Dotacje unijne
Dotacje unijne
Najczęściej występującą godziną, w naszej strefie czasowej, jest godzina 22:22. Przedłożenie projektu analizy przeprowadzenia szerszych badań w tym zakresie, wiąże się z koniecznością otrzymania dużej dotacji unijnej. Badania przeprowadzone będą w kilku szerokościach geograficznych charakteryzujących się dodatkowo odmiennością klimatyczną. Takie rejony świata jak Hawaje, Japonia czy Seszele ze względu na brak połączenia drogą lądową z pewnością zachowały swój pierwotny czas, więc określenie najczęściej występującej godziny w tych regionach przybliżyłoby nas do poznania początków kosmosu. Najczęściej występującą godziną z pewnością jest godzina, w której powstał świat. Po wyliczeniu, przy zastosowaniu bardzo złożonych algorytmów, możliwe stałoby się naliczenie np. podatku za użytkowanie wieczyste. Również oczywistym byłby fakt określenia godziny końca świata. Jeśli zostałaby określona najczęściej występująca godzina to godziną końca naszego wszechświata z pewnością będzie chwila ją poprzedzająca. W naszej strefie klimatycznej będzie to zapewne godzina 22:21. Zaznaczam jednakowoż, że konieczne są szczegółowe badania w celu uniknięcie niepotrzebnej paniki w tejże godzinie gdyby okazało się, że używany przeze mnie zegarek chodzi źle. Do planu budżetu, poza kosztami podróży, noclegów i wyżywienia należy doliczyć kilka drogich czasomierzy zarówno szwajcarskich jak i japońskich. Niezbędna będzie również, wykwalifikowana w patrzeniu na zegarek, kadra. Zatrudnienie żony, dzieci i kilku znajomych jest koniecznością, gdyż do nieznanych mi osób z natury nie mam zaufania.
Pomysł jest mój, ale zgadzam się na przekazanie części dotacji osobom, które w znaczący sposób ułatwią mi jej otrzymanie. W planie budżetu, w takiej sytuacji, należy uwzględnić dodatkowe opłaty za: szkodliwą rozłąkę z krajem i resztą rodziny, szkodliwy wpływ stref czasowych na zdrowie oraz narażenie na spotkanie różnych nieprzyjemnych typów pracujących w hotelach i restauracjach. Wysokość tego dodatku jest uzależniona od oczekiwań osoby realizującej dotację.
Nie bez znaczenie będzie zapewne fakt, że moje podejście do unijnych dotacji diametralnie się zmieni. Aktualnie jestem na nie. Dostrzegam w nich wiele negatywnych aspektów, które w niedalekiej przyszłości źle wpłyną na nasze relacje z krajami, które zażądają zwrotu wydanych pieniędzy. Mój udział w przedsięwzięciu: „nie myśl i bierz” dałby ojczyźnie głos mój i mojej rodziny (przyjaciół zapewne też) potępiających materializm i globalizację kultury zachodu w chwilach tak ciężkich jak spłata zaciągniętych kredytów. A głos każdego obywatela jest ważny. Tak przynajmniej twierdzi prezydent i przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej.
Jeśli mam jeszcze na coś się zgodzić aby dostać tę dotację to się zgadzam, ale szybko bo ile można czekać.
Jest jeszcze coś. Otóż szukam chętnych, którzy wypełnią, zapłacą i wyślą kupony totolotka za mnie. W przypadku trafienia szóstki jestem gotów podzielić się wygraną zostawiając grającemu nawet 20% otrzymanej kwoty oraz zwrócić koszt wysłania kuponu. Mniejsze wygrane mnie nie interesują. Podziwiam siebie za odwagę i pomysłowość w kreowaniu polskiego biznesu tak niedocenianego w świecie. Bez niepotrzebnego skrępowania można nadać mi jakiś medal, albo tytuł szlachecki. Teraz martwię się tym, co ja zrobię z tymi pieniędzmi i uznaniem, na które zasługuję. Pozory skromności obowiązują każdego. Nawet mnie.



Uniwersytet III wieku
Uniwersytet III wieku
Uniwersytet III wieku powinien być szkołą marzeń! Nie stawiają ocen, do niczego nie zmuszają, chodzisz kiedy chcesz, ubierasz się jak chcesz …
Aktualnie mnożą się dwa modele uniwersytetów: francuski i angielski. Francuskie są przy uczelniach, a w angielskich nauczycielami są uczniowie (takie duże uproszczenie).
Czegoś mi jednak w nich brakuje. Czego? Warsztatów fotograficznych, lekcji przyrody w plenerze, architektury na starówce, filozofii życia, tańca towarzyskiego, gry w golfa, szkoły pod żaglami, jazdy na motorze, mechaniki mojego samochodu, turnieju brydża, nauki gotowania, degustacji wina, kawy czy herbaty …
Celem działalności uczelni jest aktywizacja ludzi starszych, a także wykorzystanie potencjału osób starszych na rynku pracy – wiedzy, umiejętności i doświadczenia życiowego, dla rozwoju gospodarczego i społecznego kraju.(wikipedia.pl)
Nie wszyscy mają na wszystko ochotę. Ale czy wszyscy muszą na wszystkie zajęcia chodzić? W różnorodności siła!
Obowiązkowo, zamiast zeszytów, każdy kto ma techniczne możliwości powinien na stronie internetowej uniwersytetu, posiadać swoje konto i komentować, pisać artykuły oraz rozwiązywać quizy. Dlaczego? To zmusza do wysiłku myślowego. Nie możemy równać w dół. Należy określić minimalny poziom, do którego zmierzają słuchacze. Oznacza to konieczność tworzenia grup. Jeśli ktoś nie interesuje się fotografią to może jest miłośnikiem zdrowego żywienia. Nazwa „uniwersytet” zobowiązuje!
Idea uczelni dla ludzi starszych świadczy o wysokim poziomie społeczności, w której jest realizowana. Dostrzegam wzrost aktywności tej grupy, ale nadal nie widzę aby ich potencjał był wykorzystywany przez inne środowiska. Ogólnie brakuje mi wzajemnego przenikania się środowisk: starszych z młodszymi, aktywnych ruchowo z nieaktywnymi, humanistów z umysłami ścisłymi, katolików z protestantami, Kaszubów z Góralami … Nie będę „sypał” pomysłami bo każdy ma własne. Szczególnie w trzecim okresie życia. Czy ich realizacja nastąpi dopiero w czwartym?