Homo technicus

Homo technicus
Nastał czas „Homo technicusa”. „Homo humanus” walczył dzielnie, ale w końcu skrył się za grubymi murami muzeów i starych bibliotek. A ty, uwielbiasz poznawać nowe smartfony, używasz tabletu, w uchu masz słuchawkę bluetooth i z niecierpliwością czekasz na nowinki techniczne ?
Wszędzie otaczają nas maszyny: automaty do biletów, fale wi-fii, GSM, tablety, rozdzielczości ekranów, cyfrowa fotografia, skype, rejestratory jazdy, elektroniczne klucze …
Jeśli spotkasz kogoś kto mówi „nie znam się i nie chcę się znać” to tak jakby powiedział „jestem mądry inaczej i nie chcę tego zmieniać”. Niech stanie się on dla ciebie ucieczką od współczesności. Rozmawiaj z nim o wszystkim za wyjątkiem techniki. Gorzej, kiedy on będzie oczekiwał od ciebie pomocy np. w znalezieniu kontaktu ze starego telefonu w nowym telefonie. Jeśli nie rozwiążesz jego problemu wyjdziesz w jego oczach albo na nieżyczliwego lub na ignoranta.
Nie zawsze możemy liczyć na wyrozumiałość taką jak twoja, więc lepiej spróbować okiełznać tę zimną technikę. Pamiętaj, że tak jak nie ma uniwersalnego sportowca tak nie istnieje ktoś kto zna się na wszystkim. To jest klucz. Poznaj metodę „zaprzyjaźnienia się” z jedną „zabawką”. Z innymi będzie podobnie.
Jest dla mnie całkiem naturalne kiedy ktoś nie interesuje się techniką i nie chce jej poznać. Dziwi mnie natomiast sytuacja, gdy spotykam kogoś kto cały czas „pstryka” zdjęcia, ale nie chce poznać możliwości swojego aparatu by zdjęcia były jeszcze lepsze. Są kobiety, które na swą niewiedzę chcą poderwać chłopaka: „ja taka głupia a ty taki mądry”. To chyba nie najlepszy początek znajomości.
Jeśli musisz korzystać z nowoczesnych technologii (komputer, tablet, mikser audio, samochód, kamera …) a nie masz w tym kierunku ani krzty ciekawości to zawsze pytaj i wykazuj chęć zdobycia wiedzy. To, że na wstępie powiesz: „ja się na tym nie znam” albo „po co komu te komputery” to i tak nie zyskasz sympatii, a uśmiech na twarzy słuchacza oznacza raczej współczucie.

Uniwersytet III wieku
Uniwersytet III wieku
Uniwersytet III wieku powinien być szkołą marzeń! Nie stawiają ocen, do niczego nie zmuszają, chodzisz kiedy chcesz, ubierasz się jak chcesz …
Aktualnie mnożą się dwa modele uniwersytetów: francuski i angielski. Francuskie są przy uczelniach, a w angielskich nauczycielami są uczniowie (takie duże uproszczenie).
Czegoś mi jednak w nich brakuje. Czego? Warsztatów fotograficznych, lekcji przyrody w plenerze, architektury na starówce, filozofii życia, tańca towarzyskiego, gry w golfa, szkoły pod żaglami, jazdy na motorze, mechaniki mojego samochodu, turnieju brydża, nauki gotowania, degustacji wina, kawy czy herbaty …
Celem działalności uczelni jest aktywizacja ludzi starszych, a także wykorzystanie potencjału osób starszych na rynku pracy – wiedzy, umiejętności i doświadczenia życiowego, dla rozwoju gospodarczego i społecznego kraju.(wikipedia.pl)
Nie wszyscy mają na wszystko ochotę. Ale czy wszyscy muszą na wszystkie zajęcia chodzić? W różnorodności siła!
Obowiązkowo, zamiast zeszytów, każdy kto ma techniczne możliwości powinien na stronie internetowej uniwersytetu, posiadać swoje konto i komentować, pisać artykuły oraz rozwiązywać quizy. Dlaczego? To zmusza do wysiłku myślowego. Nie możemy równać w dół. Należy określić minimalny poziom, do którego zmierzają słuchacze. Oznacza to konieczność tworzenia grup. Jeśli ktoś nie interesuje się fotografią to może jest miłośnikiem zdrowego żywienia. Nazwa „uniwersytet” zobowiązuje!
Idea uczelni dla ludzi starszych świadczy o wysokim poziomie społeczności, w której jest realizowana. Dostrzegam wzrost aktywności tej grupy, ale nadal nie widzę aby ich potencjał był wykorzystywany przez inne środowiska. Ogólnie brakuje mi wzajemnego przenikania się środowisk: starszych z młodszymi, aktywnych ruchowo z nieaktywnymi, humanistów z umysłami ścisłymi, katolików z protestantami, Kaszubów z Góralami … Nie będę „sypał” pomysłami bo każdy ma własne. Szczególnie w trzecim okresie życia. Czy ich realizacja nastąpi dopiero w czwartym?