rok odlania 1717, waga ok. 40kg
Mały dzwon: ton: as’, średnica 115cm, wysokość 90cm, odlewnia: Schilling&Latermann, rok odlania 1923, waga ok. 650kg
Średni dzwon: ton: F’, średnica 143cm, wysokość 114cm, odlewnia: Schilling&Latermann, rok odlania 1923, waga ok. 1250kg
Duży dzwon: ton: des’, średnica 187cm, wysokość 132cm, odlewnia: Schilling&Latermann, rok odlania 1923, waga ok. 2650kg
Dzwon z 1717 roku.
4.Anioł chrzcielny –
U ewangelików, średniowiecznym zwyczajem, był wieszany nad chrzcielnicą, co miało symbolizować opiekę Anioła Stróża nad chrzczonym. Aktualnie wisi on nad emporą przy organach.
Anioł chrzcielny
5.Ołtarz główny
Barokowy ołtarz ufundował w 1687 ówczesny superintendent D. Michał Behm, wykonał go Izaak Ryga, a pomalował w 1692 r. Gottfryd Hinz.
Ołtarz ma 3 predelle (kondygnacje): Dźwiganie krzyża, Ukrzyżowanie Jezusa, Złożenie do grobu, a na samej górze figura Jezusa Zmartwychwstałego (Salvator). Całość ma wysokość 9 m, szerokość 6 m.
Na ołtarzu są figury: czterech ewangelistów wraz z ich symbolami, aniołowie, kobieta z mieczem i wagą uosabiająca „sprawiedliwość”, kobieta z dzieckiem, uosabiająca „miłość”, Mojżesz z tablicami, św. Jan Chrzciciel z krzyżem pielgrzymim, Baranek z chorągwią i na każdej kondygnacji figury Jezusa Chrystusa.
Ołtarz główny – Ukrzyżowanie Jezusa
6.Ambona
Styl barokowy nawiązujący wyglądem do ołtarza głównego.Na baldachimie ambony znajdują się figury 5 ewangelistów. Oprócz Marka, Mateusza, Łukasza i Jana jest figura św. Bartłomieja z nożem (kordelasem) w ręku.
Niestety, ale opisy ambony w każdym z wydań księdza Cyganka całkowicie się od siebie różnią.
Opis z wydania II.
„Przedmiot ten jest daleko wcześniejszy od ołtarza wielkiego, bo pochodzi z końca XVI wieku a dokładnie mówiąc z 1597 r. i jest dziełem rzeźbiarza Assmana Mollera z Lubeki, a pomalował zaś i pozłocił ją mistrz włoski Aleksander Daurin w tymże 1597 roku.”
Opis z wydania I.
„Ambona obecna jest tak stara jak ołtarz główny tj. z roku 1690, dzieło Dobela.”
W innych pracach nt. kościoła potwierdza się jedynie zgodność z wydaniem I.
Barokowa ambona
7.Organy
Dwu szafowe organy mechaniczne o 36 głosach, zostały zbudowane w latach 1717-1719 przez Andreasa Hildebrandta z Królewca. Wysokość 9 m, szerokość 4 m. Instrument został ustawiony w dwóch niezależnych szafach organowych w taki sposób, iż w szafie południowej miejsce znalazł mechanizm obu sekcji manuałowych, w północnej zaś obie sekcje pedałowe.
W latach 2009-2013, dzięki staraniom proboszcza Jana B. Sindrewicza zostały wyremontowane i od tej pory w kościele cyklicznie odbywają się koncerty organowe.
Organy 1717 rok.
8.Płyty nagrobne
Fragmenty opisu z wydania I.
„Był zwyczaj w 16-18 wieku, że niektóre zacne osobistości grzebano nie cmentarzu kościoła czy w innym miejscu, lecz w podziemiach kościołów …” Przed remontem kościoła w latach 70 XX wieku 15 płyt było częścią posadzki a jedna stałą oparta o mur w lewej nawie kościoła (nadal tam się znajduje). Ta 16 płyta „jest to płyta marmurowa, doskonale czytelna z wyrytymi dwoma postaciami rodziców Maurycego i Rufusa z Wilamowa, którzy na pamiątkę ufundowali (przypis autora: ją) w 1597 r. … Na płycie jest napis (przypis autora: tłumaczenie): Szlachetnym odeszłym do Boga rodzicom na ich cześć tę płytę ufundowali w Roku Pańskim 1597 bracia Maurycy i Rufus z Wilamowa. W otoku jest również napis dobrze czytelny o następującej treści (przypis autora: tłumaczenie): Wiem, że mój Zbawiciel żyje i on mnie spowrotem z ziemi obudzi i obleczon będę ponownie w moją skórę.”
Płyta nagrobna
9.Okucia drzwi
Są stare i działają.
Okucia drzwi (fot. www.ciekawemazury.pl)
10.Polichromia
Polichromia na łuku triumfalnym namalowana została w latach 1958-1959 przez grupę malarzy kierowaną przez Leona Drapiewskiego. Przedstawia Matkę Boską Królową Polski adorowaną przez grupę świętych Polski.
Warto zwrócić uwagę, że artysta dokonał symetrycznego podziału świętych na dwie grupy. Po każdej ze stron znajdują się: postać w koronie, 2 biskupów , 4 osoby zakonne. Więcej. Po lewej stronie wśród postaci zakonnych: 2 klaryski, 1 jezuita i 1 dominikanin. Po prawej stronie: 2 franciszkanów (Bracia Mniejsi są bratnim zakonem, dla zakonu, który założyła święta Klara), 1 jezuita i 1 dominikanin. Po lewej i prawej stronie 4 postacie stoją a 3 klęczą. Po lewej stronie: księga, palma męczeństwa, korona (wspomniana), pastorał. Po prawej tak samo. Artystyczna symetria!
Lewa grupa. Stoją (od lewej strony): św. Jadwiga Andegaweńska, bł. Salomea, bł. Wincenty Kadłubek, bł. Czesław Odrowąż; klęczą: św. Kinga, św. Stanisław Kostka, św. Wojciech
Prawa grupa (od lewej strony): stoją: św. Stanisław biskup, bł. Jakub Strzemię, św. Jacek Odrowąż, św. Albert Chmielowski klęczą: św. Kazimierz Jagiellończyk, św. Andrzej Bobola, bł. Władysław z Gielniowa
11. Obraz przedstawiający mękę św. Bartłomieja
Namalował go pochodzący z Wilna, a mieszkający w Łodzi plastyk Jan Gintowt-Dziewałtowski (1904-1980). Ramę wykonał pasłęczanin K. Sienkiewicz. Obraz wisi w kościele od roku 1970. Ufundował go proboszcz parafii ks. Kazimierz Cyganek (1983-1989), który w 1928 roku był abiturientem liceum archidiecezjalnego w Wilnie, gdzie mógł poznać malarza.
Obraz przedstawia męczeńską śmierć św. Bartłomieja, który jest patronem pasłęckiego kościoła. W rękach anioł klęczący u stóp świętego Bartłomieja trzyma jeden z atrybutów charakterystycznych dla tego apostoła tj. kordelas, czyli nóż rzeźnicki. Na dole widnieje wizerunek księgi, na której znajduje się napis Evangelium secundum Matheum (Ewangelia św, Mateusza), którą miał głosić ten apostoł w licznych swoich misjach. Na samym dole (dla tych co nie znają symboliki) duży napis informujący kogoo przedstawia obraz.
Obraz: św. Bartłomiej
12. Obraz przedstawiający Modlitwę w Ogrójcu
Brak informacji o obrazie. Jednak z faktu bardzo ciemnego tła można podejrzewać, że powstał w czasach (kilkaset lat wstecz), gdy stosowana farba tła na płótnie z latami stawała się czarna.
Obraz przedstawia modlitwę Jezusa Chrystusa w noc przed ukrzyżowaniem, a na dole widać śpiących apostołów.
Obraz: Modlitwa w Ogrójcu
13. Ołtarz Matki Boskiej Nieustającej Pomocy
Ołtarz pochodzi z XVII w. W latach 60 XX wieku był to ołtarz Matki Boskiej Częstochowskiej (wg. Kroniki ks. Cyganka), z obrazem cenionego malarza sakralnego p. Drapiewskiego. Po zmianie obrazu stał się ołtarzem Matki Boskiej Nieustającej Pomocy.
Ołtarz Matki Boskiej Nieustającej Pomocy
14. Ołtarz Millenijny
Ufundowany z okazji 1000 lecia chrztu Polski. W lewej części widnieje płaskorzeźba ilustrująca rok 966, chrzest Mieszka I na tle jasnego nieba. W prawej części ciemne niebo symbolizujące zagrożenie chrześcijaństwa w Polsce, wyrzeźbiony rok 1966 i znamienny brak księdza, a jedynie urzędnik przyjmujący do społeczności nowo narodzone dziecko. Znamienne jest również trzymanie przez aniołów liści palmy, które symbolizują męczeństwo oraz korona Jagiellonów. Ołtarz jest pełen symboliki, którą wymuszała ówczesna sytuacja kościoła funkcjonującego w państwie totalitarnym.
Ołtarz wykonał Antoni Kowalski z teściem panem Wiśniewskim, rzeźby Kazimierz Sienkiewicz, a pomalował go Kazimierz Jeleński.
Pasłęk leży: geograficznie na Równinie Warmińskiej, etnograficznie w Pogezanii, historycznie w Prusach, a administracyjnie w województwie warmińsko-mazurskim.
Gdzie leży Pasłęk? Galaktyka – „Droga Mleczna”, Układ Słoneczny, planeta Ziemia, kontynent: Europa, Nizina Środkoweuropejska, Nizina Polska… Tyle mówi nam atlas geografii. Wchodząc dalej w szczegóły nie trudno zabrnąć w nieprawdę. Stosowanie nazw geograficznych często jest mylące, gdyż często utożsamia się je z nazwami historycznymi. Nie szukając daleko, nazwa Prusy oznaczać może krainę zamieszkiwaną przez plemiona Prusów. Tak też mówiono na państwo Hohenzollernów (pełna nazwa: Prusy Książęce), a potem na część państwa niemieckiego (Prusy Wschodnie). Dzisiaj Pasłęk leży w województwie warmińsko-mazurskim, ale czy jest tożsame z Warmią i Mazurami?
Ok. 1200 r. dzisiejszy Pasłęk należał w Pogezanii
Granice między Warmią a Mazurami praktycznie już nie istnieją. Nadal jednak można znaleźć różnice w architekturze, wystroju kościołów (kościoły katolickie a protestanckie). Krainy współcześnie tworzą całość. Nawet nazwy stały się niemal nierozłączne: Warmia i Mazury. Dla ciekawych poniżej zamieszczam treść z jednego z forum, w którym autor wyjaśnił krótko i dobitnie czym była Warmia, a czym były Mazury i dlaczego każda z nich miała swoją własną nazwę.
„To dwie różne krainy z odrębną historią, tradycjami i konkretnymi granicami. Nawet, o zgrozo, w przewodnikach zdarzają się błędy. Postanowiliśmy więc tę kwestię uporządkować, bo sprawa, choć z pozoru bardzo skomplikowana, jest tak naprawdę całkiem prosta.
W mediach, rozmowach, książkach ciągle zdarzają się pomyłki. A to fotografię olsztyńskiego jeziora gazeta ochrzci mianem mazurskiego widoczku, a w telewizji spiker chce przenieść widzów do Krainy Wielkich Jezior, zapowiadając imprezę kulturalną w Lidzbarku Warmińskim. Błędy zdarzają się nawet w przewodnikach. W jednej z nowszych publikacji pagórkowaty teren w okolicy Ostródy nazwano warmińską Toskanią. Nic więc dziwnego, że turysta, który przyjeżdża na wakacje w piękne tereny województwa warmińsko-mazurskiego, nie ma pojęcia, gdzie wypoczywa. Co gorsza, wielu mieszkańców tych ziem też tak naprawdę nie wie, gdzie żyje. Trzeba w końcu posprzątać ten bałagan, bo sprawa, choć z pozoru bardzo skomplikowana, tak naprawdę jest całkiem prosta.
Żeby mówić o początkach Warmii, trzeba się cofnąć o ponad 750 lat. Wtedy z części podbitych przez Krzyżaków ziem papież wydzielił teren bezpośrednio podległy biskupowi. Dokładne granice Warmia zyskała w 1374 r. i w takim kształcie przetrwały one aż do I rozbioru Polski. Miasta biskupiego terytorium to: Barczewo, Biskupiec, Bisztynek, Braniewo, Dobre Miasto, Frombork, Jeziorany, Lidzbark Warmiński, Olsztyn, Orneta, Pieniężno i Reszel. Warmia wcinała się jak topór w ziemie zakonu krzyżackiego, któremu zresztą podlegała. Dlatego w bitwie pod Grunwaldem wojska warmińskie walczyły po stronie zakonu. Sytuacja zmieniła się w 1466 r., kiedy po wojnie trzynastoletniej zwierzchnikiem Warmii stała się Polska. To z kolei tłumaczy fakt, dlaczego w 1521 r. Mikołaj Kopernik bronił Olsztyna przed Krzyżakami.
Gdy w 1525 r. państwo zakonne zostało rozwiązane, a w jego miejsce powstały protestanckie Prusy Książęce ze stolicą w Królewcu, wzrosły jeszcze różnice między Warmią a otaczającymi ją terenami. Warmia stała się ostoją katolicyzmu. Biskup, który nią rządził, doczekał się z czasem nawet tytułu księcia. Ponieważ sprawował władzę nie tylko religijną, ale i świecką, rola katolicyzmu jeszcze rosła, kwitł kult świętych i pobożność. To zdecydowanie wpłynęło na kulturę i tradycję Warmiaków. W ich legendach bardzo często występują święci, a katolickie święta były też najważniejszymi oficjalnymi uroczystościami. Charakterystyczne dla krajobrazu tego regionu są kapliczki – chyba nigdzie na świecie nie ma ich tak wiele jak tu. Wśród biskupów warmińskich zdarzały się znamienite postacie, m.in. poeta Ignacy Krasicki.
Mazury zaś były najpierw pod władaniem krzyżackim, potem weszły w skład Prus Książęcych. Gdy w XVI w. religią państwową stał się tam protestantyzm, taką wiarę musieli przyjąć też Mazurzy. Ponieważ zasadą było odprawianie nabożeństw i głoszenie kazań w językach narodowych, a sporą grupę mieszkańców tych ziem stanowili Polacy, zaczęła się pojawiać literatura religijna w tym języku. Miało to wpływ na gwarę mazurską, która jest mieszanką języka staropolskiego z czasów Kochanowskiego z gwarą kurpiowską i naleciałościami niemieckimi. Bardzo różni się od warmińskiej. Jak to w protestanckim kraju, nie czczono tu świętych, nie uznawano wielu świąt, wystrój kościołów był skromniejszy. Mazurskie miasta to: Biała Piska, Działdowo, Ełk, Giżycko, Gołdap, Kętrzyn, Mikołajki, Mrągowo, Nidzica, Olecko, Olsztynek, Orzysz, Ostróda, Pasym, Pisz, Ryn, Szczytno i Węgorzewo.
Kiedy po pierwszym rozbiorze Polski Warmia została zagarnięta przez Prusy, zniknęła granica dzieląca wcześniej państwa. Wtedy kultury oraz tradycje Warmiaków i Mazurów zaczęły się intensywniej przenikać. Jednak do końca zachowała się wyraźna odrębność, wynikająca przede wszystkim z różnicy w wyznaniu.
Geograficzne granice Warmii i Mazur można bardzo precyzyjnie określić, bo przez wieki była to granica państwa. Dlatego teoretycznie nie powinno być problemów ze wskazaniem, która miejscowość, w jakim regionie leży. Jednak w praktyce mało kto pamięta o historycznych dziejach tych ziem, więc i pomyłki wciąż się zdarzają. Miejmy nadzieję, że już się zdarzać nie będą.
Źródło: Gazeta Wyborcza Olsztyn”
Dla mieszkańców Pasłęka z powyższego wynika jedynie, że Pasłęk historycznie, etnograficznie i geograficznie nigdy nie był częścią Warmii ani też Mazur. Wymyślona kraina przez etnografów z Poznania w latach 70-ych XX wieku, czyli Powiśle jest tworem sztucznym. Osobiście preferuję, bez żadnych uprzedzeń, powrót do nazewnictwa obecnego na tych ziemiach przez setki lat tzn. uważam, że etnograficznie Pasłęk należy do Pogezanii (tak określano tę krainę przez ponad 1000 lat), geograficznie leży na Równinie Warmińskiej, a historycznie były tu Prusy, Prusy Książęce, potem Prusy Wschodnie a teraz Warmia i Mazury. Możliwe, że za jakiś czas historią stanie się kraina o nazwie Warmia i Mazury obejmująca swym zasięgiem współczesne nam województwo, ale co na to geografowie, etnografowie i przyszli historycy?
Do artykułu załączyłem kilka mapek na podstawie, których łatwo się zorientować nie tylko w granicach Warmii i Mazur, ale również odnaleźć geograficzne, historyczne i etnograficzne miejsce Pasłęka.
Geograficznie Pasłęk znajduje się w obszarze Równiny Warmińskiej.
Poniżej przedstawiam kilkanaście zdjęć miejsc Pasłęka mniej popularnych (mam na myśli różnego rodzaju media) przetworzonych programem graficznym do grafiki komiksowej. Kiedy wydaje się, że znamy całe miasto to ktoś „wyskakuje” ze zdjęciem miejsca, którego nie kojarzymy. Zapraszam do odgadywania miejsc, z których zrobiono zdjęcie.
Powiat Holąd Pruski 1818-1945 (niem. Kreis Preußisch Holland 1818-1945)
Herb powiatu pasłęckiego – biała tarcza z czarnym (krzyżackim) krzyżem, w jej środku mała tarcza herbowa z czerwonym lwem wspiętym w lewo na złotym tle.
Na mocy rozporządzenia rządu pruskiego z 30 kwietnia 1815 roku, z istniejącego od 1752 roku powiatu w Morągu (Mohrungen), w dniu 1 lutego 1818 roku wydzielono nowy powiat w Pasłęku (Kreis Preußisch Holland). Był on podporządkowany rejencji w Królewcu (Regierungsbezirk Königsberg) w Prowincji Prusy Wschodnie (Provinz Ostpreußen). Siedzibą Starostwa Powiatowego był Pasłęk. Od 1 lipca 1867 roku starostwo należało do Związku Północnoniemieckiego (Norddeutscher Bund), a od 1 stycznia 1871 roku do II Rzeszy Niemieckiej. Powiat w dniu 1 grudnia 1905 roku został podzielony na 84 gminy wiejskie i 89 niezależne osiedla. W jego składał wchodziły dwie gminy miejskie: Pasłęk i Młynary (Mühlhausen). Po 1920 r., starostwo w Pasłęku, wraz z Elblągiem (Elbing) i Sztumem (Stuhm), zostało przyłączone do Prus Wschodnich. Z dniem 30 września 1929 r., w ramach reformy terytorialnej, prawie wszystkie wcześniej niezależne osiedla w powiecie zostały przyłączone do sąsiednich gmin wiejskich. Pod rządami narodowych socjalistów w dniu 7 października 1936 roku gmina wiejska Judendorf została przemianowana na Hermannswalde (obecnie Warszewo). W 1939 roku powiat liczył 858,19 km² i 37 tys. 492 mieszkańców (w tym Pasłęk ok. 7 tys., Młynary ok. 3 tys.).
Starostowie (landraci) pasłęccy w latach 1818-1945: w 1818 (komisarycznie) i w latach 1819–1845 kapitan Adolf Wilhelm Erdmann von Hake (*1790,†1858) z Pasłęka; w latach 1845–1876 właściciel ziemski Ernst Ludwik Freiherr von Schrötter (*1810,†1876) z Anglit; w latach 1877–1883 (komisarycznie) sędzia powiatowy a.D. („poza służbą”) Klemens von Stockhausen (*1845,†1895) z Pasłęka; w 1883 (komisarycznie) i w latach 1884–1893 członek rady krajowej d.D. („poza służbą”) Hans Freiherr von Nordenflycht z Pasłęka; w 1893 (komisarycznie) i w latach 1894–1918 asesor Karl von Reinhard (*1858,†1931) z Królewca; od 1919 do stycznia 1933 asesor dr prawa Nikolaus Robert Tornow (*1886,†1957) z Pasłęka; od stycznia do kwietnia 1933 radca Koehler von Oberpräsisium z Królewca; od kwietnia 1933 do czerwca 1940 (komisarycznie, od 06.1940 służba wojskowa) burmistrz Joachim Schulz (*1901,†1983) z Pasłęka; od czerwca 1940 do 1945? (w zastępstwie Schulza) kreisleiter (lider NSDAP w okręgu) i starosta morąski (od 1935) Gerhard Eberhard Pannenborg.
Nazwa miasta Pasłęk jest nazwą wywodzącą się z języka pruskiego, który w gwarze istniał prawdopodobnie do roku 1945. W poniższym artykule będą przewijały się nazwy niemieckie, łacińskie i polskie, a może nawet staropruskie. Wynika stąd wiele niejasności.
Obecne miasto Pasłęk w krótkiej, kilkusetletniej historii nosiło kilka oficjalnych, udokumentowanych nazw: pierwszą jest Holland (29.IX.1297- 1701), następnie Preussisch Holland (1701-07 .V.1946 ;na polskich mapach jako: Holąd Pruski lub Pruski Holąd, ale czasami dzisiaj niektórzy tłumaczą bezpośrednio z nazwy niemieckiej na Pruską Holandię – taka nazwa w języku polskim nie figurowała na żadnej znanej mi mapie) i obecnie Pasłęk (od 07 .V.1946 do dzisiaj).
Dlaczego Pasłęk?
Zdecydowała o tym w 1946 roku działająca w Krakowie Komisja Ustalania Nazw Miejscowości (skrót: KUNM). Na podstawie jej decyzji wyszło zarządzeniem ministra: Administracji Publicznej i Ziem Odzyskanych z dnia 7 maja 1946 r. „o przywróceniu i ustaleniu urzędowych nazw miejscowości”. Na mapie Warmii i Mazur pojawiły się nazwy miast: Olsztyn zamiast Allenstein, wschodniopruski Elbing został Elblągiem, a Lyck – Ełkiem. To samo zarządzenie opublikowane w „Monitorze Polskim” wprowadzało też polskie nazwy miast: Gołdap (Goldap), Dobre Miasto (Guttentag), Lidzbark Warmiński (Heilsberg), Pisz (Johanninburg), Giżycko (Lotzen), Morąg (Mohrugen), Nidzica (Neidenburg), Szczytno (Ottelsburg), Ostróda (Osterode), Kętrzyn (Rastenburg), Pasłęk (Preussisch Holland), Iława (Deutsch Eylau), Węgorzewo (Angeburg).
Większość miast w Prusach Wschodnich już przed II wojną światową miało polskie nazwy, które odnaleźć możemy na starych polskich mapach. Problemem była nazwa miasta Preussisch Holland. Miasto to przed II wojną światową na różnych mapach polskojęzycznych miało różne nazwy: Pruski Holąd, Holąd Pruski, Holland.
Mapa Rozsiedlenia Ludności Polskiej 1918 rokMapa z 1920 roku
„Mimo, że część Prus Wschodnich oficjalnie przyłączono do Polski po zakończeniu wojny, to już w czasie działań wojennych kilku autorów (m.in. Stanisław Kohutek, Władysław Chojnacki, Gustaw Leyding-Mielecki) niezależnie od siebie opracowało słowniki z niemieckimi nazwami miejscowości w Prusach Wschodnich, ich wcześniejszymi odpowiednikami, o ile takie były (np. nazwy pruskie), i propozycjami nazw tych miejscowości w języku polskim.” Ich propozycje, jak i samych mieszkańców nie zawsze były brane pod uwagę. Tak dla przykładu mieszkańcy obecnej Zielonki Pasłęckiej (niem. Grünhagen) nazywali swoją wieś Wołyńcem od Wołynia, z którego w znacznej większości pochodzili, ale zatwierdzoną nazwą jest Zielonka Pasłęcka.
Początki osady
Cofnijmy się do początków XIII wieku, to znaczy do czasów przed przybyciem rycerzy Zakonu Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego. Nie istniał wtedy w formie pisanej ani język pruski ani też język polski. We wszelkiego rodzaju „pracach naukowych”, umowach, listach etc. używano języka łacińskiego, który siłą rzeczy fonetycznie nie był zgodny z lokalną mową. Zapis nazw geograficznych zależał głównie od „fantazji” skryby lub tego, który mu pismo dyktował. Pierwszy znany zapis nazewnictwa obecnego Pasłęka zawarty jest w „Traktacie Dzierzgońskim” z dnia 7 lutego 1249 roku, kończącemu zbrojne powstanie Prusów przeciwko zakonowi krzyżackiemu. Zawarto w nim między innymi postanowienie wybudowania 13 kościołów na terenie Pomezanii w tym na ziemi Passaluc. (1)
„Ziemia Passalluc w XIII wieku wchodziła w skład pruskiej Pomezanii. Przypuszczalnie obejmowała wówczas niewielki obszar położony wzdłuż rzeki Wąskiej (Weysca), na wschód i południowy-wschód od jeziora Drużno. Centralnym ośrodkiem terra Passalluc był gród Patzlok (Pāistlauks) – utożsamiany z dzisiejszym Pasłękiem.
Zamek Krzyżacki, czy też gród Pasłęk, był wielokrotnie wymieniany w dokumentach pod różnymi nazwami, i tak: w 1285 jako Pazluch(„datum Pazlucho„), podobnie w 1297, 13o3, 1305, 1306, 1308 i 1310 roku jako Pazlok lub Paslok. Do tego należy dodać wzmiankę o plebanie z Paczlog, z 1282 roku oraz zapisy nazwy ziemi Pazluch w aktach z lat 1267-1268. Są to formy zniemczone, które pojawiły się po zbudowaniu tutaj krzyżackiego grodu. Występuje jeszcze nazwa terytorium Pasluczen, a w 1250 roku wymieniono ziemię Passaluc. Najstarszy zapis nazwy ziemi pasłęckiej Pozolucensis provincia występuje w petycji polskich dominikanów do papieża Grzegorza IX z 1231 roku.
W kwietniu 1267 roku w Elblągu mistrz krajowy Prus (w latach 1264-1265 oraz 1267-1270) Ludwik von Baldersheim wystawił akt nadania Prusom: Santirmowi, Wocisławowi i Butelowi, posiadłości na polu pasłęckim (Paslok, Pazlok),w pobliżu ujścia Sirwy do Wąskiej, z określonymi już granicami. Trzej Prusowie otrzymali ponadto łąkę nad Wąską, pole naprzeciw pola pasłęckiego długości 6 sznurów w dół Wąskiej i 3 sznurów szerokości.
Z przywileju mistrza krajowego (w latach 1288-1299) Mainharda von Querfurt (z Kwerfurtu), wystawionego w dniu 29 września 1297 roku w Elblągu, wynika, że w miejscu istniejącej już osady *[1] na terytorium Pazlok, założył on na prawie chełmińskim miasto Hollant (Holland). (2) Według dokumentu lokacyjnego, nazwa Hollant ma się wywodzić od pierwszych lokatorów *[2], którzy mieli tutaj przybyć z Holandii
Pytanie, jak powstałą osadę nazywali Prusowie ?
W najstarszej księdze rocznikowej biskupstwa „Anniversarienbuch” z roku 1393 wymieniającej osoby zmarłe, za które się modlono, pomiędzy imionami osób duchownych, są dwa nazwiska osób świeckich – Heinricus de Castro alias Pasloci (Pasłęk), jak i Gertrud Paslocisse (przypuszczalnie fundatorzy katedry we Fromborku). Możliwe jest, że arystokraci pruscy Henryk i Gertruda z Pasłęka zachowali możliwość posiadania grodów dzięki lawirowaniu w sporach między biskupami warmińskimi, a Krzyżakami. Samo nazwisko „z Zamku” (de Castro) wskazuje, że posiadanie czegoś takiego było w tych okolicach czymś wyjątkowym. Warto tu jednak dodać, że Pasłęk leżał na terytorium Pogezanów, nie Warmów, a Frombork na pograniczu tych plemion, ale raczej również po stronie pogezańskiej, ponieważ granice niepodległej Warmii staropruskiej nie były tożsame z granicami Warmii biskupiej. Wiemy, że w okolicy obecnego Pasłęka (dawnym niemieckim Oberlandzie) wielu mieszkańców posługiwało się gwarą górnopruską. Czy to nie oni kultywowali używanie nazwy Pasłęk? Ktoś z mieszkańców tych terenów musiał być autorem opisu hasła Holąd Pruski wspomnianego poniżej i nazwa Pasłęk nie była mu obca, ale też nie polska!
Pytanie, jak miasto nazywali mieszkańcy Polski ?
Najstarszej znana mapa Polski autorstwa Wacława Grodeckiego z 1530 roku.
Na najstarszej znanej mapie Polski autorstwa Wacława Grodeckiego miasto zapisane jest jako: Holand (wiele miejscowości nosi nazwy łacińskie Gedanum – Gdańsk, Leopolis – Lwów, inne oryginalne niemieckie Elbing – Elbląg, Marienburg -Malbork ). Ciekawostką niech będzie fakt, że Holand (dzisiejszy Pasłęk) pokazany jest jako miasto nad jeziorem Drużno. Późniejsze mapy aż do roku 1945 zachowują zgodność nazewniczą z mapami niemieckimi. Często zdarza się, że mimo zmiany nazwy z Holland na Preussisch Holland wiele map (w tym niemieckie) dalej stosowały nazwę Holland. Każdy kraj ma prawo do własnego nazewnictwa nazw geograficznych.
„Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich”. W tomie III, wydanym w 1882 roku, widnieje hasło opisujące miasto – Holąd Pruski:
„Holąd Pruski, zwany także Pasłęk (Kętrz.) zapewne od najdawniejszego posiadacza Pazlok, albo Wąska (Weseke), od położenia swego nad rz. Wąską, po niem. Preuss. Holland …”
W nazewnictwie polskim, należy przypuszczać, miasto to było spolszczoną (ale nie przetłumaczoną) nazwą jakiej używali najpierw krzyżacy, a potem Prusacy i Niemcy, czyli: Holand, Holąd Pruski lub Pruski Holąd. Zapewne była to nazwa jakiej używali Polacy zamieszkujący tereny Prus Wschodnich i w takiej formie trafiła do wspomnianego wyżej słownika geograficznego i na polskojęzyczne mapy.
Polską mapa z roku 1923 przedstawiającą zniszczenia wojenne
Do wyjątków należy zaliczyć polską mapę z roku 1923 przedstawiającą zniszczenia wojenne, na której miasto zostało nazwane Pasłęk, a nie jak na innych Pruski Holąd. Ciekawostką jest fakt, że na tej mapie Braniewo jest opisane jako Brunsberga.
Armia radziecka 1 czerwca 1945 roku przekazała miasto Polakom jako Pruski Holąd. Zanim komisja nazewnictwa w 1946 roku nie wybrała nazwy już pojawiły się pierwsze polskie mapy z widniejącym na niej Pasłękiem. Niemcy opuścili miasto, a ci którzy pozostali znali je jak Preussisch Holland. Większość z tych co zostali czuli się Mazurami. Czy to nie oni przekazali nowym władzom i napływającej ludności Polskiej nazwy Pasłęk?
Mapa Polski z 1945 roku
Na mapie z 1945 roku widać wiele miejscowości w nazewnictwie niemieckim, albo polskim i niemieckim np. Brunsberga – Braniewo.
Zakończenie
Na podstawie zebranych informacji i przejrzeniu dostępnych w internecie map można jedynie snuć przypuszczenia co do stosowania nazwy Pasłęk na przestrzeni od jego początków do dzisiaj. Wszyscy badacze są zgodni co do etymologii wyrazu Pasłęk. Nie jest to nazwa sztucznie wymyślona po 1945 roku, a jak starałem się dowieść była ona używana przez niektóre grupy mieszkańców miasta i okolic przez cały okres jego historii. Ciekawą wzmiankę można znaleźć w „Kronice księdza Cyganka” powstałej w dużej części na bazie analizy prac niemieckich historyków, że wyraz Pasłęka (rzeka w okolicach miasta Pasłęk) oznaczało „teren obcy, za rzeką”.
Prawdopodobnie po raz pierwszy w Pasłęku, w dniu 25 sierpnia 2018 roku, odbył się koncert carillonowy „Z dzwonami przez wieki – aranżacje muzyki klasycznej, filmowej oraz oryginalne kompozycje carillonowe”. Na instrumencie grała pani Monika Kaźmierczak, która jest carillonistką od 2001 roku. Koncertowała w Polsce i na świecie, m.in. na Litwie, we Francji, Belgii, Holandii, Stanach Zjednoczonych, Irlandii. Właścicielem mobilnego carillonu i zabytkowego auta ciągnącego ważące ponad 12 ton dzwony instrumentu jest Muzeum Historyczne Miasta Gdańska.
Carillon, karylion (z fr. gra dzwonów), to instrument muzyczny z grupy idiofonów uderzanych, będący zespołem dzwonów wieżowych, na których można wybijać melodie za pomocą specjalnej klawiatury sercami dzwonów. Carillon według definicji Światowej Federacji World Carillon Federation musi mieć co najmniej 23 dzwony.” Wikipedia
Carillon mobilny w Gdańsku – zainstalowany na przyczepie samochodowej, składa się z 48 dzwonów o wadze od 9 do 845 kg i gra okazjonalnie. W Polsce mamy trzy carillony, w tym dwa stałe i jeden mobilny. Wszystkie znajdują się w mieście Gdańsk.
Koncert składał się z trzech półgodzinnych części. Mogliśmy usłyszeć utwory organowe Jana Sebastiana Bacha jak i współczesne pisane specjalnie na ten instrument. Poniżej próbka występu nagrana telefonem komórkowym – bossa nova. Niestety, ale koncert przypominał spotkanie towarzyskie, na którym spotykali się dawno niewidziani znajomi (tak przypuszczam). Każdy miał (zapewne) coś ważnego do powiedzenia. Dzieci były głodne, więc zajadały się cukierkami z szeleszczących torebek, albo biegały radośnie krzycząc …
Bossa nova w wykonaniu Moniki Kaźmierczak.
Kilka ciekawostek dotyczących auta: MAN z 1971 roku wyprodukowany w Stanach Zjednoczonych, waga około 12 ton (dociążony ołowiem ze względu na przepisy wymagające aby przyczepa nie była cięższa od ciągnika) , spalanie 35 litórw / 100 km
W Pasłęku, w sierpniu, możemy podziwiać loty balonów na rozgrzane powietrze. Balony nad Pasłęk, w dniach 22-26 sierpnia 2018 wzbiły się w powietrze po raz 22 drugi, więc to już chyba tradycja!
Program zawodówŚroda godz. 18 loty treningowe Czwartek: całodzienna wycieczka załóg do Krynicy Morskiej Piątek: godz. 6-8 loty poranne, start ul. 11 Listopada, godz. 18-20 loty wieczorne: rzuty do celu-krzyż, start ul. 11-go Listopada Sobota: godz. 6-8 loty poranne, start ul. 11-go Listopada, godz. 18 złożenie wiązanki na grobie B. Stankiewicza, godz. 18:30 Lot o Puchar Prezesa Firmy „Heops”, start stadion miejski MOSiR, godz. 21 uroczyste zakończenie zawodów balonowych, wręczenie pucharów i nagród Niedziela: godz. 6-8 loty treningowe, godz. 12 pożegnanie zawodników
Balony nad Pasłękiem to stały temat, który wraca z okazji corocznych zawodów jakie rozgrywają się nad naszymi głowami. Inicjatorem tej imprezy był świętej pamięci pan Bogusław Stankiewicz, nauczyciel Szkoły Podstawowej nr 2. Mimo czytania programu zawodów nigdy nie miałem na tyle szczęścia by obejrzeć jednoczesny start wszystkich baloniarzy. Kiedy więc w przedostatni dzień beztroskiego latania nad miastem (piątek) dopadłem na miejskim stadionie grupę ludzi przygotowujących się do lotu postanowiłem wszystkiego dowiedzieć się u źródła. Wszystkiego się nie dowiedziałem, ale kilka spraw się wyjaśniło.
Zawody balonowe (przynajmniej te rozgrywane w Pasłęku) nie polegają na:
jak najszybszym dotarciu do mety
jak największym wzniesieniu się balonem do góry
osiągnięciu największej prędkości
Na czym więc polega rywalizacja?
Zawody polegają na precyzji lotu. Mierzy się ją wyznaczając punkt, nad którym powinny przelecieć balony. Miejsce to wyznacza prowadzący zawody arbiter (w 2017 roku był nim Ryszard Kurowski – kierownik sportowy pasłęckich zawodów balonowych) i oznacza je widocznym z dużej wysokości znakiem krzyża (takim jak na mapach zaznacza się miejsce ukrycia skarbu). Lotnicy sprawdzają kierunek i siłę wiatru, a następnie za pomocą mapy wyznaczają miejsce startu. Samochody z przyczepkami, na których znajdują się spakowane balony rozjeżdżają się do wybranych przez pilotów miejsc. Oczywiście miejsca startu balonów nie są od siebie jakoś abstrakcyjnie daleko. Są jednak na tyle daleko, że konieczne jest wybranie załogi, za którą należy podążyć by móc obserwować przygotowania i moment ich startu. Z tego co się dowiedziałem to raz w ciągu kilku dni zawodów wyznacza się miejsce wspólnego startu, co ma być szczególną atrakcją dla miłośników baloniarstwa. W Pasłęku do tej pory były to: stadion miejski, pole golfowe albo pola w okolicy 11 Listopada.
Wróćmy do startu.
O ustalonej godziny ( w Pasłęku były to godziny: 5:30 i 18:00 – tak circa about) wszyscy zawodnicy stawiają się na tzw. obowiązkową odprawę, podczas której sprawdzane są uprawnienia pilotów (jeden z lotników musi posiadać certyfikat uprawniający do latania balonami), omawiane są warunki pogodowe, przedstawiane zasady (np. nie wolno latać powyżej 3500 stóp) oraz gdzie będzie znajdował się punkt pomiaru dokładności lotu. Następnie wręczane są specjalne markery oraz loggery – niezbędne akcesoria do rozegrania zawodów. Marker to taki worek wypełniony np. grochem z doszytą wstęgę. Lecąc balonem w pobliżu docelowego punktu należy go zrzucić tak aby wylądował najbliżej wyznaczonego „krzyża”. Załoga nie musi lądować w miejscu gdzie zrzuca się markery. Jedna z załóg startujących w Pasłęku lądowała np. koło Ornety. Precyzyjne zrzucenie oraz utrzymanie odpowiedniego kursy lotu ma zapewnić tzw. logger. Jest to urządzenie działające na zasadach GPS. Pierwszą najważniejszą zasadą jest znalezienie właściwego punktu startu, gdyż balonem nie da się sterować. O kierunku lotu decyduje wiatr. Poprawność wyboru miejsca dokonuje się wypuszczając mały, dziecięcy balonik napełniony helem. Tam gdzie poleci mały balon, tam zapewne poleci też duży balon. Teraz można wyładować zawartość małej przyczepki tj. kosz, balon upchany w pokrowiec i dwie duże (większe od domowych) butle z gazem. Butle mają w koszu specjalne mocowanie. Biegną od nich przewody do urządzenia, które daje strumień ognia konieczny do ogrzewania powietrza napełniającego balon. Można nim sterować co jest szczególnie przydatne przy nadmuchiwaniu balonu, gdy ten jest jeszcze rozpostarty na ziemi.
Tutaj ważna uwaga. Moment startu jest rozciągnięty w czasie i różnica między pierwszym i ostatnim balonem może wynosić nawet 2 godziny. To jest powód, dla którego na niebie nie ma tłoku.
Start balonu, widziany z bliska, robi duże wrażenie (mnie przypomniała się Tajemnicza Wyspa Juliusza Verne). W czasie gdy widzowie śledzą wzrokiem oddalający się balon, to załoga pozostała na twardej ziemi rusza za nim swoim autem. Gdy balon wyląduje (trudno przewidzieć gdzie wyląduje) ktoś musi go złożyć i przywieźć na miejsce kolejnego startu. W tym roku brało udział 14 załóg (najwięcej z dotychczasowych startów). Zawodnicy brali udział w 8 konkurencjach (4 dni po 2 starty). Wszystkie konkurencje polegają na określeniu dokładności latania. Oprócz opisanej konkurencji polegającej na zrzuceniu markera w konkretny punkt mogą to być zawody nazywane „zatapianiem okrętu”. Polegają one na tym, że jeden z balonów (nazywany lisem) startuje z miejsca, które dla innych jest miejscem dolotu. Później te balony za nim lecą (Co dalej? Nie wiem). Pasłęckie zawody trwają kilka dni, a w każdym dniu odbywają się zazwyczaj dwa starty (zależnie od pogody). Suma wyników poszczególnych lotów składa się na ostateczny wynik. Nie wiem jakie nagrody otrzymuje najlepsza załoga, ale jak twierdzi jeden z lotników – „to nic wielkiego”.
Ile kosztuje takie latanie?
Nowy balon to koszt około 120 tysięcy polskich złotych. Wiele balonów to coś na wzór aut sprowadzonych z zachodu. Trochę połatane, jakieś niemieckie napisy, ale jakie to ma znaczenie dla pasjonatów? Zrobienie certyfikatu pilota wymaga przelatania kilkudziesięciu godzin, za które trzeba komuś zapłacić. Ile? To pytanie jak i kilka innych poczeka do następnych zawodów, za rok. Start w zawodach wymaga dokonania wpłaty wpisowego. Też nie wiem ile i kto te pieniądze kasuje. Paliwo, czyli gaz propan-butan zapewnia sponsor zawodów. Ogólnie, jest to sport dla odważnych i dodatkowo chcących za to bardziej płacić niż na tym zarabiać. Może za rok uda się obejrzeć ten upragniony wspólny start.
Tablica z pasłęckiego ratusza
Tablica z pasłęckiego ratusza
Ratusz stoi przy ulicy Chrobrego, która dawniej miała historyczną i nieprzypadkową, nazwę Rynek. Kiedyś należał do charakterystycznych obiektów na tutejszym Starym Mieście. Jego zasadnicza konstrukcja pochodzi z XV w. Pasłęcki sędzia, historyk i archiwista Robert Helwig tak go opisywał: „Trudno było spotkać w dawnych Prusach Wschodnich podobny ratusz, który posiadałby w swoim wnętrzu tak szacowne sklepienie gwiaździste. A przecież miał on wspaniały podcień, spoczywający na trzech masywnych filarach. Podcień, który wyróżniał się wyjątkowej urody sklepieniem gwiaździstym.
Być może tylko malborski ratusz dorównywał mu swoim pięknem. Chociaż przypadkowy widz mógł być tutaj lekko zwiedzony wiekiem ratusza, widząc jego renesansowy fronton pochodzący z połowy XVII w. Ale ci, którzy przyjrzeli się dokładniej, odkrywali oprócz sklepień gwiaździstych i masywnych filarów, wiele innych średniowiecznych detali, jak między innymi gotyckie blendy na zachodnich i północnych ścianach ratusza. Prastare były również piwnice o kolebkowych sklepieniach.
Brakuje jakichkolwiek dokumentów na temat historii tego ratusza. W aktach miejskich odnotowano tylko, że w 1713 r. otrzymał on drewnianą sygnaturkę dachową na kalenicy, zdobiącą go podobnie jak ratusz w Morągu. Ale już w połowie XIX w. znajdowała się ona w fatalnym stanie i groziła zawaleniem. Z tego powodu została około 1860 r. rozebrana. Od tego czasu mały dzwon ratuszowy, który wisiał w tej sygnaturce dachowej, stał się niewidoczny, ponieważ zawieszono go na specjalnym wieszaku na tylnym szczycie”.
Dzisiaj na frontowej ścianie ratusza, a dokładnie na środkowym filarze podcienia znajduje się spora żeliwna tablica z łacińskim tekstem: „Urbs haec, a Batavis refugis Hollandia tanquam Tutamen structa et nomen adepta fuit, Si Cereale Solum prospectum et reliqua cernas in Regno paucas dixeris esse pares”. Ten łaciński napis przetłumaczył śp. Antoni Pągowski, swego czasu dyrektor pasłęckiego liceum, zasłużony wychowawca wielu pokoleń młodzieży i najlepszy łacinnik, w sposób następujący: „Miasto to zostało zbudowane przez Batawów – uchodźców z Holandii, jako miejsce schronienia i od nich otrzymało nazwę. Jeślibyś zwrócił uwagę na żyzność ziemi, krajobraz i pozostałe rzeczy, powiesz, że tylko nieliczne są mu równe w Królestwie”.
Jest to tłumaczenie dosłowne, ściśle trzymające się tekstu łacińskiego i w pełni wyrażające zawartą w nim treść. Według Antoniego Pągowskiego, łaciński napis ma formę poetycką i jest to dystych elegijny, a więc wiersz złożony z heksametru i pentametru i należy go czytać lub recytować, akcentując odpowiednie sylaby inaczej niż w prozie. Z annałów historycznych wynika, że tekst na tej tablicy został opracowany przez pasłęckiego kronikarza i sędziego w latach 1713-1726, Paula F. Töpke. Do tego celu wykorzystał on odpowiedni passus z dramatu napisanego przez holenderskiego poetę Joosta van den Vondel’a (1587-1679) ku czci Hugo Grotiusa (1583-1645). W utworze tym Vondel przedstawia dramat ludzi popierających pewnego holenderskiego hrabiego, którzy po upadku swego mecenasa zmuszeni byli szukać nowej ojczyzny. Przybyli do Prus i założyli tutaj miasto „Nieuw Holland” (Nowa Holandia).
Sędzia Paul F. Töpke przetłumaczył urywek z tego dramatu również na język łaciński, ponieważ „pasował on” dobrze do historii Pasłęka, zwanego u zarania swych dziejów Holland, Stadt Holland, a później Preußisch Holland. Nazwę tą już w XIX w. polscy topografowie, historycy i geografowie tłumaczyli jako Pruska Holandia, Pruski Holląd itd. W ten sposób w 1726 r. tablica o podanej wyżej treści została umieszczona na pasłęckim ratuszu. Jej autor, sędzia Paul F. Töpke doczekał wprawdzie tej uroczystości, ale wkrótce zmarł. W 1897 r. mieszkańcy Pruskiego Hollądu (Pasłęka) obchodzili 600-lecie swego miasta. Z tej okazji tablica ta została odnowiona.
W sumie front pasłęckiego ratusza miał jeszcze kilka innych detali, by wymienić tylko zegar słoneczny, herb miasta oraz jeszcze jeden napis. Znajdował się on powyżej omawianej tablicy żeliwnej i głosił w języku łacińskim: „Ut Umbra sic vita fluit dum stare videtur”, co można przetłumaczyć na język polski: „Życie upływa jak cień, podczas gdy (nam) wydaje się, że stoi”. Sentencja to korespondowała volens nolens ze znajdującym się nieco wyżej, pokaźnych rozmiarów, zegarem słonecznym, z dwoma zrywającymi się do lotu orłami. Nad tym zegarem, w owalnej niszy, zamieszczono barwny herb Pasłęka.
A skąd się wzięła dzisiejsza nazwa Pasłęka? Otóż osada ta przed lokacją w 1297 r. nosiła nazwę Pazlok, jako leżący w „terra Passalucensis”. Natomiast w języku staropruskim nazwa ta brzmiała jako „paistlanks”, co w formie spolonizowanej daje Pasłęk. Nie jest też tajemnicą, że dla państwowej komisji ustalającej po 1945 r. nowe nazwy miejscowości na obszarach uzyskanych od Niemiec, o wiele lepiej i wygodniej było polonizować dawne nazwy staropruskie, niż zachowywać ich niemieckie brzmienie.
Lech Słodownik
Źródło: Dziennik Elbląski 2018-06-02 14:00:00 (ost. akt: 2018-06-01 14:00:35)