Tablica z pasłęckiego ratusza
Tablica z pasłęckiego ratusza
Średniowieczny ratusz w Pasłęku ma w niedługim czasie przejść niezbędną renowację. Zniszczony częściowo przez sowieckich żołnierzy już po zajęciu miasta w 1945 roku, został mozolnie odbudowany w pierwszych powojennych latach.
Ratusz stoi przy ulicy Chrobrego, która dawniej miała historyczną i nieprzypadkową, nazwę Rynek. Kiedyś należał do charakterystycznych obiektów na tutejszym Starym Mieście. Jego zasadnicza konstrukcja pochodzi z XV w. Pasłęcki sędzia, historyk i archiwista Robert Helwig tak go opisywał: „Trudno było spotkać w dawnych Prusach Wschodnich podobny ratusz, który posiadałby w swoim wnętrzu tak szacowne sklepienie gwiaździste. A przecież miał on wspaniały podcień, spoczywający na trzech masywnych filarach. Podcień, który wyróżniał się wyjątkowej urody sklepieniem gwiaździstym.
Być może tylko malborski ratusz dorównywał mu swoim pięknem. Chociaż przypadkowy widz mógł być tutaj lekko zwiedzony wiekiem ratusza, widząc jego renesansowy fronton pochodzący z połowy XVII w. Ale ci, którzy przyjrzeli się dokładniej, odkrywali oprócz sklepień gwiaździstych i masywnych filarów, wiele innych średniowiecznych detali, jak między innymi gotyckie blendy na zachodnich i północnych ścianach ratusza. Prastare były również piwnice o kolebkowych sklepieniach.
Brakuje jakichkolwiek dokumentów na temat historii tego ratusza. W aktach miejskich odnotowano tylko, że w 1713 r. otrzymał on drewnianą sygnaturkę dachową na kalenicy, zdobiącą go podobnie jak ratusz w Morągu. Ale już w połowie XIX w. znajdowała się ona w fatalnym stanie i groziła zawaleniem. Z tego powodu została około 1860 r. rozebrana. Od tego czasu mały dzwon ratuszowy, który wisiał w tej sygnaturce dachowej, stał się niewidoczny, ponieważ zawieszono go na specjalnym wieszaku na tylnym szczycie”.
Dzisiaj na frontowej ścianie ratusza, a dokładnie na środkowym filarze podcienia znajduje się spora żeliwna tablica z łacińskim tekstem: „Urbs haec, a Batavis refugis Hollandia tanquam Tutamen structa et nomen adepta fuit, Si Cereale Solum prospectum et reliqua cernas in Regno paucas dixeris esse pares”. Ten łaciński napis przetłumaczył śp. Antoni Pągowski, swego czasu dyrektor pasłęckiego liceum, zasłużony wychowawca wielu pokoleń młodzieży i najlepszy łacinnik, w sposób następujący: „Miasto to zostało zbudowane przez Batawów – uchodźców z Holandii, jako miejsce schronienia i od nich otrzymało nazwę. Jeślibyś zwrócił uwagę na żyzność ziemi, krajobraz i pozostałe rzeczy, powiesz, że tylko nieliczne są mu równe w Królestwie”.
Jest to tłumaczenie dosłowne, ściśle trzymające się tekstu łacińskiego i w pełni wyrażające zawartą w nim treść. Według Antoniego Pągowskiego, łaciński napis ma formę poetycką i jest to dystych elegijny, a więc wiersz złożony z heksametru i pentametru i należy go czytać lub recytować, akcentując odpowiednie sylaby inaczej niż w prozie. Z annałów historycznych wynika, że tekst na tej tablicy został opracowany przez pasłęckiego kronikarza i sędziego w latach 1713-1726, Paula F. Töpke. Do tego celu wykorzystał on odpowiedni passus z dramatu napisanego przez holenderskiego poetę Joosta van den Vondel’a (1587-1679) ku czci Hugo Grotiusa (1583-1645). W utworze tym Vondel przedstawia dramat ludzi popierających pewnego holenderskiego hrabiego, którzy po upadku swego mecenasa zmuszeni byli szukać nowej ojczyzny. Przybyli do Prus i założyli tutaj miasto „Nieuw Holland” (Nowa Holandia).
Sędzia Paul F. Töpke przetłumaczył urywek z tego dramatu również na język łaciński, ponieważ „pasował on” dobrze do historii Pasłęka, zwanego u zarania swych dziejów Holland, Stadt Holland, a później Preußisch Holland. Nazwę tą już w XIX w. polscy topografowie, historycy i geografowie tłumaczyli jako Pruska Holandia, Pruski Holląd itd. W ten sposób w 1726 r. tablica o podanej wyżej treści została umieszczona na pasłęckim ratuszu. Jej autor, sędzia Paul F. Töpke doczekał wprawdzie tej uroczystości, ale wkrótce zmarł. W 1897 r. mieszkańcy Pruskiego Hollądu (Pasłęka) obchodzili 600-lecie swego miasta. Z tej okazji tablica ta została odnowiona.
W sumie front pasłęckiego ratusza miał jeszcze kilka innych detali, by wymienić tylko zegar słoneczny, herb miasta oraz jeszcze jeden napis. Znajdował się on powyżej omawianej tablicy żeliwnej i głosił w języku łacińskim: „Ut Umbra sic vita fluit dum stare videtur”, co można przetłumaczyć na język polski: „Życie upływa jak cień, podczas gdy (nam) wydaje się, że stoi”. Sentencja to korespondowała volens nolens ze znajdującym się nieco wyżej, pokaźnych rozmiarów, zegarem słonecznym, z dwoma zrywającymi się do lotu orłami. Nad tym zegarem, w owalnej niszy, zamieszczono barwny herb Pasłęka.
A skąd się wzięła dzisiejsza nazwa Pasłęka? Otóż osada ta przed lokacją w 1297 r. nosiła nazwę Pazlok, jako leżący w „terra Passalucensis”. Natomiast w języku staropruskim nazwa ta brzmiała jako „paistlanks”, co w formie spolonizowanej daje Pasłęk. Nie jest też tajemnicą, że dla państwowej komisji ustalającej po 1945 r. nowe nazwy miejscowości na obszarach uzyskanych od Niemiec, o wiele lepiej i wygodniej było polonizować dawne nazwy staropruskie, niż zachowywać ich niemieckie brzmienie.
Lech Słodownik
Źródło: Dziennik Elbląski 2018-06-02 14:00:00 (ost. akt: 2018-06-01 14:00:35)












































Fragmenty artykułów z serwisu 

Z
Święty Jerzy na murach Pasłęka
Święty Jerzy na murach Pasłęka
Rzecz miała miejsce w lutym 1520 r., w trakcie ostatniej wojny polsko – krzyżackiej, Pasłęk był wówczas potężną twierdzą graniczną, z którą wielki mistrz Zakonu Krzyżackiego Albrecht Hohenzollern wiązał nadzieje długiego oporu.
Zima z przełomu lat 1519/20 była ostra – panowały wyjątkowo ostre mrozy, które utrudniały prowadzenie działań oblężniczych przez wojska polskie, głównie elbląskie. Hetman koronny Mikołaj Firlej, dowodzący całością polskich sił, zdawał sobie sprawę, ze zdobycie pasłęckiej twierdzy bez użycia ciężkich dział będzie bardzo trudne. Rychło jednak elblążan wsparli swoimi wojskami gdańszczanie, którzy przywieźli kilka dział, w tym jedno ciężkie. Mimo niesprzyjających warunków atmosferycznych gdańszczanie sprawnie wybudowali szańce, ustawili na nich działa i mocno wsparli ostrzał zamku oraz miasta.
W początkach lutego 1520 r. polskie rycerstwo oraz zaciężną, węgiersko – czeską piechotę ogarnęło zwątpienie, bo szanse zdobycia krzyżackiego Pasłęka były coraz mniejsze. 22 lutego 1520 r. przypuszczono kolejny szturm, który zakończył się niepowodzeniem, a straty wśród zaciężnych wyniosły ponad 200 żołnierzy.
Tak się złożyło, że przed tym nieudanym szturmem Polacy zburzyli położony poza miejskimi murami, na południe od Kamiennej Bramy, kościół św. Jerzego – prawdopodobnie rozebrali go na opał. Po szturmie wśród oblegających wojsk polskich rozeszły się wieści, ze św. Jerzy ukazał się na murach Pasłęka, aby bronić miasta przed oblegającymi. Miało to być karą za zniszczenie kościoła. Sugestia była tak silna, a duchowość ówczesnych ludzi tak podatna na jej wpływy, że część polskich oddziałów opuściła obóz, odmawiając dalszego udziału w oblężeniu miasta.
Kiedy w marcu 1520 r. mianowany został nowy dowódca obrony Pasłęka – kapitan Filip Greussing, Polacy chwilowo przerwali oblężenie. Wówczas Greussing „na pniu” kupił historię o pojawieniu się św. Jerzego i ogłosił, że osobiście widział świętego na murach miasta. Do wielkiego mistrza zakonu pisał jednak Greussing szczere, pełne niepokoju listy, w których przyznawał, że zwyciężyć będzie trudno…
Nadejście potężnych dział burzących z Krakowa przyczyniło się do kapitulacji miasta (wyrwa w murze miała 18 m) i do zdobycia zamku 29 kwietnia 1520 r. W ostrzeliwanym podczas oblężenia zamku pozostało przy życiu ok. 300 obrońców, którzy trafili do niewoli. Na zacięty i długotrwały charakter obrony niewątpliwie wpłynęła legenda o św. Jerzym, wspomagającym obrońców Pasłęka.
Artykuł jest przedrukiem z nieistniejącego (24.01.2019) serwisu: