Rum to wysokoprocentowy alkohol robiony ze sfermentowanego soku z trzciny cukrowej, koncentratu tego soku lub melasy, o zawartości alkoholu minimum 37,5%
Jestem amatorsko obeznany ze smakiem wódki, która bardziej wykrzywia niż smakuje. Wiem też, które piwo mi smakuje, a które wypiję przez grzeczność. Rum do niedawna był dla mnie dodatkiem do ciast, nie był do picia. Kiedy w barze „Jedynka”, w ramach pokuty, zamówiłem drinka zdając się na wybór barmanki, byłem zaskoczony faktem, że drink może smakować. Internetowe śledztwo wyjaśniło, że był to drink Malibu Sunrise.
[perfectpullquote align=”right” bordertop=”false” cite=”” link=”” color=”” class=”” size=””]MALIBU SUNRISE: rum Malibu, syrop Grenadine, sok pomarańczowy, lód[/perfectpullquote]
Rum – jak pić rum?
Sposób picia rumu zależy od jego rodzaju.
Rum biały, złoty i czarny najlepiej sprawdzi się w drinkach. Do najbardziej popularnych drinków z dodatkiem rumu należą: Pina Colada, Mojito, Cuba Libre. Rum smakowy najlepiej podawać z lodem. Premium Aged Rum należy pić w małych ilościach z niewielkiego kieliszka.
Każdy powinien kierować się własnym gustem. Rum pili piraci z Karaibów, bo trudno jest go wypić tyle by spaść z rei żaglowca do morza, ale jest świetnym trunkiem do mieszania z sokiem pomarańczowym. Przepisy na drinki są łatwo dostępne, ale na początek wystarczy butelka białego rumu (np. Brugal lub Bacardi), różne tropikalne kawałki owoców, lód, syrop truskawkowy i można na sobie, poświęcając się dla dobra nauki, poeksperymentować.
Rum – cena, gdzie można kupić?
Cena rumu zależy od jego wieku. Rum w wieku poniżej 8 lat dostaniemy w cenie niższej niż 100 zł, za rum w wieku od 8 do 12 lat zapłacimy od 100 do 300 zł. Rum mający powyżej 25 lat to wydatek rzędu od 350 zł do nawet 1400 zł za 700 ml trunku. Poza sklepami typu „alkohole świata” każdy supermarket posiada w ofercie rumy z najniższej i dla przyzwoitości przynajmniej jeden ze średniej półki cenowej. W sklepach tych ceny są średnio niższe o 10-30 zł.
Capitan Morgan (Netto), Brugal Blanco (Biedronka (49zł), Havana Club (Biedronka 49zł)), Bacardi (Lidl, Biedronka) 49 zł), Liberte White Rum (Lidl)
Biały lub czysty rum – ma łagodny smak, najczęściej wykorzystywany jest do przygotowywania drinków, w których pożądany jest łagodny smak (np. Pina Colada, Mojito, Cuba Libre). Rum biały poddaje się starzeniu od roku do kilku lat, po czym filtruje w celu usunięcia koloru. Z reguły jest tańszy niż rum bardziej dojrzały. Dostępne w „sieciówkach” rumy to dobre: Capitan Morgan (Netto), Brugal Blanco (Biedronka 49zł), Havana Club (Biedronka 49zł)), Bacardi (Lidl 49zł, Biedronka) 49 zł) i tani, do drinków Liberte White Rum (Lidl 37).
Bacardi Negra (Lidl 49 zł), Gran Imperio (Biedronka 37 zł)
Ciemny rum – za ciemne rumy uznaje się trunki o barwie od jasnozłotej bursztynowej do czarnej, rum ten dojrzewa, co najmniej kilka lat w dębowych beczkach. Ciemny rum jest bardzo aromatyczny i wyrazisty w smaku. Dostępne w pasłęckich sieciówkach: Bacardi Negra (Lidl 49 zł) i „podejrzany” Gran Imperio (Biedronka 37 zł; polska etykieta sugeruje coś innego niż etykieta włoska z tej butelki).
Brugal Añejo (Biedronka 49 zł),
Złoty rum – ma bursztynową lub złotą barwę, jego smak zależy od rodzaju beczek, w których dojrzewał, może mieć smak wanilii, migdałów, cytrusów, karmelu lub kokosa. Złoty rum dojrzewa od kilku do kilkunastu lat. Złote rumy wykorzystuje się do przygotowania drinków o mocniejszym smaku. W pasłęckiej Biedronce dostępny jest Brugal Añejo w cenie 49 zł (cena internetowa to ok. 80 zł).
Malibu Coconut Rum
Rum smakowy – z dodatkiem suszonych owoców, korzenia imbiru, wanilii, ziela angielskiego, cynamonu, goździków, ekstraktów z owoców, np. cytrusowych, wiśni, czarnej porzeczki, mango, ananasa. Rum Malibu Coconut Rum, świetny do drinków sprzedawany jest w różnych wielkościach butelek i w różnych cenach okazjonalnie w każdym supermarkecie.
Rumy, których próżno szukać w pasłęckich supermarketach
Czarny rum – najciemniejszy rum, produkowany z melasy powstałej w wyniku krystalizacji cukru. Czarny rum dojrzewa w mocno wypalonych lub zwęglonych beczkach. Czarny rum znajduje zastosowanie w przemyśle spożywczym do nadawania smaku i aromatu wyrobów cukierniczych i piekarskich.
Granatowy rum – ciemny rum, którego historia sięga XVII wieku, był produkowany dla brytyjskiej floty.
Premium Aged Rum – mieszanka kilku wiekowych rumów, w celu osiągnięcia niepowtarzalnego smaku i aromatu. Ma ciemną barwę i wyrazisty smak. Ten rodzaj rumu posiada oświadczenie wiekowe na opakowaniu, odnoszące się do najmłodszego rumu, z którego składa się mieszanka, np. Appleton Estate 21 z Jamajki składa się ze starszych rumów, mających co najmniej 21 lat.
Overproof Rum – rum o wysokiej zawartości alkoholu (zawierający więcej niż 50% alkoholu). Ten rodzaj rumu jest popularny na Karaibach oraz wykorzystywany do przyrządzania potraw. Najbardziej popularny rum z tej kategorii to Jamaica’s Wray And Nephew White Overproof.
Cachaça – popularny w Brazylii, wytwarzany ze świeżego soku trzciny cukrowej, krótko dojrzewający lub niedojrzewający w beczkach.
Muzeum Pasłęka, a właściwie muzeum powiatu Pr. Holland w Itzehoe
Niemieckie miasto Itzehoe i polskie miasto Pasłęk są, na podstawie Umowy o Partnerstwie z 11.10.1990 roku, miastami partnerskimi. W zabytkowym pałacu miejskim niemieckiego miasta Itzehoe od 1986 roku znajduje się muzeum powiatu Pr. Holland (dzisiaj Pasłęk). W dziewięciu salach eksponowane są listy, rękopisy, stare kroniki, historyczne mapy, plany, ryciny, fotografie. Są tutaj również zabytkowe narzędzia i przedmioty ukazujące etnografię Pasłęka i okolic z czasów sprzed II wojny światowej. Znajduje się tam również informacja o współpracy miast Itzehoe i Pasłęka w ramach, której realizowane były między innymi projekty renowacji niektórych pasłęckich zabytków. muzeum jest stałym punktem wycieczkowym pasłęckiej młodzieży szkolnej odwiedzającej to miasto w ramach wymiany integracyjnej.
Jedno ze spotkań w muzuem Preussisch Holland. Fot. z serwisu http://www.preussisch-holland.de
W Itzehoe, po II wojnie światowej, zamieszkało wielu mieszkańców przedwojennego Preussisch Holland. Od lat w muzeum odbywają się spotkania byłych mieszkańców dawnego Oberlandu.
Wydanie: Księgarnia św, Wojciecha Poznań 1987. Typologia osobowości wg. R. Le Senne’a. Są książki, które pożyczone giną. Nie można ich już kupić w księgarni i pozostaje tylko Internet. Należy do nich „Z tajników naszego ja” napisana prze księdza Tarnowskiego. Przeczytałem ją w trakcie studiów, wiedziałem już, że każdy człowiek jest inny i tej inności nie zmieni. Nie wiem czy są inne, lepsze książki opisujące typy ludzkich osobowości, charakterów, cechy indywidualności, ale ja już innej nie potrzebowałem. W niezwykle przejrzysty sposób autor, na podstawie typologii Le Senne’a, opisał 8 typów charakterologicznych: sangwinik, choleryk, nerwowiec, apatyk, flegmatyk, sentymentalny, pasjonat, amorfik. Przypisanie odbywa się jedynie poprzez określenie trzech głównych cech: emocjonalności, aktywności i oddźwiękowości. W celu rozpoznania podtypów pomocne są jeszcze tzw. dyspozycje uzupełniające: biegunowość, zachłanność, upodobania zmysłowe, tkliwość, towarzyskość. Dla celów niemedycznych nie ma jednak konieczności takiego zagłębiania się w czyjąś psychikę.
Już w trakcie czytania przypisywałem te osobowości do konkretnych osób. W książce znajdziemy nie tylko opisy typów, gdyż to niczemu nie mogłoby służyć. Do każdego typu przypisane są zalety i wady, wskazania wychowawcze oraz porady dotyczące np. wyboru zawodu. Kiedy pozwalałem sobie przeczytać zalety cechujące typ, przypisany przeze mnie konkretnej osobie, ta była zaskoczona faktem jak dobrze ją znam. Kiedy jednak czytałem wady, to za wyjątkiem tej konkretnej osoby, której dotyczyły, wszyscy wokół potwierdzali słuszność opisu.
Jednymi z wielu wynikających z książki wniosków są:
nie ma typów osobowości lepszych i gorszych, ale każdy z nich daje inne możliwości w różnych dziedzinach życia np. sangwinikowi łatwo jest być politykiem a nerwowcowi (nie mylić z nerwicami) aktorem
do każdego typu osobowości docierają inne rodzaje argumentów np. sentymentalny kieruje się emocjami a flegmatyk oczekuje konkretnych faktów
ludzie o tych samych typach osobowości mogą ujawniać jego wady lub zalety przez co tylko wydają się mieć różne charaktery
Czytam i jestem przerażony. Wiem, że każda wojna jest czasem śmierci i potworności, o których chcemy zapomnieć, ale tego robić nam nie wolno. Jestem pełen szacunku dla pracy jaką wykonała autorka. Tego czego dokonała bohaterka książki, pani Irena Sendlerowa, nie jestem w stanie ogarnąć. Była zwyczajną kobietą. Miała prawo nie pamiętać każdego dziecka, któremu pomogła przeżyć. Rozumiem jej strach przed prawdą nawet kilkadziesiąt lat po wojnie. Nie rozumiem tylko, jak w tym popiele ludzkich potworności można być człowiekiem. Piekło i niebo.
Ta książka powinna być lekturą. Uczy odwagi i wrażliwości. Tego nie uczą lekcje historii. Już w trakcie czytania pytałem tych co mogli pamiętać tamte czasy: czy to prawda? Zawiłe odpowiedzi mówiły, że tak, to prawda. Czytanie historii opisanych przez Annę Bikont wywołuje szok, gniew, żal, ale po tylu latach przede wszystkim wstyd i poczucie hańby. Rozumiem teraz, dlaczego historia jest zakłamywana. Nie jest to bowiem książka tylko o tragedii Żydów mieszkających w Polsce przed wojną, w czasie wojny, po wojnie. Nie jest to książka tylko o człowieczeństwie tysięcy Polaków. To jest książka o okrucieństwie milionów. Takie postawy znajdziemy i dzisiaj. Są uśpione. Ich przejawy znajdziemy w słowach i gestach. Kiedy znów przyjdzie, a pewnie przyjdzie, czas zezwierzęcenia to historia się powtórzy.
Książka ta, to w dużej części wywiady ze starymi ludźmi, którzy zawdzięczają swoje przetrwanie Irenie Sendlerowej. Poznajemy ich historie z czasów shoah, czyli holocaustu. Tylko oni rozumieją czym był. Autorka subtelnie opisuje wpływ tych okrutnych doświadczeń na ich dalsze życie. Czytając książkę łapałem się na myślach: jakie to niezwykłe, ciekawe, niemożliwe … To nie jest powieść. To kronika opisująca tragedie milionów ludzi, ale przybliżone poprzez pokazanie losów pojedynczych ludzi. Ich zdjęcia są częścią książki. Możemy ich zobaczyć.
Ksiądz czasami jest kimś więcej niż tylko duchowym przewodnikiem. Jeśli jest miłośnikiem skoków spadochronowych to bez trudu przyciągnie do tego niebezpiecznego sportu rzeszę młodych adeptów. Są wśród księży fani podnoszenia ciężarów, starych motocykli, gier planszowych, albo … dobrej kuchni. Dobry czy zły ksiądz jest zawsze wzorem, który naśladują jego uczniowie.
Pasłęk
Ksiądz Henryk Rawski, rok 1992, Tychnowy
Ksiądz Henryk Rawski przyjechał do Pasłęka w 1975 roku i pełnił tu posługę kapłańską do roku 1981, a więc przez 6 lat. Proboszczem w tym czasie był ksiądz kanonik Marian Maćkowiak, zapamiętany jako budowniczy nowej plebanii i remontu kościoła św. Bartłomieja. Ale jego aktywność i osobista charyzma nie utrwaliły się w pamięci ówczesnej młodzieży tak jak uśmiech i pasja do muzyki jaką przyniósł do nas ksiądz Rawski.
W drugiej połowie lat 70 XX wieku muzyka w Pasłęku to nie tylko liczne koncerty znanych w Polsce zespołów. Rozbrzmiewały tu dwa chóry: Szkoły Podstawowej nr 3 prowadzony przez młodą nauczycielkę muzyki panią Marię Korzeniowską i kościelny, którym dyrygował właśnie ksiądz Rawski. Liczne sukcesu obydwu chórów poza Pasłękiem, ale przede wszystkim wspaniałe oprawy muzyczne przyciągały tłumy pasłęczan. Zamiłowanie i duże umiejętności gry na organach sprawiły, że przez jakiś czas duchowny dawał również popis swoich umiejętności na organach we Fromborku.
Konie
Fot. KAI
Drugą pasją księdza były konie. W czasach, gdy był proboszczem na wsi, a potem na emeryturze, miał własnego wierzchowca. Sam organizował wielokrotnie zawody jeździeckie dla zawodników z całej Polski. Często sam był ich uczestnikiem. „- Ja natomiast zawsze dostaję wyróżnienie jako najstarszy uczestnik rywalizacji – podkreślał żartobliwie.” Znana z jego opowiadań jest historia, gdy na koniu przedzierał się przez śnieżne zaspy na mszę do jednej z wsi. Również, opowiadał, zdarzało mu się jeździć konno do chorych z Najświętszym Sakramentem. Niektórzy z odwiedzających,tak jak moja żona, sami mogli skorzystać z zaproszenia do konnej przejażdżki. Uczył również dzieci miłości do koni, na których, pod jego opieką, mogli zdobywać pierwsze swoje doświadczenia jeździeckie. Niestety, ale miłość ta zakończyła się śmiertelnym wypadkiem 75 letniego, zawsze uśmiechniętego księdza.
[perfectpullquote align=”full” bordertop=”false” cite=”” link=”” color=”” class=”” size=””]”Dwa lata temu na Boże Narodzenie tak nas tu zasypało śniegiem, że żaden samochód nie mógł przejechać. Parafianie z dojazdowych kościołów wątpili, że przyjadę i odprawię im Msze św. Ja jednak osiodłałem konia i po tym zaspach pojechałem. Bez konia nie byłoby to możliwe, bo tyle było śniegu, że nawet traktory nie jeździły. Gdy byłem na miejscu, parafianie byli mi bardzo wdzięczni. Można powiedzieć, że wtedy mój koń okazał się bardzo pomocny w pracy duszpasterskiej” – wspominał kapłan.[/perfectpullquote]
Wycieczki
Jedną z pasji księdza była turystyka. W trakcie posługiwania w Ząbrowie organizował dla dzieci wędrówki szlakiem mazurskich jezior. Każdorazowo brało w nich udział od kilkunastu do kilkudziesięciu osób. – Nie oddalamy się daleko, ale kroczek po kroczku obserwujemy piękno otaczającej nas przyrody – mówił ks. Henryk. Okoliczne wędrówki trwały około pięciu godzin, w czasie których chodzili po okolicznych lasach i wokół jezior. – Na jednej z naszych tras zwiedzamy np. bardzo ładny stary zamek. Albo innym razem idziemy do któregoś gospodarza, żeby nam pokazał, jak pracuje. Oglądamy jego pracę od postaw – opowiadał ksiądz. Proboszcz organizował także wycieczki rowerowe. Sam jechał konno, a dzieci na rowerach. Podczas wycieczek było ognisko i pieczenie kiełbasek. W wakacje wycieczki organizowane były regularnie w każdą środę.
Ksiądz
Kościół pod wezwaniem Św. Ducha w Ząbrowie
-Dla mnie najcenniejsze w życiu jest odprawianie mszy świętej w zwykły dzień powszedni. Przychodzi wtedy grupka 8-10 starszych i najwierniejszych parafian, a ja wtedy mogę spokojnie się skupić na celebrowaniu. Ci, którzy przychodzą w tygodniu, to tak naprawdę chcą tej mszy. Jest wtedy kompletna cisza i spokój. Taka msza w tygodniu jest dla mnie wielką radością i czekam na nią przez cały dzień – mówił kapłan. Jego zdaniem każdy duchowny musi kochać to, co robi, ponieważ tyko wtedy praca duszpasterska nie będzie go męczyć. Ksiądz co roku w dniu świętej Cecylii, patronki muzyków, organizował dla parafian koncerty. W nawie głównej ustawiał elektroniczne organy i nagłośnienie. W święto muzyków parafianie, zamiast słuchać kazania księdza, słuchali jak gra na organach. Na tę specjalną mszę przychodziło znacznie więcej ludzi niż w inne niedziele. Proboszcz przed koncertem wysyłał do każdego domu ministrantów z imiennym zaproszeniem. Ksiądz nie tylko grał, ale także opowiadał o muzyce i kompozytorach.
Ksiądz Rawski wspierał finansowo dzieci kupując im np. piłkę, strój czy buty sportowo dając im możliwość gry w miejscowej drużynie. Czasami dawał po prostu jedzenie albo przybory szkolne. Na każdej niedzielnej mszy było grubo ponad 10 ministrantów. O czym to świadczy? Samo zgłoszenie go do konkursu „Proboszcz Roku”, przez parafian Ząbrowa, jest oceną jego duszpasterskiej pracy.
Biografia
Ks. Henryk Rawski urodził się 10 stycznia 1941 r. w Warszawie, a zmarł w wieku 75 lat (41 lat kapłaństwa) jako Kanonik Zasłużony Kwidzyńskiej Kapituły Współkatedralnej w poniedziałek 19 września 2016 r. w Tychnowach. Święcenia kapłańskie przyjął 22 czerwca 1969 r. w Olsztynie. W latach 1975-1981 pełnił posługę w parafii św. Józefa w Pasłęku. Po odejściu z Pasłęka został proboszczem: w latach 1985-1997 w parafii Matki Bożej Różańcowej w Tychnowach, w latach 1997-2005 w parafii Zesłania Ducha Świętego w Ząbrowie a od 2005 do 2014 roku w parafii w Czarnym Dolnym, z której w wieku 73 lat przeszedł na emeryturę. Ks. Rawski, był najstarszym finalistą konkursu „Proboszcz Roku 2004”. Miał wtedy 63 lata.
Kiedy kogoś nie ma już z nami mnożą się pytania wynikające z różnych, sprzecznych informacji. Znalazłem taki oto zapis:
„– Można powiedzieć, że wychowałem się przy koniach, bo moi rodzice także mieli konie – opowiada proboszcz. Sam jeździ konno dopiero od kilkunastu lat, kiedy to został proboszczem w poprzedniej parafii w Rzecznej, gdzie jeździectwo było bardzo mocno kultywowane. Parafia nosiła wezwanie św. Jerzego, który jest patronem tego sportu.”
Jest to tekst z artykułu o księdzu w czasie, gdy był proboszczem w Ząbrowie koło Iławy. Niestety nie znalazłem wzmianki o tym jakoby pełnił posługę w Rzecznej. Zresztą też nie znam informacji o jego pracy we Fromborku mimo, że sam go tam spotkałem i słuchałem jak gra na organach. Ciekawy byłby to wątek w życiorysie księdza, który rozpoczął swoją przygodę z końmi wieku ponad 50 lat i doszedł do poziomu organizowania i startowania w zawodach jeździeckich.
Krótkie uzasadnienie nominacji na „Proboszcza Roku 2004”
Ks. Henryk Rawski*, parafia Ducha Świętego w Ząbrowie (diecezja elbląska)
Postawił na sport – organizuje zawody piłki nożnej dla młodzieży, zawody jeździeckie, w których sam bierze udział, wycieczki rowerowe i piesze dla dzieci. Propaguje lokalny patriotyzm, oprowadza wycieczki szkolne po okolicach opowiadając o ich historii. Kocha muzykę: śpiewa i gra na kilku instrumentach. Zorganizował całoroczną pomoc parafialną dla najuboższych rodzin, m.in. letni wypoczynek dla dzieci czy wyprawki szkolne. W dniu św. Cecylii organizuje w kościele uroczyste koncerty.
Mamy spodzimek. Rano kierowcy zeskrobują lód z szyb samochodów, a w ciągu dnia co odważniejsi chodzą w koszulach z krótkimi rękawami. Taka fenologiczna pora roku – spodzimek.
Fenologiczne pory roku
Wynikają z cyklu rozwojowego przyrody. Są wyznaczane przez rozwój liści, kwitnienie, rozsiewanie nasion, zrzucanie liści i inne fazy rozwoju określonych gatunków roślin. Charakterystyczne dla każdej pory roku gatunki roślin nazywamy roślinami wskaźnikowymi. Na rozpoczynanie się i zakończenie fenologicznych pór roku mają wpływ warunki pogodowe w danym roku i położenie geograficzne. Dlatego ich początek i czas trwania jest inny w różnych latach. Na Zydlongu wiosna fenologiczna może przyjść kilka dni wcześniej niż na ogródkach działkowych przy ulicy Polnej.
W zimie wyróżnia się trzy podokresy.
Przedzimek. W okresie gdy ziemia nie jest jeszcze trwale zamarznięta. Zwykle trwa on od końca listopada do połowy grudnia.
Pełnia zimy. Gdy grunt trwale jest zamarznięty mamy pełnię zimy, która kończy się zwykle pod koniec lutego.
Spodzimek. Jest to ta część zimy, w której nocą mamy temperaturę poniżej 00 , a w dzień temperatura powietrza jest już dodatnia. Pokrywa śnieżna w ciągu dnia zaczyna zanikać. Obserwujemy wzrost pąków wierzb. U nas, okres ten trwa około 12 dni i jest to najkrótsza fenologiczna pora roku!
I co z tego?
Fenologiczne pory roku mają dla ogrodników, rolników większe znaczenie niż meteorologiczne pory roku, ponieważ opierają się na wskazaniach samych roślin. Przeciętnemu ogrodnikowi fenologiczne pory roku pozwalają zorientować się kiedy siać, sadzić, ochraniać przed mrozem i zbierać plony. Jest to czas, w którym mój ojciec stawiał w ogrodzie „foliak” i zaczynał nagrzewać ziemię pod pierwsze sadzonki pomidorów.
Teraz przed nami przedwiośnie (zaranie wiosny), potem pierwiośnie (wczesna wiosna) i w końcu pełnia wiosny. Jest to czas, w którym czuję się jak uczeń w piątek po lekcjach, albo w ostatni tydzień szkoły, albo przed pierwszą randką z dziewczyną, która jeszcze nie wie, że będzie moją żoną, albo … I tak co rok.
Olga Tokarczuk (fot. z serwisu https://patrycjawalter.com)
Czytając tę książkę przenikamy do świata wsi, którego już nie ma. Dla jej bohaterów ten świat wydawał się trwać od wieków i miał trwać kolejne wieki, ale nim odeszli on przeminął. Analiza tej powieści nie jest łatwa, a na pewno wymaga dłuższej recenzji, takiej jak ta poniżej. Od siebie dodam tylko, że doceniam trud i umiejętności pisarskie autorki jakie wymagało napisanie tej powieści. Wiem też, że nie każdy to doceni. Nie jest to bowiem literatura dla tych co czytają powierzchownie, bez refleksji. Dla mnie ujęcie czasu akcji w jednym miejscu, od narodzin do śmierci, wyzwoliło po jej przeczytaniu wiele refleksji. Istotne jest tutaj stwierdzenie „po przeczytaniu”.
Jarosław Klejnocki 20 października 2008 Recenzja książki: Olga Tokarczuk, „Prawiek i inne czasy”
W środku mitu
'Prawiek i inne czasy” jest książką przełomową w literackiej karierze Olgi Tokarczuk. To właśnie dzięki niej odniosła artystyczny i komercyjny sukces.
„Prawiek” jest powieścią niezwykłą i stanowi bardzo ciekawy projekt artystyczny. To z jednej strony saga, nawiązująca do najlepszych tradycji tego gatunku, opowiadająca o dziejach dwóch rodzin – Boskich i Niebieskich – zamieszkujących fikcyjną wieś Prawiek, położoną gdzieś w Kieleckiem. Akcja książki rozpoczyna się u wrót I wojny światowej, a doprowadzona zostaje aż do lat 80. XX w. i opisuje perypetie trzech pokoleń. Ale jest to także powieść-rzeka, gdyż portretuje też świat jako taki, wprowadza liczne wątki poboczne – w tym refleksyjne, magiczne, historyczne, filozoficzne – i zaludnia karty opowieści innymi licznymi bohaterami, których zagmatwane często losy składają się na swoiste puzzle rzeczywistości i zbiorowy portret polskiej prowincji w minionym stuleciu.
Tokarczuk nie snuje swych historii z punktu widzenia wielkich przemian, procesów historycznych, cywilizacyjnych czy politycznych. Przyjmuje perspektywę jednostkową – jej książka jest przede wszystkim opowieścią (wyraźnie zresztą noszącą stygmat feminizmu) o konkretnych osobach i w tym właśnie przejawia się siła i moc przekonywania jej narracji. Dzieje poszczególnych ludzi (a zwłaszcza kobiet!), ich uwikłania i pokrętne drogi życiowe wydają się przy tym zaskakująco prawdziwe i – co najważniejsze – autentyczne, a dzięki temu zyskują akceptację czytelnika.
Innym walorem „Prawieku” jest całościowe założenie opowieści. Tytułowy Prawiek jest co prawda prowincjonalną wsią, ale także metaforą świata. Niczym Reymontowskie Lipce stanowi przestrzeń zamkniętą, w której dzieje się wszystko: historia wkracza brutalnie, polityka weń ingeruje, zachodzą społeczne i kulturowe przemiany, ale główny nurt zdarzeń rozgrywa się w hermetycznym kręgu lokalnej społeczności pełnej tyleż typowych, co oryginalnych indywidualności ludzkich.
Tokarczuk portretuje polską prowincję inaczej niż inni polscy pisarze zajmujący się tą tematyką. Nie uprawia satyry jak Redliński (jako autor „Konopielki”), nie kultywuje nostalgii jak Myśliwski (jako autor „Kamienia na kamieniu”), nie fascynuje ją upadek tradycyjnej chłopskiej kultury i społeczne dramaty człowieka jak Kawalca (jako autora „Tańczącego jastrzębia”). Jej wieś jest tyleż realistyczna, co magiczna. Jej opowieść – tyleż psychologiczna, co symboliczna. W pewnym sensie artystyczna wizja Tokarczuk przypomina w „Prawieku” dzieła romantyków: stanowi pomieszanie realizmu i fantastyki, racjonalnego opisu i magii, jest opowieścią zakorzenioną w historii, a jednocześnie pełną fantazmatów.
Można ją, oczywiście, czytać jako historię polskiej wsi w burzliwym wieku wojen i politycznych przemian. Można ją także czytać jako przypowieść o skomplikowanych ludzkich losach. Jako powieść psychologiczną i metaforyczną jednocześnie.
Kluczem do zrozumienia „Prawieku” jest jednak mit. „Od kiedy pamiętam, chciałam napisać książkę taką jak ta. Stworzyć i opisać świat. Jest to historia świata, który jak wszystko, co żywe, rodzi się, rozwija i umiera” – powiada o „Prawieku” Tokarczuk. Mit bowiem stanowi uniwersalny wzorzec ludzkiego losu. Każda wielka powieść sięga do mitów – twierdzi pisarka – to znaczy do skarbnicy uniwersaliów. I taki jest też właśnie „Prawiek”.
Bardziej wyrafinowany czytelnik odnajdzie więc w tej książce buddyjską refleksję nad ludzkim i zwierzęcym cierpieniem, sentymentalno-romantyczny stosunek do natury, jungowską reinterpretację hiobowego cierpienia jako metaforę ludzkiego istnienia, dialog pomiędzy pascalowską i oświeceniową, racjonalną koncepcją postrzegania Boga, wreszcie pesymistyczną – gnostycką – wizję świata.
Ale nade wszystko jest to zapierająca dech w piersiach opowieść o ludzkim życiu i zmaganiu się z samym sobą, okolicznościami, moralnymi i religijnymi normami, historią. Opowieść pełna czułości dla świata, mimo jego okrucieństwa, i dla żyjących nań ludzi, którzy za wszelką cenę chcą, z rozmaitym skutkiem, nadać sens własnej egzystencji.
Romans. Nie romansidło, chociaż zdania mogą być podzielone. Dużo dialogów. Ponad 300 stron, które czyta się szybko i przyjemnie. Zakochana Juliette wysiada z samolotu, który chwilę po starcie ulega katastrofie. Giną wszyscy pasażerowie. Ona też miała umrzeć. Co teraz?
Lubię literaturę przesiąkniętą metafizyką, w której życie bohatera po śmierci się nie kończy, ale u Musso nie znajdziemy nic oryginalnego. „Nie załatwione sprawy” sprowadzają zmarłych do świata żywych, a zasada determinizmu ograniczająca się tutaj do tego, że „śmierci nie można oszukać” są w literaturze i filmie „wałkowane” do znudzenia od wielu lat. Pisarz tworząc postaci nadał im nie tylko wygląd, ale również rys charakterologiczny będący w zgodzie z podręcznikową wiedzą z dziedziny psychologii. Kiedy dodamy do tego realne miejsce akcji – Nowy Jork, które zwięźle, ale realistycznie przedstawia dzielnice Bronks, Manhattan i Brooklyn, otrzymujemy przyjemną powieść prawie dla każdego. Może być ona łatwo adoptowana jako scenariusz filmu jakich nakręcono wiele. Jest w niej wszystko co pobudzi naszą wyobraźnię. Wzajemnie przeplatają się w niej wątki miłosne, sensacyjne, metafizyczne i filozoficzne. Mimo to styl pisarski Musso sprawia, że trudno jest się pogubić.
Nie jestem miłośnikiem literatury, w której głównym motywem jest miłość. Mimo to kilka książek, wśród nich „Uratuj mnie”, czytało się wyjątkowo dobrze. Recenzje i streszczenia tej książki, przekonały mnie do jej przeczytania jednak zachwyty uważam za przesadzone, chyba że były pisane przez i skierowane do miłośników tego typu literatury – romansu.
Główne postaci: Grace Costello, Juliette Beaumont, Sam Galloway, Mark Rutelli, Jodie Costello, ShakePowell
Mistrz krajowy zakonu krzyżackiego (Zakon Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie), decyzją którego 29 września 1297 roku miasto Holland (dzisiaj Pasłęk) uzyskało prawa miejskie. Przyznał również prawa miejskie, na prawie chełmińskim, dla miast: Christburg (prawa miejskie -1291, Dzierzgoń), Graudenz (prawa miejskie -1297, Grudziądz) i Mewe (prawa miejskie – 1297, Gniew).
Poniższy tekst pochodzi z serwisu Wikipedia
Meinhard von Querfurt, także Meinherus von Querenvord, Meynko von Querenforth (urodz. ?, zm.1299) – komtur dzierzgoński w roku 1279, komtur królewiecki w latach 1280-1283, komtur pokarmiński w latach 1284-1288, mistrz krajowy Prus w latach 1288-1299.
Mistrz Hermann von Salza i Meinhard z Kwerfurtu. Obraz z Malborka, obecnie znajduje się w Muzeum Narodowym Starej Galerii w Berlinie, autor Eduar Daege 1853 olej na płótnie
Życiorys
Meinhard wywodził się bogatego rodu burgrabiów magdeburskich osiadłych w Saksonii. Nie wiadomo kiedy i gdzie wstąpił w szeregi zakonu krzyżackiego. Do Prus przybył najprawdopodobniej przed 1279 rokiem, gdyż źródła w tymże roku podają go jako komtura Dzierzgonia. Funkcję tę pełnił krótko, bo już w 1280 roku na stanowisku komtura Królewca zastąpił Mangolda. W roku 1283 opuścił Królewiec i objął stanowisko komtura Pokarmina, gdzie służbę pełnił do roku 1288, kiedy to został wybrany na mistrza krajowego Prus. Meinhard von Querfurt stanowisko mistrza objął około 2 lutego 1288 roku, podczas kapituły prowincjonalnej w Elblągu. Nominację przyjął z rąk obecnego na kapitule wielkiego mistrza Burkharda von Schwandena. Nagła zmiana na stanowisku mistrza krajowego z Konrada von Thierberga, na młodszego Meinharda podyktowana była zapewne, planami podboju Litwy. Młodszy, silniejszy a przede wszystkim energiczniejszy Meinhard wydawał się bardziej odpowiedni na stanowisku mistrza krajowego.
Poniższy tekst stanowi fragment pracy, zatytułowanej „Cmentarz żydowski w Pasłęku. Opracowanie historyczno-konserwatorskie”, przygotowanej w 1996 roku przez uczniów z Koła Historycznego działającego przy Liceum Ogólnokształcącego im. Bohaterów Grunwaldu w Pasłęku. Opiekę merytoryczną i redakcyjną sprawowała mgr Katarzyna Panimasz, a szczególny wkład w powstanie tego opracowania wnieśli: Agnieszka Szyk, Marta Kruba, Ewa Kleparska, Maria Floriańczyk, Agnieszka Kaczorowska, Paweł Palczewski, Dariusz Ortman, Maciej Gudan, Agnieszka Ujazdowska, Małgorzata Rogalska, Joanna Abrusiewicz, Edyta Machul i Sylwia Hermanowicz.
Pierwsza informacja o pobycie Żydów w Pasłęku pochodzi z 1779 roku, kiedy to jeden z bogatych sukienników – Reple – wniósł skargę na kupców żydowskich, którzy stanowili dla niego konkurencję i przez to uszczuplali jego dochody. Obecność Żydów była dość kłopotliwa dla miejskich rzemieślników, dlatego też mocą miejscowych zarządzeń wprowadzono pewne ograniczenia – Żydzi mogli zatrzymywać się w jednym miejscu nie dłużej niż 24 godziny i handlować tylko poza bramami miejskimi lub po wsiach. Żydzi, którzy pozostać w mieście dłużej, nie mogli zajmować się handlem i zazwyczaj pracowali jako robotnicy najemni. Im jednak też nie pozwalano na stałe osadnictwo. Przykładem takiej polityki władz była sprawa Marksa Lemona, który w 1806 roku złożył wniosek w Zarządzie Miejskim o zgodę na kupno działki pod piętrowy dom mieszkalny mieszkalny. Podanie to zostało odrzucone. Tak było do 11 marca 1812 roku, kiedy to wydano edykt, który zezwalał Żydom na stałe osadnictwo w Prusach oraz zrównywał ich w prawach z innymi obywatelami. W związku z nadaniem obywatelstwa narzucono im pewne obowiązki: każdy Żyd musiał ustalić i poświadczyć swoje nazwisko rodowe; wszystkie dokumenty musiał prowadzić w języku niemieckim lub innym języku żywym, a podpisy musiały być składane w alfabecie gotyckim lub łacińskim.
Jako pierwsi do Pasłęka przybyli następujący Żydzi: Lewin Tobias Lindenheim (1813 r.), Nothan Joseph Furst (1813 r.), Bohr Joseph Furst (1813 r.), Joseph Salomon Isenheim (1813 r.), Marcus Jontof Stolpin (1813 r.), Jacob Gollschalch Rosenberg (1814 r.), Aron Dawid Arenheim (1814 r.), Joseph Aleksander Furst (1814 r.), Joseph Jinking Isenheim (1816 r.), Suskimi Girach Ladendorf (1816 r.).
Prawie wszyscy Żydzi zajmowali się handlem, niektórzy znich dorobili się znacznego majątku i cieszyli się poważaniem. Szczególnie znaną była rodzina Arisów. Opanowali oni miejscowy handel zbożem oraz kierowali gminą żydowską. Ariosowie zamieszkiwali przy ul. Arntsfreihen 18a – dzisiejszej ul. Augustyna Steffena. Niestety, dom ten nie zachował się.
Pogrzeb
Heinrich Aris stał na czele pasłęckiej gminy żydowskiej, natomiast Samuel Aris był jednym z trzech członków komitetu Giełdy Zbożowej, założonej w 1871 roku i mieszczącej się na parterze hotelu Deutschhause w Pasłęku. Samuel Aris przyczynił się do opanowania przez jego rodzinę lokalnego handlu zbożem. Od 1857 roku rodzina Arisów dominowała także w handlu skórami i materiałami włókienniczymi, a jeden z jej przedstawicieli pracował jako makler w handlu nieruchomościami. Jedynie Heinrichowi Riasowi udało się uzyskać majątek i kapitał w wysokości miliona marek, przez co stał się najbogatszym mieszkańcem Pasłęka. H. Aris mógł sobie pozwolić na budowę największego i najpiękniejszego domu w mieście. Jego znaczenie wśród elity miejskiej było ogromne, potrafił uzależnić od siebie wielu ludzi z arystokracji i posiadaczy ziemskich. Po jego śmierci w dniu 18 września 1930 roku, w uroczystościach pogrzebowych wzięli udział okoliczni ziemianie oraz znaczący mieszkańcy Pasłęka.
Znana była również rodzina Lesserów, która zamieszkiwała przy Reiterstrasse 5, obecnej ul. Kościuszki. Lesserowie zajmowali się przede wszystkim handlem wyrobami skórzanymi.
Społecznością żydowską zarządzała gmina wyznaniowa. Na jej pieczęci widniały dwa wspięte lwy podtrzymujące tablicę, koronę i napis: „Vorstand der Synagogen – Gemein – de zu Pr. Holland”. Pod zarządem gminy znajdowały się: boźnica, łaźnia, szkoła i inne obiekty użyteczności publicznej. Najwcześniej, bo już w 1817 roku założono cmentarz i dom modlitwy. W 1826 roku powstało nad Kanałem Młyńskim kąpielisko. W 1836 roku zbudowano pierwszą synagogę, która funkcjonowała do 1878 roku, kiedy to wzniesiono synagogę murowaną. W 1895 r. założono szkołę, do której uczęszczało 26 dzieci. Dopiero w 1892 r. w jednym z domów urządzono łaźnię.
Najważniejszym miejscem dla społeczności żydowskiej była synagoga. Po kolejnych zmianach jej lokalizacji powstał ostatecznie obiekt murowany, którego opis można znaleźć w „Kronice Pasłęka” autorstwa ks. Kazimierza Cyganka. Synagoga zaczynała się w miejscu, gdzie kończy się ul. Krasickiego, a zaczyna się ul. Dąbrowskiego. Była to masywna budowla murowana. Według przekazu ks. K. Cyganka front synagogi był wysoki na siedem metrów, z dachem płaskim pochyłym do muru miejskiego, murowany z cegły, na którym stała figura Mojżesza trzymającego tablice z przykazaniami. Ponadto zdobiła świątynię otwarta księga Tory oraz tablica z dwunastoma kwadratami, oznaczającymi dwanaście pokoleń izraelskich. W środku budynku, przy ścianie szczytowej od strony ulicy, umiejscowiono szafę ołtarzową, tak zwany Aron ha-Kodesz, w której trzymano siedem pergaminowych zwojów Tory. Ponad nią znajdował się złocony napis w języku hebrajskim o treści „Świątynia Wiekuistego” oraz Tablice Praw, podtrzymywane przez dwa złocone lwy i orła z rozpostartymi skrzydłami. Przed wnęką ołtarzową wzniesiono bimę z balustradą i pulpitem, na którym leżał czerwony obrus z tarczą Dawida i napisem „Magen Dawid” oraz stały dwie świece. Po obu stronach przejścia stały ławki dla mężczyzn. W drugim końcu synagogi, naprzeciw szafy ołtarzowej znajdował się chór kobiecy. Na ścianach świątyni w pięknych ramach umieszczono dwa teksty modlitw za dusze zmarłych. Był to dar dr Arnheima z Elbląga, ufundowany na otwarcie synagogi. Po raz pierwszy modły w synagodze miały miejsce w w dniu 3 lipca 1878 roku, a 24 lipca 1878 roku odbyło się jej uroczyste otwarcie.
Żydzi przybywali na teren Pasłęka przede wszystkim z ziem polskich oraz z Pomorza, czyli tak zwanych Prus Wschodnich. Ze względu na związki gospodarcze i językowe, ludność ta prawdopodobnie ulegała dość szybkiej asymilacji. Praktycznie wyróżniała ich tylko wyznawana religia oraz związane z nią formy kultu. W 1864 roku było w Pasłęku 160 Żydów, w 1880 roku – 175, później liczba ta stale malała. Przyczyną tego były zapewne trudne warunki ekonomiczne przełomu wieków oraz I wojna światowa. W 1903 roku w Pasłęku odnotowano 104 osoby pochodzenia żydowskiego, a w 1933 roku już tylko 41 osób. Po dojściu nazistów do władzy, pasłęccy Żydzi zostali poddani narastającym szykanom. Nasilił się bojkot ekonomiczny, dochodziło do ataków na osoby pochodzenia żydowskiego. W 1938 roku gmina żydowska uległa rozwiązaniu. Uprzednio sprzedany gmach synagogi został podpalony podczas Nocy Kryształowej. Nazistowskie represje wymusiły ostateczną emigrację Żydów z Pasłęka. Część Żydów została deportowana do obozów zagłady. Jak podaje „Encyclopedia of Jewish Life before and during the Holocaust”, w 1942 roku w mieście żyła już tylko jedna osoba pochodzenia żydowskiego.
Cmentarz żydowski w Pasłęku został założony na peryferiach miasta, na wzgórzu, a więc na terenie nie nadającym się zbytnio pod zabudowę, co zmniejszało ryzyko wywłaszczenia go na inne cele. O takiej lokalizacji cmentarza zadecydowały zapewne zarządzenia administracyjne i względy natury ekonomicznej – ziemia była tam tańsza.
Widok macew na cmentarzu żydowskim w Pasłęku
W 1817 roku po raz pierwszy zakupiono grunt pod miejsce pochówku. Była to działka przy dzisiejszej ul. Wojska Polskiego, kupiona od piekarza Zerloha za kwotę 30 talarów. W 1864 roku dokupiono dalszy kawałek ziemi od cukiernika Zachowskiego. Ta dwuetapowość organizowania cmentarza znalazła swój wyraz w rozmieszczeniu mogił: najstarsze znajdują się w części północno-zachodniej; młodsze – w części południowej. Uwagę zwraca także typ grobów oraz rozmieszczenie rzędów. W części starszej występują mogiły ziemne, w części młodszej – mogiły z obudową lastrykową.
Przed końcem XIX wieku, prawdopodobnie po poszerzeniu terenu cmentarnego, całość otoczono masywnym murem z cegły, licowanej jednostronnie od strony nekropolii. Mur ten został wzmocniony filarkami, ustawionymi regularnie co 240 centymetrów. Od strony południowej – obecnej ul. Wojska Polskiego – umieszczono bramę wejściową, z tej też strony mur był z cegły dwustronnie licowanej. Z prawej strony bramy, w narożniku południowo-wschodnim zachował się budynek, prawdopodobnie wykorzystywany do celów cmentarnych, zapewne jako dom przedpogrzebowy.
Pasłęcki cmentarz żydowski jest jedną z najlepiej zachowanych nekropolii wyznania mojżeszowego w tym regionie. Mimo, że nie należy do cmentarzy dużych i zaawansowanych wiekowo, to jego wartość historyczna jest niepodważalna. Stanowi ostatni materialny ślad istnienia w mieście i jego okolicy społeczności żydowskiej.
Jeśli to jest jeden z najlepiej zachowanych cmentarzy to jak wyglądają inne?
Cmentarz został założony na terenach podmiejskich Pasłęka, jedyny dostęp do niego stanowiła oryginalna brama żelazna, umiejscowiona w południowym odcinku muru cmentarnego, od strony dzisiejszej ul. Wojska Polskiego. Rozbudowa miasta, jaka miała miejsce w pierwszej połowie XIX wieku, spowodowała zamknięcie dojścia do cmentarza od tej strony. Taki rozwój przestrzenny zabudowy miejskiej świadczy o tym, że cmentarz przestał być użytkowany przed 1939 r.
Działka cmentarna ma kształt nieregularnego pięcioboku. Teren ten niegdyś miał rozmiary 100 x 50 m., jego dzisiejszy obszar jest znacznie mniejszy. Od południa i wschodu zachowało się oryginalne ogrodzenie (mur), od wschodu – stary fundament, nad którym rozpięto metalową siatkę, należącą do zabudowań gospodarczych. Od północy nie ma żadnego zabezpieczenia poza naturalną skarpą, wysoką na około dwa metry. Jest to obecnie jedyne dojście do cmentarza. Poniżej skarpy znajduje się spacerowa aleja lipowa, dziś zaniedbana.
Obecnie na cmentarzu znajduje się ponad sto miejsc pochówku. Ocalało jedynie trzydzieści nagrobków, wykorzystanych przeważnie z piaskowca, reszta to obudowy lastrykowe lub mogiły ziemne. Zachowały się także liczne słupki, podstawy i cokoły. Napisy na niektórych macewach są już dziś w większości słabo czytelne. Są to inskrypcje zarówno w języku hebrajskim (awers), jak i niemieckim (rewers), zawierają także określenia czasu, zapisane według kalendarzy hebrajskiego i gregoriańskiego.
Większość macew znajdujących się na cmentarzu reprezentuje typ klasycystyczny, tylko w niektórych przypadkach przybiera tradycyjny, półkolisty kształt. Nagrobki są orientowane w sposób charakterystyczny dla kultury żydowskiej – zostały umiejscowione w głowach grobów, od strony zachodniej. Lica macew prawie we wszystkich przypadkach zwrócone są w kierunku wschodnim.
Macewy wykonane zostały z piaskowca, nieliczne – z marmuru. Te ostatnie uległy bardzo poważnej dewastacji. Uwagę zwraca bogata ornamentyka, mająca charakter symboliczny oraz ozdobny. Do ornamentów o charakterze zdobniczym można zaliczyć: stylizowane ramki, wić roślinną, wieniec, różę, pióro i elementy geometryczne; natomiast do motywów symbolicznych: uskrzydloną klepsydrę i złamane drzewo jako symbol śmierci oraz Gwiazdę Dawida, stanowiąca symbol przynależności narodowej. Można także odnaleźć fragmenty steli, zwieńczonych kamiennym drzewem jako bezpośrednim odniesieniem do symboliki śmierci.
Na ocalałych macewach udało się odczytać 21 nazwisk:
Sara Lesser (1826-1870)
Tobine Katz (1827-1869)
Ida Katz (?-1869)
Rebeca Aris (1834-1865)
Pauline Aris (1834-1869)
Jacob Aris (1790-1862)
… Goldbaum (?)
Veile Furst (1815-1868)
Ruben Ruhm (?)
Gerson Furst (1815-1868)
Serlig Matow (?)
Ruben Hadendorf (?-1875)
Ernstine Hadendorg (1814-1876)
Aron Windenbeim (?) (1797-1879)
Agnes Laserstein (1857-1860)
Salomon Lewin (1852-1902)
Ernstine Wohl (1811-1873)
Moritz Oppenheim (?)
Mirna Korn (?)
Leopold Laserstein (1828-1873)
.. Lehman (?)
Macewy zostały wykonane prawdopodobnie w warsztatach kamieniarskich w Elblągu i Braniewie. Wskazują na to sygnatury, znalezione na nagrobkach: „C. Mathias, Elbing” i „S. Goldbaum, Braunsberg”.
Kilka słów poświęćmy zieleni cmentarnej. Najwyższe piętro roślinne tworzą drzewa liściaste. Są to przede wszystkim: klon zwyczajny (Acer platanoides) oraz jesion wyniosły (Fraxinus exelsior). Gatunki te stanowią najliczniejszą grupę na opisywanym obszarze. Występują w rozmaitych postaciach: od dorosłych, blisko dwudziestoletnich okazów po młode, krzaczaste drzewka, najczęściej samosiejki. Na terenie cmentarza rośnie także wiele lip drobnolistnych (Tilia cordata). Są to zwykle młode drzewa, jedyny wyjątek stanowi majestatyczna, blisko dwustuletnia lipa, która – mimo spróchnienia – ciągle kwitnie. Mamy tu też kilka egzemplarzy osiki (Populus tremula). Wymienione drzewa stanowią najliczniejszą formację roślinną na cmentarzu.
Mniejszy procent terenu zajmują krzewy. Możemy tu wymienić takie okazy jak: lilak pospolity (Syringa vulgaris), tuję (Thuja occidentalis) oraz głóg jednoszyjkowy (Crataegus monogyna). Większość z nich to samosiejki. Są to rośliny dość młode, o zwartym pokroju. Stan zachowania drzew i krzewów jest dość dobry, brak jest gałęzi uschniętych i połamanych. Jedynie kilka klonów ma zeschnięte gałęzie.
Najliczniej występującym na cmentarzu gatunkiem tworzącym poszycie jest bluszcz pospolity (Hedera helix), pokrywający cały obszar. W poszyciu występują także niskie krzewy: jeżyna fałdowana (Rubus plicatus) i malina właściwa (Rubus ideeus). Pozostała roślinność to flora łąkowa. Są to między innymi różne gatunki traw (Graminae): perz właściwy (Agropyron repens), wyczyniec łąkowy (Allopecurus myoseroides), życica (Lolium), mozga (Phalaris) oraz różne rodzaje wiechlin (Poa) i inne.
Mamy tu także różne gatunki chwastów, na przykład: osty (Carduus), pokrzywy (Urtica dioica), bodziszki (Geranium), rumianki (Matricaria), wyki (Vicia). Poza tym, zależnie od pory roku, na terenie cmentarza możemy odnaleźć roślinność sezonową. Będą to między innymi: zawilce (Anemone nemorosa), przebiśniegi pospolite (Galanthus nivalis) i przylaszczki (Hepatica nobilis).
Ogólny stan zachowania cmentarza przedstawia się raczej źle – powodem tego jest brak odpowiedniego zabezpieczenia od strony północnej. Ma to swoje konsekwencje w postaci dewastacji samego cmentarza poprzez zaśmiecanie terenu; nagrobków, które są przewracane, bądź łamane, jak i zieleni, która jest niszczona lub w bezmyślny sposób wycinana. Część macew przetrwała w stopniu dobrym, jest to jednak grupa nieliczna i do tego stale zmniejszająca się. Niektóre stele zostały wykopane i przestawione, na co wskazuje skierowanie awersu, czyli napisów hebrajskich w odwrotną stronę niż u wszystkich pozostałych. Fragmenty połamanych macew można znaleźć na całym terenie cmentarza, są one porozrzucane lub zagłębione w ziemi. Podobnie rzecz się ma z ocalałymi obudowami lastrykowymi – niektóre z nich zostały poprzesuwane, są połamane, a groby noszą ślady rozkopywania. Poważny problem stanowi także skarpa, znajdująca się od strony północnej. W ostatnim czasie została ona pozbawiona naturalnego zadarnienia, co powoduje osuwanie się gruntu i grozi położonej na skraju cmentarzu grupie najlepiej zachowanych stel nagrobnych.
Rum
Rum
Rum to wysokoprocentowy alkohol robiony ze sfermentowanego soku z trzciny cukrowej, koncentratu tego soku lub melasy, o zawartości alkoholu minimum 37,5%
[perfectpullquote align=”right” bordertop=”false” cite=”” link=”” color=”” class=”” size=””]MALIBU SUNRISE: rum Malibu, syrop Grenadine, sok pomarańczowy, lód[/perfectpullquote]
Rum – jak pić rum?
Sposób picia rumu zależy od jego rodzaju.
Rum biały, złoty i czarny najlepiej sprawdzi się w drinkach. Do najbardziej popularnych drinków z dodatkiem rumu należą: Pina Colada, Mojito, Cuba Libre. Rum smakowy najlepiej podawać z lodem. Premium Aged Rum należy pić w małych ilościach z niewielkiego kieliszka.
Każdy powinien kierować się własnym gustem. Rum pili piraci z Karaibów, bo trudno jest go wypić tyle by spaść z rei żaglowca do morza, ale jest świetnym trunkiem do mieszania z sokiem pomarańczowym. Przepisy na drinki są łatwo dostępne, ale na początek wystarczy butelka białego rumu (np. Brugal lub Bacardi), różne tropikalne kawałki owoców, lód, syrop truskawkowy i można na sobie, poświęcając się dla dobra nauki, poeksperymentować.
Rum – cena, gdzie można kupić?
Cena rumu zależy od jego wieku. Rum w wieku poniżej 8 lat dostaniemy w cenie niższej niż 100 zł, za rum w wieku od 8 do 12 lat zapłacimy od 100 do 300 zł. Rum mający powyżej 25 lat to wydatek rzędu od 350 zł do nawet 1400 zł za 700 ml trunku. Poza sklepami typu „alkohole świata” każdy supermarket posiada w ofercie rumy z najniższej i dla przyzwoitości przynajmniej jeden ze średniej półki cenowej. W sklepach tych ceny są średnio niższe o 10-30 zł.
Biały lub czysty rum – ma łagodny smak, najczęściej wykorzystywany jest do przygotowywania drinków, w których pożądany jest łagodny smak (np. Pina Colada, Mojito, Cuba Libre). Rum biały poddaje się starzeniu od roku do kilku lat, po czym filtruje w celu usunięcia koloru. Z reguły jest tańszy niż rum bardziej dojrzały. Dostępne w „sieciówkach” rumy to dobre: Capitan Morgan (Netto), Brugal Blanco (Biedronka 49zł), Havana Club (Biedronka 49zł)), Bacardi (Lidl 49zł, Biedronka) 49 zł) i tani, do drinków Liberte White Rum (Lidl 37).
Ciemny rum – za ciemne rumy uznaje się trunki o barwie od jasnozłotej bursztynowej do czarnej, rum ten dojrzewa, co najmniej kilka lat w dębowych beczkach. Ciemny rum jest bardzo aromatyczny i wyrazisty w smaku. Dostępne w pasłęckich sieciówkach: Bacardi Negra (Lidl 49 zł) i „podejrzany” Gran Imperio (Biedronka 37 zł; polska etykieta sugeruje coś innego niż etykieta włoska z tej butelki).
Złoty rum – ma bursztynową lub złotą barwę, jego smak zależy od rodzaju beczek, w których dojrzewał, może mieć smak wanilii, migdałów, cytrusów, karmelu lub kokosa. Złoty rum dojrzewa od kilku do kilkunastu lat. Złote rumy wykorzystuje się do przygotowania drinków o mocniejszym smaku. W pasłęckiej Biedronce dostępny jest Brugal Añejo w cenie 49 zł (cena internetowa to ok. 80 zł).
Rum smakowy – z dodatkiem suszonych owoców, korzenia imbiru, wanilii, ziela angielskiego, cynamonu, goździków, ekstraktów z owoców, np. cytrusowych, wiśni, czarnej porzeczki, mango, ananasa. Rum Malibu Coconut Rum, świetny do drinków sprzedawany jest w różnych wielkościach butelek i w różnych cenach okazjonalnie w każdym supermarkecie.
Rumy, których próżno szukać w pasłęckich supermarketach
Czarny rum – najciemniejszy rum, produkowany z melasy powstałej w wyniku krystalizacji cukru. Czarny rum dojrzewa w mocno wypalonych lub zwęglonych beczkach. Czarny rum znajduje zastosowanie w przemyśle spożywczym do nadawania smaku i aromatu wyrobów cukierniczych i piekarskich.
Granatowy rum – ciemny rum, którego historia sięga XVII wieku, był produkowany dla brytyjskiej floty.
Premium Aged Rum – mieszanka kilku wiekowych rumów, w celu osiągnięcia niepowtarzalnego smaku i aromatu. Ma ciemną barwę i wyrazisty smak. Ten rodzaj rumu posiada oświadczenie wiekowe na opakowaniu, odnoszące się do najmłodszego rumu, z którego składa się mieszanka, np. Appleton Estate 21 z Jamajki składa się ze starszych rumów, mających co najmniej 21 lat.
Overproof Rum – rum o wysokiej zawartości alkoholu (zawierający więcej niż 50% alkoholu). Ten rodzaj rumu jest popularny na Karaibach oraz wykorzystywany do przyrządzania potraw. Najbardziej popularny rum z tej kategorii to Jamaica’s Wray And Nephew White Overproof.
Cachaça – popularny w Brazylii, wytwarzany ze świeżego soku trzciny cukrowej, krótko dojrzewający lub niedojrzewający w beczkach.